Snooker - WGP: pierwsze koty za płoty

Snooker - WGP: pierwsze koty za płoty

  • Dodał: Bartosz Szafran
  • Data publikacji: 14.12.2021, 01:29

W Coventry rozpoczął się dziś snookerowy turniej World Grand Prix. Startuje w nim 32 najlepszych zawodników rankingu z ostatnich 12 miesięcy. W pierwszych czterech meczach pierwszej rundy wielkiej gry nie oglądaliśmy.

 

Jako pierwszy do drugiej rundy awansował Martin Gould. Sympatyczny Anglik mecz ze Zhao Xintongiem zaczął od straty - przegrywał 0:1 i 1:2 (w trzecim frejmie Chińczyk wbił pierwszą setkę turnieju - 101 punktów), ale potem panował już przy stole niepodzielnie. W kolejnych trzech partiach wbijał brejki powyżej 50 punktów, pozwalając rywalowi na zebranie raptem 9 punktów.

 

Po kilkunastu minutach do Anglika dołączył Yan Bingtao, który w ostatnich tygodniach przeżywał huśtawkę nastrojów i formy - od półfinału w Northern Ireland Open po porażkę w pierwszej rundzie w Scottish Open. Dziś jednak grał dobrze i równo, Markowi Kingowi pozwalając wygrać tylko drugą partię. Sam błysnął tylko w czwartej partii, wbijając 111 punktów z rzędu, w pozostałych odsłonach meczu dominując w grze taktycznej.

 

Późnym wieczorem do kolejnej rundy awansowali dwaj kolejni zawodnicy. Jako pierwszy hitowe spotkanie z Markiem Williamsem wygrał Jack Lisowski. Młody Anglik potrzebował jednak do tego kompletu frejmów. W trakcie meczu ani jeden, ani drugi snookerzysta nie odskoczył na dystans więcej, niż jednej partii - Williams wbijał 56, 117 i 77, Lisowski odpowiedział brejkami 67, 74 i 94. To ostatnie podejście zostało wbite w ostatniej partii przy stanie 3:3 i dało Anglikowi awans do kolejnej rundy.

 

Również w drugim meczu potrzeba było kompletu frejmów, choć tu było to większą niespodzianką. Zdecydowanym faworytem meczu z Anthonym Hamiltonem był Kyren Wilson. Jednak grał on słabo, pełnię umiejętności pokazał tylko w czwartym frejmie, w którym wbił 114 punktów. W pozostałych męczył się okrutnie, popełniał błędy, ktore wykorzystywał Hamilton, zapisując na koncie dwa wysokie podejścia. W deciderze też lepiej zagrał niżej notowany zawodnik i tak staliśmy się świadkami pierwszej niespodzianki w tym turnieju.

 

Martin Gould - Zhao Xintong 4:2

Yan Bingtao - Mark King 4:1
Jack Lisowski - Mark Williams 4:3

Kyren Wilson - Anthony Hamilton 3:4

Bartosz Szafran

Od wielu wielu lat związany ze sportem czynnie jako biegający, zawodowo jako sędzia i medyk oraz hobbystycznie jako piszący wcześniej na ig24, teraz tu. Ponadto wielbiciel dobrych książek, który spróbuje sił w pisaniu o czytaniu.