Puchar CEV: wyszarpane zwycięstwo i awans ŁKS-u do 1/8!
Paweł Ciesielski

Puchar CEV: wyszarpane zwycięstwo i awans ŁKS-u do 1/8!

  • Dodał: Kinga Filipek
  • Data publikacji: 24.11.2021, 19:57

ŁKS Commercecon Łódź pokonał węgierski zespół Swietelsky Bekescsaba 3:1 w rewanżowym meczu 1/16 Pucharu CEV i zapewnił sobie awans do kolejnego etapu rozrywek. Spotkanie nie rozpoczęło się po myśli łodzianek, ale podopieczne Michala Maska potrafiły odbudować swoją grę i obrócić wynik na swoją korzyść. Rywalem ŁKS-u w 1/8 finału będzie zwycięzca pary Las Palmas oraz Nova KBM Branik.

 

Siatkarki ŁKS-u w TAURON Lidze prezentują zmienną formę, ale zmagania w Pucharze CEV rozpoczęły bardzo dobrze. Łódzkie Wiewióry zwyciężyły pierwszy mecz ze Swietelskym Bekescsaba 3:1 i na Węgry jechały, żeby przypieczętować swój awans do 1/8 rozgrywek.


Niestety łodzianki nie najlepiej rozpoczęły premierową odsłonę, a gospodynie przy świetnych zagrywkach Marty Drpy zbudowały kilkupunktową przewagę - 7:1. Bardzo dobrą serię węgierskiej ekipy udało się przerwać dopiero Veronice Jones-Perry efektownym pipe’em, jednak gra ŁKS-u cały czas nie wyglądała dobrze. Łodziankom brakowało jakości na przyjęciu i skutecznych ataków ze skrzydeł, gdzie często swoich uderzeń nie kończyły Jones-Perry, czy Grajber. Jedynym pozytywem w drużynie Michala Maska była dobra dyspozycja środka, jednak to było za mało, żeby dogonić rozpędzone rywalki, które jak natchnione zdobywały kolejne „oczka”. Tym samym, gdy atak Martyny Grajber został zablokowany przez gospodynie, tablica wyników pokazała aż 10 punktów przewagi zespołu z Bekescsaby - 20:10. Podopieczne Gabora Totha do samego końca dominowały na boisku i po uderzeniu Sary Klisury zapisały na swoim koncie pierwszą partię.

 

Kolejną partię ponownie lepiej rozpoczęły gospodynie, jednak tym razem łodzianki bardzo szybko wyrównały wynik. W grze ŁKS-u wciąż brakowało skuteczności na skrzydłach, lecz podopieczne Michala Maska nadrabiały to bardzo dobrą dyspozycją bloku i solidną grą w obronie. Poprawę widać było również na linii zagrywki, a gdy asem serwisowym popisała się Jones-Perry, to zespół z Łodzi objął po raz pierwszy w tym meczu prowadzenie - 4:5. Rywalki z Węgier bardzo szybko wyrównały wynik i długo mogliśmy oglądać walkę punkt za punkt. Zaciętą wymianę przerwały łodzianki, które między innymi dzięki świetnym atakom Klaudii Alagierskiej odskoczyły zespołowi z Bekescsaby na cztery punkty - 11:15. Siatkarki ŁKS-u niestety nie potrafiły utrzymać swojej dobrej gry do samego końca. Ponownie brakowało skutecznego ataku, a rywalki bardzo szybko wykorzystały niemoc przyjezdnych i po kiwce Salli Carhu doprowadziły do remisu - 20:20. W końcówce nie zabrakło emocji, a obie drużyny zacięcie walczyły o każdy punkt. To jednak Łódzkie Wiewióry okazały się lepsze w decydujących momentach i doprowadziły do remisu w całym meczu po udanym ataku Ivny Colombo.

 

Trzeciego seta podopieczne Michala Maska rozpoczęły bardzo dobrze i gdy błąd dotknięcia siatki popełniła Anastasia Koronienko, prowadziły 5:2. Pomyłek jednak nie ustrzegły się również łodzianki, a gdy linię trzeciego metra przekroczyła Colombo, na tablicy wyników widniał remis. Od tego momentu gra toczyła się bardzo wyrównanie. Drużyna ŁKS-u kilkukrotnie odskakiwała rywalkom na dwa „oczka”, lecz gospodynie bardzo szybko odrabiały te straty. Sytuacja zmieniła się, gdy w polu zagrywki polskiej ekipy pojawiła się Weronika Sobiczewska. Przy dobrym serwisie młodej atakującej łodzianki odnotowały świetną serię i zbudowały cztery „oczka” przewagi - 13:17. Zespół z Węgier jeszcze próbował gonić wynik, ale to goście z Łodzi dominowały na boisku. Bardzo dobre wejście odnotowała Joanna Pacak, która świetnie ustawiała się w bloku, a Veronica Jones-Perry nie zwalniała ręki zarówno na linii zagrywki, jak i w ofensywie. Zwycięstwo w trzeciej partii i jednoczesny awans do 1/8 Pucharu CEV przypieczętował atak Weroniki Sobiczewskiej - 18:25.

 

Zmotywowane łodzianki świetnie rozpoczęły również kolejną odsłonę i po ataku Julity Piaseckiej z lewej flanki prowadziły 5:1. Radość polskiej drużyny nie trwała jednak długo, gdyż rywalki bardzo szybko zdołały doprowadzić do remisu. Przyjezdne z Łodzi jednak ponownie zaatakowały i dzięki ofiarnej pracy Krystyny Strasz w obronie i skutecznej grze bloku ponownie wypracowały kilka punktów przewagi - 7:11. Wiewióry ręki nie zwalniały również w ofensywie, gdzie solidnie spisywały się Julita Piasecka i Ivna Colombo. Gospodynie jednak nie poddawały się i stopniowo odrabiały straty, a gdy asem popisała się Ema Strunjak, traciły do łodzianek tylko jedno „oczko” - 18:19. Tym samym w końcówce mogliśmy oglądać zacięte wymiany obu zespołów, a gra toczyła się na przewagi. Mimo problemów to podopieczne Michala Maska potrafiły zakończyć mecz na swoją korzyść po udanej kiwce Roberty Ratzke.


Swietelsky Bekescaba - ŁKS Commercecon Łódź 1:3 (25:16, 23:25, 18:25, 25:27)