PlusLiga: Skra odwraca losy meczu i wygrywa po tie-breaku!
skra.pl

PlusLiga: Skra odwraca losy meczu i wygrywa po tie-breaku!

  • Dodał: Radosław Kępys
  • Data publikacji: 22.11.2021, 23:15

Po dwóch setach pewnie mało kto w Bełchatowie mógł przypuszczać, że gospodarze sięgną po punkty. Mecz stojący na bardzo dobrym poziomie – szczególnie w zagrywce, odwrócił się jednak o 180 stopni i PGE Skra zgarnęła dwa punkty pokonując u siebie Asseco Resovię Rzeszów 3:2 (22:25, 20:25, 25:17, 25:19, 15:13).

 

Choć PGE Skra Bełchatów i Asseco Resovia Rzeszów grają sezon bardzo nierówny – to nadal spotkanie, które można uważać za hit kolejki, wszak mierzą się ze sobą jedne z najbardziej utytułowanych polskich ekip, które nawet w europejskiej siatkówce znaczą (lub znaczyły) naprawdę dużo. W tym sezonie oba kluby grają bardzo solidarnie, co sprawia, że są… sąsiadami w ligowej tabeli. Skra jest 7., Resovia plasuje się na 8. miejscu, ale oba zespoły mają po 4 zwycięstwa i 3 porażki oraz 12 punktów. Stosunek setów też jest równy, bo oba bilanse wynoszą +3. To sprawia, że faworyta tego meczu nie można było określić jednoznacznie, ale w Bełchatowie szykowało się wielkie widowisko.

 

Początek meczu był bardzo wyrównany, choć swoją obecność w zagrywce bardzo mocno zaznaczyli bełchatowianie – najpierw piłkę przechodzącą zafundował kolegom Mateusz Bieniek, a później asa serwisowego ustrzelił Aleksandar Atanasijević. Po stronie Rzeszowa dobrze w ataku spisywał się Maciej Muzaj i jego punkty były niezwykle cenne. Mimo początkowej przewagi bełchatowian, po chwili rzeszowianie objęli prowadzenie 9:8, a w kolejnych akcjach asy serwisowe dołożył Klemen Cebulj. Rzeszowianie niemiłosiernie obijali rywali zagrywką, bo gdy w polu za 9. metrem stanął Jakub Kochanowski, też zaliczył punkt. Resovia dominowała w secie, wychodząc na prowadzenie 17:13. Od tego momentu przez dłuższą chwilę toczyła się gra punkt za punkt, co sprzyjało gościom. To podopieczni Alberto Giulianiego mieli jednak wszystkie atuty w swoich rękach i doprowadzili seta do końca, wygrywając 25:22. Największym atutem rzeszowian w tej partii była zagrywka, która w sumie dała im aż 7 bezpośrednio zdobytych punktów!

 

Resovia bardzo się napędziła tym pierwszym setem i było widać, że przyjezdni są dziś w świetnej formie. Skra jednak nie poddawała się i drugiego seta zaczęła od wyrównanej wymiany punkt za punkt. Po chwili Resovia, dzięki kolejnej chwili bardzo dobrej gry wyszła na prowadzeniu 7:4. Znakomicie po stronie gości spisywały się skrzydła, bardzo dobrze obsługiwane przez Fabiana Drzyzgę. Po asie serwisowym Macieja Muzaja było już 11:7 dla gości. Ta przewaga znowu okazała się decydująca dla losów seta – utrzymywała się nadal przy stanie 17:12, a więc tuż przed wejściem obu zespołów w decydującą fazę seta. Po stronie Skry pojedynczymi atakami sytuację starał się ratować Aleksandar Atanasijević, ale nawet to nie pomogło przybliżyć się do rywali. Bełchatowianie próbowali zmieniać i ratować się innymi siatkarzami, ale Robert Taht i inni zmiennicy nie mogli pomóc przy tak rozpędzonych rywalach. Drugi set zakończył się wynikiem 25:20 po efektownym bloku rzeszowian w ostatniej akcji seta. Na razie sytuacja Asseco Resovii w tym meczu wyglądała znakomicie.

 

I nie pogorszyła się na początku seta trzeciego. Po błędzie własnym Milada Ebadipoura zrobiło się 2:0. Od stanu 4:2 dla Resovii nastąpiła jednak chwila przestoju i Skra doszła na remis. Gospodarze wreszcie wyglądali tak, jakby otrząsnęli się z marazmu pierwszych dwóch setów, a po ataku Ebadipoura prowadzili już nawet 9:6 i trener Giuliani musiał prosić o przerwę. Trochę ona pomogła, bo Resovia zbliżyła się na jeden punkt. Bełchatowianie jednak zupełnie nie przejęli się i po asie serwisowym Karola Kłosa na tablicy wyników widniał wynik 16:12. W roli ratownika dla Rzeszowa został wyznaczony Jakub Bucki, który w swojej karierze nie raz pokazywał, jak potrafi zagrywką odmienić losy seta. Udawało się to przez chwilę, ale po czasie wziętym przez Slobodana Kovaca, Skra z powrotem wróciła na dobre tory i do końca seta nie oddała już pola. Kapitalna zagrywka, kilka ataków skończonych z przechodzącej piłki, do tego szczelne bloki i gospodarze bardzo pewnie wygrali seta 25:17. Mecz jeszcze nie zaczynał się od nowa, ale nagle pojawiły się widoki na tie-breaka.

 

Początek czwartej partii, podobnie jak tej trzeciej, należał do Resovii, która zaczęła od dwupunktowego prowadzenia. Nadal całkiem dobre momenty miał w ataku Maciej Muzaj, który na tym etapie meczu miał już 14 punktów i bardzo wysoki wskaźnik efektywności. Resovia uzyskała trzypunktowe prowadzenie po zablokowanym ataku Roberta Tahta i Slobodan Kovac poprosił o czas. Ten pomógł w bardzo dużym stopniu – może nie od razu, gdyż Resovia jeszcze chwilę prowadziła, ale gdy Skra „poczuła krew” szybko dogoniła rywala, a później dzięki serii punktów wyszła na prowadzenie 14:10. Gdy wydawało się, że ta sytuacja jest komfortowa i Skrze nic zbytnio stać się nie może, do gry wkroczył zmiennik Nicolas Szerszeń, posyłając niesamowite bomby z zagrywki. Jednak to całkowicie nie zniwelowało strat, a Skra jeszcze podkręciła tempo, by po asie Milada Ebadipoura wrócić na wysokie prowadzenie 20:15. Do końca seta niewiele już się zmieniło. Skra jeszcze podwyższyła przewagę i wygrała partię 25:19. Można było się przygotowywać do tie-breaka.

 

Tie-break mógł się potoczyć bardzo różnie. Od udanego ataku zaczął go Robert Taht, ale po chwili odpowiedział Maciej Muzaj. Wyrównany początek nie stawiał żadnej drużyny w roli faworyta. Po ataku Ebadipoura był remis 4:4. Jako pierwsza odskoczyła Skra na dwa punkty, ale za chwilę rywale wrócili na 7:7. Przy zmianie stron minimalnie prowadzili gospodarze. Wyrównana gra toczyła się jednak w najlepsze. Po piłce przechodzącej atak ze środka na 11:10 bardzo umiejętnie skończył Karol Kłos. Później „Pszczółki” dołożyły jeszcze dwa punkty i sensacja, której nikt się nie spodziewał po dwóch setach była o krok. Resovia znowu sięgnęła po swojego „asa w rękawie”, czyli Kubę Buckiego. Dzięki jego zagrywkom goście doszli na 13:13, ale kolejny atak skończony przez Atanasijevicia dał piłkę meczową bełchatowianom. Ta od razu została wykorzystana i wielkie widowisko zakończyło się wynikiem 15:13 w tie-breaku.

 

PGE Skra Bełchatów – Asseco Resovia Rzeszów 3:2 (22:25, 20:25, 25:17, 25:19, 15:13)

Radosław Kępys – Poinformowani.pl

Radosław Kępys

Mam 30 lat. W październiku 2017 roku uzyskałem dyplom magistra Politologii na Wydziale Społecznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Wcześniej od 2015 roku pisałem dla igrzyska24.pl. Odpowiedzialny za biathlon, kajakarstwo, pływanie, siatkówkę i siatkówkę plażową, ale w tym czasie pisałem informacje z bardzo wielu sportów - od lekkiej atletyki po narciarstwo alpejskie. Sport to moja pasja od najmłodszych lat i na zawsze taką pozostanie. Poza nim uwielbiam dobrą literaturę, dobrą muzykę i dobre jedzenie. Interesuje się też historią najnowszą i polityką.