TAURON 1. Liga: mimo porażki wrocławianie wskoczyli na ligowe podium

TAURON 1. Liga: mimo porażki wrocławianie wskoczyli na ligowe podium

  • Dodał: Enwer Półtorzycki
  • Data publikacji: 23.11.2021, 00:51

Siedem spotkań, jedno przełożone na koniec roku, jeden tie-break i trzy zwycięstwa gości. Tak w telegraficznym skrócie prezentują się statystyki dziesiątej kolejki TAURON 1. Ligi. Kolejki, która nie przyniosła niespodzianek, lecz utwierdziła w przekonaniu, że walka o Plus Ligę będzie toczyła się do ostatniego meczu.

 

Beniaminek z Warszawy nie zwalnia tempa i punktuje w kolejnym meczu. Tym razem we własnej hali zmierzył się z Olimpią Sulęcin. Co prawda przegrał pierwszą partię na przewagi, lecz w kolejnych ustabilizował grę, prowadząc ją spokojnie i cierpliwie. Podopieczni trenera Mateusza Mielnika byli pewni swoich możliwości, posyłając na stronę przyjezdnych dziewięć asów serwisowych. Poparli to również skuteczną grą w obronie, dzięki czemu wygrali za trzy punkty i plasują się na piątej pozycji w tabeli.

 

Legia Warszawa – Olimpia Sulęcin 3:1 (26:28, 25:14, 25:23, 25:20)

 

W spotkaniu drużyn szukających przełamania lepiej poradzili sobie siatkarze Avii Świdnik, którzy częstochowianom oddali tylko pierwszego seta. Pozostałe wygrywali w końcówkach, wykorzystując skuteczność skrzydłowych w pierwszych akacjach oraz szybszy i dokładniej ustawiony blok. Tym zwycięstwem świdniczanie utrzymali dziewiątą lokatę, a do podium tracą jedynie trzy „oczka”.

 

Exact Systems Norwid Częstochowa – Polski Cukier Avia Świdnik 1:3 (25:20, 24:26, 34:36, 23:25)

 

Kolejny raz z rzędu tytuł MVP spotkania otrzymał rozgrywający Lechii Bartłomiej Neroj. Poprowadził on swój zespół do pewnego zwycięstwa nad młodymi siatkarzami ze Spały.  Podopieczni trenera Michała Bąkiewicza w każdym secie próbowali nawiązać walkę, lecz ich starania niwelowała spokojna gra oparta na doświadczeniu i wypracowanych schematach u przyjezdnych z Tomaszowa Mazowieckiego. Wspomniany rozgrywający korzystał w ofensywie ze wszystkich stref ataku, aktywizując równomiernie każdego zawodnika.

 

SMS PZPS Spała – Lechia Tomaszów Mazowiecki 1:3 (22:25, 25:15, 24:26, 14:25)

 

Dwie porażki z rzędu i widmo spadku poza ósemkę sprawiało, że siatkarze z Wrześni przyjechali do Kluczborka po konieczne trzy punkty. Wiedzieli, że Mickiewicz jest pewny siebie po serii dwóch zwycięstw z rzędu i od początku meczu muszą narzuć swój styl gry. Tak też się stało. Długie wymiany z obu stron padały łupem przyjezdnych. Ich efektywność ataku była o dwanaście procent wyższa od rywali. Dodatkowo zanotowali o sześć punktowych bloków więcej. To wszystko złożyło się na spokojną grę i dominację we wszystkich elementach.

 

KKS Mickiewicz Kluczbork – Krispol Września 1:3 (23:25, 14:25, 27:25, 17:25)

 

Będąca w trudnej sytuacji drużyna z Głogowa na kolejny mecz ligowy wybrała się do faworyzowanej Visły Bydgoszcz. Visły, która ma zbalansowany skład, lecz nie może ustabilizować dyspozycji i mecze kończy po tie-breakach. Tym razem jednak pozwoliła przyjezdnym zdobyć tylko jednego seta. W pozostałych podopieczni trenera Marcina Ogonowskiego rozkładali atak na większą liczbą zawodników, punktowali blokiem, a przede wszystkim zmuszali rywali do popełniania błędów własnych. Tych zanotowali o trzynaście mniej od głogowian.

 

BKS Visła Proline Bydgoszcz – Chrobry Głogów 3:1 (25:20, 23:25, 25:16, 25:17)

 

Do jednostronnego meczu doszło w Będzinie, gdzie wicelider podejmował ostatnią drużynę ligi. Mowa o ZAKS-ie, która w kolejnym spotkaniu szukała formy, jakiej przebłyski pozwoliły jej wygrać z AGH i Norwidem. Niestety jednak tym razem podopieczni Rolanda Dembończyka nie nawiązali do zwycięskich starć. Byli słabsi w każdy elemencie, a największa różnica uwidoczniła się w ofensywie. Gospodarze zanotowali atakiem skuteczność wyższą o blisko trzydzieści procent. To wystarczyło, aby zakończyć rywalizację bez straty seta.

 

MKS Będzin – ZAKSA Strzelce Opolskie 3:0 (25:12, 25:20, 25:14)  

 

Najwięcej emocji przyniosło ostatnie spotkanie kolejki, w którym zmierzyły się zespoły z Siedlec i Wrocławia. Zespoły z górnej części tabeli, które walczą o każdy punkt, jaki może zapewnić im miejsce w ósemce. Mecz ten stał na wyrównanym poziomie, co potwierdzają statystyki, a o wynikach decydowała skuteczność z piłek sytuacyjnych i kontrataków. To właśnie te elementy pozwoliły gospodarzom obronić trzy piłki meczowe i doprowadzić do remisu. W tie-breaku siedlczanie poszli za ciosem. Szybko uzyskali przewagę punktową, jaką konsekwentnie utrzymali do końca meczu. Mimo porażki wrocławianie za sprawą jednego „oczka” awansowali na trzecie miejsce w lidze.

 

KPS Siedlce – Chemeko-System Gwardia Wrocław 3:2 (21:25, 25:23, 20:25, 24:26, 15:11)