Premier League: "Koguty" przerwały serię derbowych porażek
Paul Hudson/www.flickr.com/photos/pahudson/49392043081/

Premier League: "Koguty" przerwały serię derbowych porażek

  • Dodał: Izabela Szukowska
  • Data publikacji: 02.12.2021, 22:25

W 14. kolejce Premier League, rozgrywanej wyjątkowo w środku tygodnia, podopieczni Antonio Conte podejmowali przed własną publicznością Brentford FC. Zespoły rozegrały spokojny mecz, który zakończył się zgodnie z predykcjami ekspertów – zwycięstwem gospodarzy.

 

Choć spotkanie formalnie posiadało rangę derbów Londynu, nie zapowiadało się na zacięty pojedynek – ani pod względem sportowym, ani historycznym (nic dziwnego, skoro Pszczoły wróciły do najwyższej w hierarchii klasy rozgrywkowej w Anglii po 74 latach). Dyspozycja obu klubów także pozostawiała wiele do życzenia. O ile dla beniaminka oscylowanie w połowie tabeli to mały sukces, tak dla Tottenhamu, nawet biorąc pod uwagę jeden zaległy mecz, raczej nic, czym można by się chwalić.

 

W pierwszej części spotkania zdecydowanie lepiej zaprezentowały się Koguty. Drużyna rozpoczęła wdrażanie wysokiego pressingu, wykorzystując straty piłek oponentów. Finalnie wszystkie groźniejsze sytuacje pod bramką Brentfordu kreowane były głównie ze stałych fragmentów gry. W 12. minucie siatka za plecami Alvaro Fernandeza zatrzepotała. W pierwszej chwili wydawało się, że przyczynił się do tego Ben Davies, który wyskoczył do szybującej piłki po dośrodkowaniu Sona i skierował ją w światło bramki. Po krótkiej analizie to jednak do Sergiego Canosa został przypisany gol, a hiszpański pomocnik musiał przełknąć gorycz bramki samobójczej. Pozostałe pół godziny było nijakie, Tottenham jakby stracił siły przebicia po pierwszym kwadransie, z kolei Pszczoły nie miały jej od samego początku.

 

Po powrocie z szatni ekipa Spurs odżyła i zafundowała swoim przeciwnikom kubeł zimnej wody. Blisko zwiększenia dorobku bramek był Harry Kane, Ben Davies oraz Pierre-Emile Hojbjerg, ale na ich drodze stanął nie kto inny jak Fernandez. Brak skutecznego wykończenia akcji zmotywował gości do spróbowania swoich sił pod bramką Hugo Llorisa. W 63. minucie Bryan Mbeumo zmusił kapitana Tottenhamu do wykorzystania swoich umiejętności bramkarskich. Obyło się bez straty. Chwilę później gospodarze postanowili odpowiedzieć. Cofnięty w głąb własnej połowy Harry Kane posłał długą piłkę do Sergio Reguilona, który choć miał miejsce do oddania bezpośredniego strzału na bramkę, zadecydował o przekazaniu futbolówki do Heung-Min Sona. Koreańczyk nie zwlekał i niedługo później oddał celny strzał, pokonując bramkarza Pszczół, tym samym ustanawiając ostateczny wynik spotkania na długo przed ostatnim gwizdkiem arbitra. Dzięki temu Koguty przerwały niechlubną serię porażek w starciach derbowych. W obecnym sezonie bowiem musieli oddać wyższość Arsenalowi, West Hamowi, Chelsea oraz Crystal Palace. 

 

Tottenham Hotspur – Brentford FC 2:0 (1:0)
Bramki: 12’ Canos (sam.), 65’ Son
Tottenham: Lloris – Sanchez, Dier, Davies – Emerson (84' Tanganga), Skipp, Hojbjerg, Reguilon – Moura (77’ Winks), Son (87'  Bergwijn) – Kane
Brentford: Fernandez – Pinnock, Jansson, Goode – Henry, Jenelt (70’ Jensen), Norgaard, Onyeka (56’ Baptiste), Canos (70’ Wissa) – Mbeurno, Toney
Sędzia: Jonathan Moss

Izabela Szukowska

Pasjonatka piłki nożnej od A-klasy po Premier League. Piszę i zaspokajam swoją ciekawość świata.