NBA: kolejna porażka Bulls, Raptors pokonali Bucks
Ho Han/flickr.com

NBA: kolejna porażka Bulls, Raptors pokonali Bucks

  • Dodał: Michał Rejterowski
  • Data publikacji: 16.01.2022, 10:36

Liderzy Konferencji Wschodniej – Chicago Bulls – przegrali po raz trzeci z rzędu. Tym razem górą okazali się Boston Celtics, a ostateczny rezultat to 114:112. Porażkę odniósł także inny czołowy klub po stronie Wschodniej. Milwaukee Bucks ulegli na własnym parkiecie Toronto Raptors 96:103.

 

Boston Celtics – Chicago Bulls

 

Ostatnie dwa spotkania zespół z Chicago przegrał łączną różnicą 68 punktów. Jak na lidera Wschodu, taki wynik delikatnie mówiąc nie przystoi, nawet pomimo wielkiej klasy rywali (Nets oraz Warriors). Dziś Byki miały powrócić na zwycięską ścieżkę w starciu z dużo niżej notowanym rywalem.

 

Jeśli chodzi o braki kadrowe, więcej powodów do narzekania mają Bulls. Dziś zagrali bez LaVine’a, Balla oraz Caruso. Po stronie Celtics zabrakło Smarta.

 

Gospodarze dobrze weszli w mecz. Przeważali fizycznością pod koszem. Zdecydowanie wygrywali zbiórkę oraz dużą część punktów zdobywali z trumny. Bulls nie mogli złapać rytmu, lecz nie pozwalali rywalom na stworzenie bezpiecznej przewagi.

 

Liczne absencje mają to do siebie, że są wyjątkową szansą dla młodych zawodników. Swojej szansy nie zmarnował Ayo Dosunmu. To pierwszy sezon 21-latka w NBA. Dziś zdecydowanie poprawił wszystkie swoje średnie statystyki. 21/4/10 – tak wygląda znakomita linia Dosunmu, który był motorem napędowym do odrabiania strat przez gości. Należy także wspomnieć o świetnej skuteczności zawodnika. Zaliczył 9/10 w rzutach z gry oraz 3/3 zza łuku.

 

Na osiem minut przed końcem spotkania, Byki wyszły na pierwsze prowadzenie w meczu od czasu otwierającej kwarty. Grę na swoje barki coraz częściej brali Jason Tatum (23/12/4) oraz DeMar DeRozan (23/8/7), którzy choć nie grzeszyli skutecznością przez większość spotkania, pokazali w końcówce kto jest liderem.

 

Na 1:40 przed końcową syreną, goście prowadzili sześcioma punktami oraz mieli piłkę po swojej stronie. Od tego czasu świetna obrona Celtics nie pozwoliła rywalom na zdobycie żadnego punktu do samego końca. Za to gospodarze wykorzystywali swoje szanse. Nieoczekiwanym bohaterem okazał się Robert Williams III. Przy stanie 110:112 dla Bulls, środkowy cztery razy podszedł do linii rzutów osobistych i trafił wszystkie próby ustalając wynik spotkania na 114:112. Williams wykazał stalowe nerwy, jego średnia skuteczność rzutów osobistych w obecnym sezonie wynosi 66%.

 

Bulls utrzymali pozycję lidera w Konferencji Wschodniej, jednak po piętach depcze im cały poczet zespołów chętnych na to miejsce. Następne zadanie wydaje się arcytrudne. Rywalem będzie obecnie najgorętsza drużyna w lidze – Memphis Grizzlies.

 

Milwaukee Bucks – Toronto Raptors

 

To miało być łatwe zwycięstwo mistrzów we własnej hali. Milwaukee Bucks po cichu przechodzą przez sezon. Starają się nie eksponować żadnego z zawodników i wygrywać mecze możliwie najmniejszym nakładem sił. Dziś się przeliczyli. Nadziali się na drużynę z Kanady która jest jedną z niespodzianek tego sezonu. Nie jest to może ta skala zaskoczenia co Grizzlies lub Cavaliers, jednak poprawa względem zeszłego sezonu jest kolosalna.

 

Pierwsza kwarta szła według przewidywań, gospodarze powiększali przewagę i zanosiło się nie kontrolowane spotkanie od początku do końca. Może właśnie ta szybka pewność zgubiła Bucks. Punktowało zaledwie sześciu zawodników Raptors, jednak każdy dawał z siebie wszystko. Na pierwszym planie zagrał Pascal Siakam. Był to popis na miarę sezonu, gdy zgarniał statuetkę Most Improved Player. Kameruński koszykarz zanotował dziś triple-double złożone z 30 punktów, 10 zbiórek oraz 10 asyst.

 

Bucks trafiali na tragicznej skuteczności wynoszącej 33,8%. Giannis Antetokounmpo widząc swoją niemoc rzutową, zaczął się skupiać na częstszym wymuszaniu rzutów wolnych. Efektem czego, Grek aż 17 razy stawał na linii 3.96m i trafił wszystkie próby.

 

To było jednak za mało na świetnie dysponowanych Raptors. Na wspomnienie zasługuje tu także OG Anunoby. To piąty sezon Brytyjczyka na parkietach najlepszej ligi świata. Z każdym sezonem zalicza wyraźny progres, a obecny sezon to dla niego istny przełom. Dzisiejsze statystyki skrzydłowego to 24 punkty, 8 zbiórek oraz 4 asysty.

 

Bucks cały czas byli blisko wyniku, jednak Raptors grali rozsądnie, twardo w obronie oraz intensywnie dzieląc się piłką w ataku. Ostatecznie przewaga wyniosła siedem punktów i mistrzowie musieli uznać wyższość drużyny z Toronto.

 

Komplet wyników z minionej nocy:

Milwaukee Bucks – Toronto Raptors 96:103 (29:20, 20:26, 20:27, 27:30)

Giannis Antetokounmpo 30pkt/6zb/4as – Pascal Siakam 30pkt/10zb/10as

Washington Wizards – Portland Trail Blazers 110:115 (24:29, 33:39, 23:26, 30:21)

Spencer Dinwiddie 27pkt/7as – Afernee Simons 31pkt/11as

Atlanta Hawks – New York Knicks 108:117 (28:31, 23:34, 26:20, 31:32)

Trae Young 29pkt/3zb/5as – Julius Randle 24 pkt/6zb/9as

Brooklyn Nets – New Orleans Pelicans 120:105 (32:22, 37:19, 26:36, 25:28)

James Harden 27pkt/8zb/15as – Brandon Ingram 22pkt/4zb/8as

Miami Heat – Philadelphia 76ers 98:109 (29:20, 21:23, 23:32, 25:34)

Omer Yurtseven 22pkt/11zb – Joel Embiid 32pkt/12zb/3as

Oklahoma City Thunder – Cleveland Cavaliers 107:102 (32:24, 24:22, 29:37, 17:24)

Shai Gilgeous-Alexander 21pkt/4zb/7as – Darius Garland 27pkt/5zb/18as

Boston Celtics – Chicago Bulls 114:112 (32:22, 22:27, 30:34, 30:29)

Jason Tatum 23pkt/12zb/4as – DeMar DeRozan 23pkt/8zb/7as

San Antonio Spurs – Los Angeles Clippers 101:94 (21:22, 35:25, 29:33, 16:14)

Dejounte Murray 18pkt/7zb/9as – Marcus Morris Sr 15pkt/6zb/5as

Denver Nuggets – Los Angeles Lakers 133:96 (34:29, 39:31, 29:19, 31:17)

Nikola Jokic 17pkt/12zb/13as – LeBron James 25pkt/9zb

Dallas Mavericks – Orlando Magic 108:92 (32:23, 23:20, 30:25, 23:24)

Luka Doncic 23pkt/9zb/3as – Cole Anthony 12pkt/4zb/3as