Tauron Liga: dwa punkty zostają w Legionowie
Wikimedia Commons

Tauron Liga: dwa punkty zostają w Legionowie

  • Dodał: Radosław Kępys
  • Data publikacji: 28.11.2021, 22:58

Nieparzyste sety w tym meczu – dla IŁ Capital Legionovii Legionowo, parzyste dla ŁKS-u Commercecon Łódź, więc w ostatecznym rozrachunku mecz 10. serii gier Tauron Ligi gospodynie zwyciężyły 3:2 (25:18, 19:25, 25:21, 18:25, 15:13).

 

Mecz IŁ Capital Legionovii Legionowo z ŁKS-em Commercecon Łódź w ramach 10. kolejki zapowiadał się chyba jako jeden z najciekawszych, jeśli chodzi o miniony weekend. Wszystko dlatego, że któraś z dwóch wymienionych drużyn w niedzielny wieczór musiała przerwać zwycięską passę, która w przypadku gospodyń liczyła aż cztery spotkania, podczas gdy „Łódzkie Wiewióry” na zwycięskiej ścieżce były od trzech spotkań, a to zwiastowało pełen emocji ciekawy mecz – być może zakończony nawet w pięciu setach.

 

Skuteczny blok przyjezdnych na Olivii Różański otworzył wynik tego spotkania. Po wyrównanym początku łodzianki chwilowo odskoczyły na dwa punkty, ale po niezrozumieniu się rozgrywającej z Klaudią Alagierską wynik wrócił na remis. Zacięta gra do stanu 7:7 została przerwana serią dwóch punktów dla Legionovii, gdy kontrę dobrym atakiem skończyła Aleksandra Gryka. Mecz toczył się jednak falami i po dobrej serii jednej drużyny, zaraz przychodziło to samo u drugiej. Gdy ŁKS wyrównał na 11:11, zaraz gospodynie znowu odskoczyły. Mecz powoli zaczął wchodzić na bardzo wysoki poziom – pojawiły się obrony i kontry po obu stronach, ale gospodynie nadal trzymały minimalną przewagę. Atak na 19:16 skończyła Yaprak Erkek i legionowianki były już w niezłym położeniu. Końcówka należała już tylko do nich. Seria punktów, bezradność i nieporadność w ŁKS-i oraz końcowy wynik 25:18, który pokazuje pełną dominację podopiecznych Alessandro Chiappiniego.

 

Na początek drugiej partii Gyselle Silva w bardzo słabym stylu zepsuła zagrywkę, a po chwili skutecznym blokiem na jednej z legionowianek popisała się Kamila Witkowska. Początkowe prowadzenie długo się utrzymywało, a po dwóch indywidualnych błędach gospodyń zostało nawet powiększone do trzech punktów – 8:5. Przewaga ŁKS-u tym razem trzymała się dość stabilnie na poziomie dwóch – trzech punktów. Mecz nie był aż tak porywający jak w pierwszym secie, pojawiły się też błędy w zagrywce. Dużo większa skuteczność była jednak po stronie łodzianek i gdy Veronica Jones-Perry skończyła atak na 17:12, to ŁKS był na dobrej drodze do wygrania partii. Wreszcie ustabilizowane przyjęcie pozwoliło nawet zagrać akcję środkiem i Klaudia Alagierska zdobyła punkt na 20:14. Legionovia próbowała jeszcze gonić, ale nie było sportowych argumentów i zespół gości wyrównał po wygranej w drugim secie 25:19.

 

Olivia Różański, która w drugim secie długo trzymała jakość ofensywną legionowianek zdobyła pierwsze oczko w trzecim secie, udanym atakiem odpowiedziała jednak Weronika Sobiczewska. Po wyrównanym początku Legionovia przycisnęła i po bloku duetu Tokarska-Różański objęła prowadzenie 8:4. Gospodyniom podobnie jak w pierwszym secie znowu wszystko zaczęło wychodzić. W pewnym momencie Bartłomiej Bartodziejski (pełniący w niedzielę obowiązki pierwszego trenera) nie wytrzymał postawy swojego zespołu, biorąc czas przy wyniku 5:11. Przewaga jednak rosła dalej i przy 16:8 wiele wskazywało na to, że zespołowi z Łodzi nie uda się już odwrócić losów tej partii. Co prawda pod koniec partii ŁKS-owi włączył się blok i seria punktów spowodowała zniwelowanie przewagi rywalek, ale i tak Legionovia zwyciężyła seta 25:21, zapewniając sobie punkty w tym spotkaniu. Pozostało pytanie, czy uda się wywalczyć trzy oczka.

 

Początkiem kolejnej partii wydawało się, że ŁKS może zdominować seta i doprowadzić do tie-breaka. Od wyniku 1:4 Legionovia ruszyła jednak do odrabiania strat i po chwili miała prowadzenie 8:7. Set znowu był jednak bardzo wyrównany i prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. Jeszcze przed środkową fazą seta ŁKS jednak przycisnął na tyle, by uzyskać spokojną przewagę – w Legionowie nie funkcjonowało przyjęcie i nawet obrona genialnej w niedzielę Izabeli Lemańczyk nie mogła w tym momencie zniwelować siły ataku „Łódzkich Wiewiór”, które serie punktów zakończyły dopiero przy stanie 18:12. Te siedem punktów przewagi utrzymało się w dalszej części seta, właściwie aż do końca. Wynik 25:18 powodował, że kibice na hali w Legionowie mogli przygotowywać się na tie-breaka.

 

Ten zaczął się od bloku legionowianek na Weronice Sobiczewskiej. Gospodynie jako pierwsze objęły prowadzenie wyższe niż punkt – 3:1 i 4:2. Później jednak walka rozgorzała na dobre. Znowu było widać długie akcje, spektakularne obrony na miarę tie-breaka i dużą jakość. Legionowianki trzymały jednak prowadzenie i na zmianie stron to one miały przewagę 8:6. Po zmianie stron gospodynie trzymały dwa punkty przewagi dzięki atakowi Gyselle Silvy. ŁKS się nie poddawał, ale gra punkt za punkt bardziej sprzyjała podopiecznym Alessandro Chiappiniego. ŁKS-owi pomogły jednak zagrywki Roberty Ratzke, bo to one w dużej mierze przyczyniły się najpierw do wyjścia na remis, a później nawet objęcia prowadzenia. W decydującym momencie jednak legionowianki zachowały więcej zimnej krwi – najpierw grając blokiem i zdobywając punkt na 14:13, a później za sprawą Gyselle Silvy kończąc mecz rezultatem 15:13. Dwa punkty zostały w Legionowie.

 

DPD IŁ Capital Legionovia Legionowo – ŁKS Commercecon Łódź 3:2 (25:18, 19:25, 25:21, 18:25, 15:13)

Radosław Kępys – Poinformowani.pl

Radosław Kępys

Mam 30 lat. W październiku 2017 roku uzyskałem dyplom magistra Politologii na Wydziale Społecznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Wcześniej od 2015 roku pisałem dla igrzyska24.pl. Odpowiedzialny za biathlon, kajakarstwo, pływanie, siatkówkę i siatkówkę plażową, ale w tym czasie pisałem informacje z bardzo wielu sportów - od lekkiej atletyki po narciarstwo alpejskie. Sport to moja pasja od najmłodszych lat i na zawsze taką pozostanie. Poza nim uwielbiam dobrą literaturę, dobrą muzykę i dobre jedzenie. Interesuje się też historią najnowszą i polityką.