Rajd Dakar: Al-Attiyah wygrywa czwarty etap Rajdu Dakar
Box Repsol/flickr.com

Rajd Dakar: Al-Attiyah wygrywa czwarty etap Rajdu Dakar

  • Dodał: Bartłomiej Woliński
  • Data publikacji: 05.01.2022, 19:55

W środę kierowcy pokonali najdłuższy etap tegorocznego maratonu, 465-kilometrowy odcinek z Al Qaisumah do stolicy Arabii Saudyjskiej – Rijadu. Próbę numer cztery zdominował lider klasyfikacji - Nasser Al-Attiyah. Kolejny dobry wynik osiągnęła ekipa Cobant Energylandia Rally Team.

 

Al-Attiyah unika dyskwalifikacji i wygrywa kolejny etap

Po wtorkowym odcinku specjalnym Nasser Al-Attiyah mógł pożegnać się z udziałem w tegorocznym maratonie. Załoga Toyoty Hilux T1+ przejechała cały drugi etap z odłączonym rejestratorem danych, przez co komisarze FIA nie mogli zweryfikować, czy ciśnienie turbodoładowania trzymało normy określone w przepisach technicznych. Jak się okazało mechanicy po prostu zapomnieli podłączyć datalogger do akumulatora podczas biwaku po wtorkowym etapie. ZSS Dakaru opierając się o „wyjątkowe okoliczności” ustanowione przez Międzynarodowy Sąd Apelacyjny, zdecydował się nie nakładać kary dyskwalifikacji na auto z numerem startowym 201, ponieważ do naruszenia doszło w początkowej fazie rajdu. Na zespół nałożono zatem 5000 euro kary, a dyskwalifikacja uległa zawieszeniu w terminie do 14 stycznia. Nasser Al-AttiyahMathieu Baumel ukończyli trzeci etap na ósmej pozycji, tracąc ponad 5 minut do zwycięzcy odcinka – Carlosa Sainza, który dał Audi pierwsze zwycięstwo w etapie Rajdu Dakar. Na 465-kilometrowej, środowej próbie Katarczyk ponownie zameldował się na pierwszej pozycji. Drugi Sebastien Loeb stracił do kierowcy Toyoty zaledwie 25 sekund. Francuz po nieudanym trzecim etapie (Awaria Huntera BRX) nadal zajmuję pozycję wicelidera maratonu. Na podium w klasie aut terenowych awansował doświadczony Saudyjczyk - Yazeed Al-Rajhi, w czwartek z dwuminutową karą za przekroczenie prędkości w jednej ze stref pomiarowych. Jakub Przygoński również awansował w klasyfikacji generalnej imprezy z 9. na 7. miejsce.

 

Na czwartym etapie potężne rolowanie zaliczyła załoga Benediktas VanagasFilipe Palmeiro. Zawodnicy prowadzący Toyotę Hilux przy bardzo dużej prędkości zaliczyli dachowanie przez przód samochodu. Kłopoty miał także Nani Roma, który urwał koło w swoim Hunterze BRX i również zaliczył dachowanie. Problemy wieku dziecięcego nie opuszczają również 13-krotnęgo zwycięzcy Dakaru - Stephana Peterhansela. Audi Francuza ponownie stanęło na trasie rajdu z powodu awarii układu chłodzenia i uszkodzonym amortyzatorem.

- Najdłuższy odcinek na Dakarze kończymy w dobrych humorach. Dzisiejsza trasa była mixem wszelkich możliwości jeśli chodzi o teren - były wydmy, długie proste, kamienie, przejazdy przez rzeki i dużo błota i do tego bardzo trudna nawigacja przez cały odcinek, ale przede wszystkim był to dla nas odcinek, którym wróciliśmy do gry, auto jest szybsze, i jesteśmy zadowoleni – powiedział Kuba Przygoński na mecie czwartego etapu.

 

- Nie było zbyt łatwo, bo na początku odcinka specjalnego dogoniliśmy kilka pojazdów i postanowiliśmy jechać bezpiecznie. Finał był bardzo trudny, z dużą ilością nawigacji. Mathieu wykonał świetną robotę i jestem zadowolony. Z dnia na dzień zmierzamy we właściwym kierunku. Próbowaliśmy narzucić wysokie tempo, ale nasz plan zakładał, żebyśmy nie otwierali trasy, ponieważ nie będzie motocykli, a co za tym idzie, również śladów. Jeśli jednak jutro w tych warunkach trochę stracimy, postawi nas to w korzystnej sytuacji na następny dzień – powiedział lider rajdu.

 

Niesportowe zachowanie de Villiersa

Giniel de Villiers prowadzący fabryczną Toyotę Hilux, podczas niedzielnego etapu potrącił jednego z motocyklistów i nie udzielił mu pomocy. Do zdarzenia doszło na kamienistej partii odcinka, de Villiers zbliżył się do Césara Zumarána - motocyklisty będącego przed nim, a następnie ześlizgnął się z kamienia i uderzył w zawodnika, który w wyniku uderzenia upadł.

 

- Kiedy wstał i machnął ręką, był to dla mnie sygnał, że wszystko z nim w porządku i że powinienem jechać. Minąłem motocykl i nie chciałem ponownie zatrzymywać się, ponieważ było bardzo piaszczyście i obawiałem się, że utknę w tym miejscu – tłumaczył swoje zachowanie de Villiers.

 

ZSS Dakaru uznało tłumaczenia Południowoafrykańskiego zawodnika za nie wystarczające i uznało go winnego za incydent, nakładając na niego pięć minut kary czasowej. César Zumarán cało dotarł na metę etapu. W poniedziałek doszło do kolejnego incydentu z udziałem auta terenowego i motocyklisty. Tym razem poszkodowany został Marokańczyk - Mohamedsaid Aoulad Ali. Samochód zjeżdżając z wydmy, przejechał po jego motocyklu, poważnie uszkadzając maszynę, a następnie nie udzielił pomocy zawodnikowi. Motocyklista nie był jednak w stanie odczytać numeru startowego samochodu, ale analizując zapisy GPS podejrzewa się, że w incydencie znów uczestniczył de Villiers. ZSS FIM w związku z zaistniałą sytuacją skierował sprawę do sędziów FIA.

Świetne tempo polskich załóg w T4

Polskie załogi uczestniczące podczas 44. edycji Rajdu Dakar w klasie SSV idą przez najtrudniejszy rajd świata jak burza. Wtorkowy etap zdominował Marek Goczał, a podium uzupełnili Michał GoczałAron Domżała. W środę Michał Goczał pomimo przebitej opony, ponownie zakończył odcinek na podium, utrzymując trzecią lokatę w swojej kategorii. Marek GoczałŁukasz Łaskawiec również prezentowali fantastyczne tempo na 465-kilometrowym odcinku specjalnym, ale spora kałuża, na którą nadziała się polska załoga, spowodowała pomyłkę nawigacyjną i stratę kilku minut. Niestety na czwartym etapie rolowali Aron DomżałaMaciej Marton. Polacy czekają na pomoc serwisu.

 

- Na samym początku niestety złapaliśmy kapcia, przez co straciliśmy sporo czasu. Później weszliśmy w dobry rytm i zaczęliśmy odrabiać straty. Jechało mi się naprawdę bardzo dobrze, wyprzedzaliśmy rywali - mógłbym przejechać jeszcze z 200, 300 kilometrów. Czułem dobry feeling. Gdyby nie ten kapeć, to wynik byłby o wiele lepszy. To był jeden z takich dni, w których po prostu trzeba się pilnować i dojechać do mety w jednym kawałku. Jesteśmy na mecie, to jest najważniejsze - jutro walczymy dalej – powiedział Marek Goczał.

 

Honda w natarciu

Sam Sunderland utrzymuje prowadzenie w klasie motocykli, ale to Joan Barreda triumfował na czwartym etapie maratonu. Podium odcinka uzupełnili Pablo QuintanillaRui Gonçalves. Daniel Sanders, po wywrotce na jednej z wydm i otwieraniu trasy po tankowaniu, stracił na czwartym odcinku aż ponad 17 minut do zwycięzcy etapu. Konrad Dąbrowski zakończył środowy odcinek na 30. pozycji. Maciej Giemza ukończył etap na miejscu 39. Obydwaj Polacy po czterech odcinkach rajdu plasują się w trzeciej dziesiątce motocyklowej stawki.

 

- Ten odcinek był inny niż trzy poprzednie. Pierwszy raz jechaliśmy w większości po twardej nawierzchni i było też dużo kamieni, przez co ten odcinek bardziej przypominał odcinki zeszłoroczne. Miałem prosty plan na dzisiaj, bo wiedziałem, że będzie twardo i że na takiej nawierzchni czuję się mniej komfortowo niż na piachu. Więc mój plan był taki, żeby wystartować, jak najdłużej jechać samemu, a jeżeli dogoni mnie szybszy zawodnik to trzymać się z nim do mety. Dogonił mnie Arunas Gelazninkas z Janem Brabecem i od setnego kilometra, aż do mety, jechaliśmy we trzech utrzymując bardzo dobre tempo. Było dla mnie bardzo dobrym treningiem i dużo lepiej się czuję po tym dniu na twardym oraz na kamieniach niż wcześniej. Ale dalej wolę piach i wydmy. Na tym czuję się najlepiej – powiedział po czwartym etapie Dakaru Konrad Dąbrowski.

 

W czwartek zawodnicy pokonają 346 km odcinka specjalnego, który będzie pętlą ze startem i metą w stolicy Arabii Saudyjskiej.

Źródło: pl.motorsport.com 

 

Bartłomiej Woliński – Poinformowani.pl

Bartłomiej Woliński

Student Dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Motorsportem pasjonuję się od 2007 r. W związku z moimi zainteresowaniami prowadzę także bloga i fanpage na Facebooku.