PKO Ekstraklasa: Legia zaliczyła skromne zwycięstwo i przerwała długą serię porażek
Jakub Dmoch/poinformowani.pl

PKO Ekstraklasa: Legia zaliczyła skromne zwycięstwo i przerwała długą serię porażek

  • Dodał: Izabela Szukowska
  • Data publikacji: 28.11.2021, 19:36

Niedzielny mecz przy Łazienkowskiej zakończył zmagania w 16. kolejce PKO Ekstraklasy. Gospodarze stali przed wyzwaniem przerwania pasma porażek, które ciążyło im aż od siedmiu ligowych spotkań. Finalnie zanotowali skromne zwycięstwo i mogli dopisać do swojego konta upragniony komplet punktów. 

 

Zanim Tomasz Musiał zagwizdał po raz pierwszy niedzielnego popołudnia, stadion uczcił minutą ciszy zmarłego kibica Legii. Grupa fanów na północnej trybunie odpaliła czerwone race, co nie spodobało się fanom przyjezdnych. Z przeciwległej strony obiektu posypały się niecenzuralne słowa, które wzmogły wzajemne wrogie nastawienie.

 

Owoce tego mogliśmy zaobserwować już w 6. minucie meczu. Wówczas Bojan Nastić zatrzymał w sposób nieprzepisowy Artura Jędrzejczyka, za co został ukarany żółtym kartonikiem. Zawodnik Wojskowych przez dłuższą chwilę leżał na murawie, ale ostatecznie opuścił ją o własnych siłach. Marek Gołębiewski musiał wykorzystać nieplanowaną zmianę. To nie był koniec niefortunnych zdarzeń – ponownie użyte środki pirotechniczne spowodowały pożar na "Żylecie", jednak ogień był niewielki, więc nie podjęto decyzji o przerwaniu spotkania. Pod względem piłkarskim to Legioniści byli bardziej pewni siebie. Kreowali pojedyncze akcje, ale niemal zawsze brakowało dobrego wykończenia i futbolówka mijała się z celem. Zespół w żółto-czerwonych trykotach stworzył z kolei dwie sytuacje pod bramką Artura Boruca, chociaż finalnie żadna z nich nie otrzymała miana obiecującej. W 22. minucie zespół gospodarzy ruszył z kontratakiem. Dobre rozegranie w strefie dwudziestego metra po chwili nie miało znaczenia, gdyż Kacper Skibicki posłał futbolówkę nad poprzeczką. Kilka minut później miała miejsce bliźniacza akcja, tym razem to Mahir Emreli strzelił w trybuny. Linia defensywna Jagiellonii skutecznie utrudniała pracę napastnikom, nie pozwalając oponentom zbliżyć się do bramki Xaviera Dziekońskiego, przez co szanse na zdobycie gola malały. W 39. minucie został podyktowany rzut wolny dla Legii. Do jego wykonania został przydzielony Josue. Pomocnik zdecydował się na bezpośredni strzał, który zmierzał w prawe "okienko". Gdyby nie pełne skupienie Dziekońskiego i dobry refleks, prawdopodobnie Wojskowi otworzyliby wynik. Tak się jednak nie stało. Bramkarz Jagiellonii zanotował jeszcze jedną znakomitą interwencję, rzucając się do lewego boku i zatrzymując atak. Legioniści przyjęli zasadę „do trzech razy sztuka”, za sprawą czego w drugiej minucie doliczonego czasu gry, piłkę w siatce zostawił Mattias Johansson, który otrzymał dośrodkowanie od Emreliego. Po krótkiej analizie VAR, gol oficjalnie został zaakceptowany, a drużyny zeszły do szatni przy stanie 1:0 na liczniku.

 

Kibice skupili się na dopingowaniu swojej drużyny, dzięki czemu początek drugiej połowy był bardziej sportowy, niżeli pierwsza część spotkania. Po powrocie z szatni podopieczni Ireneusza Mamrota prezentowali się znacznie lepiej. W 52. minucie piłkarz Jagiellonii rozpoczął pojedynek z Borucem, chcąc posłać piłkę na krótszy słupek. Opanowanie bramkarza pozwoliło utrzymać prowadzenie, choć w polu karnym gospodarzy zrobiło się ciasno. Przyjezdni zepchnęli przeciwników do strefy jedenastki, ci jednak nie dali się naporom i szybko przenieśli grę na środek pola. Spokojna atmosfera na trybunach zakończyła się w 62. minucie. Poruszenie było wywołane sytuacją w polu karnym gości. Wówczas zawodnik z Białegostoku i Mahir Emreli zderzyli się głowami, wyskakując do szybującej piłki. Na boisko został poproszony sztab medyczny obu zespołów, po chwili mecz został wznowiony. W 70. minucie bramkę wyrównującą po dośrodkowaniu z rzutu wolnego zdobył Israel Puerto, ale radość przyjezdnych trwała kilka sekund, z uwagi na uniesioną w górze chorągiewkę, sygnalizującą spalonego. Podobny bieg zdarzeń miał miejsce w 82. minucie, po przeciwległej stronie boiska. Wówczas na pozycji spalonej został przyłapany Tomas Pekhart. Ostatecznie jednak zespołowi z Warszawy udało się utrzymać korzystny wynik, który przyczynił się do zakończenia ich długiej serii porażek.

 

Legia Warszawa – Jagiellonia Białystok 1:0
Bramki: 45+2’ Johansson
Legia Warszawa: Boruc – Jędrzejczyk (11’ Johansson – 46’ Rose – 67’ Pekhart), Wieteska, Hołownia, Ribeiro – Slisz – Skibicki, Josue, Luquinhas (87’ Martins), Mladenović - Emreli
Jagiellonia Białystok: Dziekoński – Nastić (76’ Wdowik), Augustyn (66’ Matysik), Puerto, Pazdan, Prikryl (83’ Trubeha) – Romanczuk, Pospisil (67’ Mystkowski), Bida (46’ Olszewski) – Cernych, Żyro
Żółte kartki: 70’ Luquinhas – 6’ Nastić, 35’ Prikryl, 48’ Romanczuk
Sędzia: Tomasz Musiał

 

 

 

Izabela Szukowska

Pasjonatka piłki nożnej od A-klasy po Premier League. Piszę i zaspokajam swoją ciekawość świata.