Premier League: grad bramek w Manchesterze!
cleria.santos/Wikimedia Commons/CC BY 3.0

Premier League: grad bramek w Manchesterze!

  • Dodał: Kacper Lewandowski
  • Data publikacji: 26.12.2021, 17:53

W Boxing Day na Etihad Stadium Manchester City podjął Lisy z Leicester. Cóż za thriller zgotowali kibicom aktorzy niedzielnego spektaklu. Po pierwszej połowie wydawało się, że w drugiej nic się nie wydarzy. Tym czasem w drugich 45 minutach padło jeszcze więcej goli.

 

Niedługo utrzymał się bezbramkowy remis. Od samego początku gospodarze doskoczyli bardzo wysoko, co dało efekty już w 5. minucie. Wtedy to doskonałe podanie za kołnierz otrzymał Kevin De Bruyne, który pewnie odwrócił się w stronę bramki i uderzył, nie dając szans Schmeichelowi. Niewiele czasu minęło, a Juri Tielemans po rzucie rożnym gospodarzy sfaulował we własnym polu karnym Laporte'a. Z początku sędzia Chris Kavanagh nie był przekonany co do odgwizdania rzutu karnego, jednak po interwencji VAR wapno okazało się być nieuniknione. Na przeciwko Kaspera Schmeichela piłkę ustawił Riyad Mahrez, który już po chwili cieszył się z podwyższenia prowadzenia. Nie była to jednocześnie ostatnia szybko zdobyta bramka. W 21. minucie ze skrzydła, po ziemi dośrodkował Joao Cancelo. Piłkę przeciął duński golkiper, a ta trafiła prosto pod nogę Ilkaya Gundogana. Reprezentant nie zawahał się ani przez chwilę i zdobył trzecią bramkę wieczoru. Wynik 3:0 nie utrzymał się na tablicy przez nawet 120 sekund. The Citizens znów ruszyli na bramkę oponentów, ale znów w polu karnym faulował Tielemans. Tym razem na jedenastym metrze stanął poszkodowany, Raheem Sterling i oddał strzał niemal idealnie taki sam jak jego kolega parę minut wcześniej. Do przerwy podopieczni Pepa Guardioli mieli jeszcze dwie fenomenalne okazje, jednak w obu przypadkach bardzo efektownie interweniował Kasper Schmeichel.

 

Druga połowa rozpoczęła się od bardzo wyrównanej gry. Manchester City prowadził grę, jednak widoczne były efekty męskich słów, którymi w szatni obdarzył podopiecznych Brendan Rodgers. Kiedy wydawało się, że za chwile padnie piąta bramka dla City to Leicester ruszyło z groźna kontrą dwa na jeden, po której padła bramka Jamesa Maddisona. Manchester City znów ruszył z ofensywą i znów został skarcony, bo już w 59. minucie po raz kolejny stratę zmniejszyli gracze Leicester. Znów akcję ofensywną uruchomił Maddison, a wykończeniem tym razem zajął się Iheanacho. Na zdobycie drugiego gola Nigeryjczyk czekał jedynie sześć minut. Strzałem z dystansu Edersona chciał postraszyć aktywny ostatnio Anglik, piłka odskoczyła poza zasięg rąk reprezentanta Brazylii, a tam już czekał Iheanacho. Gdy już wydawało się jednak, że goście są na fali wznoszącej po zdobyciu kontaktowego gola prowadzenie strzałem głową po rzucie rożnym zwiększył Aymaric Laporte. Nie było to jednocześnie ostatnie słowo The Citizens. W 87. minucie po rzucie rożnym gola na 6:3, ustalającego wynik spotkania, zdobył Raheem Sterling.

 

Manchester City – Leicester City 6:3
Bramki:
5' De Bruyne, 14' Mahrez (k.), 21' Gundogan, 25', 87' Sterling (k.), 69' Laporte - 55' Maddison, 59', 66' Iheanacho,
City:
Ederson – Cancelo, Dias, Laporte, Zinchenko – De Bruyne (71' Foden), Fernardinho, Gundogan – Mahrez, Sterling,Silva
Leicester: Schmeichel – Albrighton, Amartey, Vestergaard, Thomas – Dewsbury-Hall, Tielemans (71' Choudhurry), Maddison – Perez (46' Castagne), Iheanacho, Lookman
Żółte kartki: 45' Vestergaard, 75' Maddison - 90+1' Fernandinho
Sędziował: Paul Kavanagh

Kacper Lewandowski – Poinformowani.pl

Kacper Lewandowski

Aplikant Radcowski, prywatnie ogromny kibic Premier League, śledzę też ligę włoską, portugalską i polską.