Dawid Kubacki - droga do olimpijskiego snu

  • Dodał: Paweł Stańczyk
  • Data publikacji: 06.02.2022, 17:35

Dawid Kubacki sięgnął w Pekinie po brązowy medal igrzysk olimpijskich. Skoczek z Nowego Targu dorzucił do swojej kolekcji kolejny sukces, choć jego początki nie były łatwe.

Kubacki nadaje się do sumo

Kubacki jako junior nie osiągał sukcesów. 31-latek na pierwsze punkty PŚ czekał do sezonu 2012/2013. Przeciętnie szło mu też w drugoligowych zmaganiach. W Pucharze Kontynentalnym z pierwszego podia cieszył się w 2015 roku. Mówiło się o nim, że jest królem lata. Dobrej formy z okresu startów na igielicie nie mógł jednak przełożyć na zimę. Na podium LGP stał przecież już w 2010 roku, gdy wciąż aktywnym skoczkiem był Adam Małysz. - Dawid to był mały pulpecik, który zawsze w plecaczku miał bułeczki. Tata żartował, że on nie myśli o treningu, tylko o tych kanapkach. Dawid był chłopaczkiem okrąglejszym i jak ktoś mnie pyta odnośnie talentu, to zawsze mówię, że Kamil to rzeczywiście od samego początku był talent i trzeba go było tylko szlifować, natomiast Dawid ciężką pracą doszedł do wyników. To konsekwentny, ambitny i bardzo pracowity chłopak. Taka jest moja opinia jako pierwszego trenera, który widział, że Dawidowi wszystko zdecydowanie ciężej przychodziło. Ale zawsze na treningach był bardzo sumienny i doszedł. Pokazał, że można - mówił cytowany przez sport.pl trener Zbigniew Klimowski.

Ciężka praca przyniosła efekty

Z opinią szkoleniowca zgadza się sam skoczek, który taką opinią podzielił się po MŚ w Seefeld, gdzie zdobył złoty medal. - Nie byłem żadnym wielkim talentem ani dobrze rokującym zawodnikiem. Dobrze zresztą pamiętam słowa taty trenera Zbigniewa Klimowskiego, który kiedyś jak zobaczył mnie na skoczni, to powiedział, że mnie nie poznał, bo kiedy byłem młodszy, to myślał, że prędzej nadam się do sumo niż do skoków. Takie zatem były rokowania, jeżeli chodzi o mnie. Z czasem jednak zacząłem coraz bardziej przypominać posturą skoczka narciarskiego - czytamy na onet.pl.

Kubacki nigdy się jednak nie poddawał. Sam mówi, że kluczem do sukcesu była ciężka praca. - Z różnych zawodników czerpałem coś dobrego. Dla mnie idolem jest Robert Mateja, który zawsze dążył do swoich celów, choć nie wychodziło. Trzeba być upartym. Rodzice mówili, żebym dał sobie spokój, bo nie szło. Ja jednak robiłem to co kochałem - powiedział polski skoczek w programie "Wilkowicz Sam na Sam".

Zmiana stylu skakania

Problemem Kubackiego było zbyt wysokie wychodzenie nad bulę, przez co wytracał swoją prędkość. Wraz z pojawieniem się trenera Horngachera sytuacja ta zaczęła się zmieniać. Kubacki zaczął odnosić sukcesy, stawał na podium zawodów PŚ, aż z czasem został mistrzem świata, zwyciężył w Turnieju Czterech Skoczni, a dziś został indywidualnym medalistą olimpijskim. - Wszyscy trenerzy byli świadomi, że trzeba to zmienić, tylko nie było pewności, jak to zrobić. Dziś Kubacki wciąż się wybija wysoko, wyżej niż inni, ale szybko pokonuje metry w powietrzu, dzięki czemu osiąga odpowiednie odległości. Zmiana trwała długo, ale to nie była banalna sprawa. Bo w skokach jest tak, że poprawiając jeden parametr, pogarsza się inny. Znalezienie wyjścia z kłopotów to żmudna robota. Nie wystarczyło powiedzieć Dawidowi "wybijaj się z progu niżej, a będzie dobrze - mówił Adam Małysz w rozmowie z wyborcza.pl.

Mamy medalistę olimpijskiego

Dziś Kubacki jest jednym z najlepszych skoczków świata. Oprócz medali z najważniejszych imprez może się też poszczycić siedmioma zwycięstwami w zawodach Pucharu Świata.

Równie słabo układał się ten sezon. Kubacki ani razu nie zdołał wskoczyć na pucharowe podium, a mimo to zdobył medal na igrzyskach w Pekinie. Kluczem do sukcesu okazały się treningi w Zakopanem i odpuszczenie startów w zawodach najwyższej rangi. - Ten medal był nam potrzebny. Pokazaliśmy, że jako drużyna potrafimy walczyć. Nie poddajemy się, walczymy do końca. Odpocząłem z rodziną od tego, co się w tym sezonie działo. Kiedy wznowiliśmy treningi po izolacji, czułem, że wszystko idzie w dobrą stronę. Nie szło idealnie. Były błędy czy niedociągnięcia, ale wiedziałem, że muszę cały czas wierzyć - skomentował po olimpijskim konkursie w rozmowie z TVP Sport.

 

Dziś brakuje nam juniorów na najwyższym poziomie, ale historia skoczka z Nowego Targu pokazuje, że wszystko może się diametralnie zmienić. Trzeba pamiętać, że Kubacki, Żyła, czy Hula mieli zdecydowanie łatwiej. Często brano ich na zawody najwyższej rangi, choć ich poziom sportowy był daleki od ideału. Wówczas jednak trzon kadry stanowił Adam Małysz, którego z czasem zamienił Kamil Stoch. Sukcesy mogą przyjść, ale trzeba w to wierzyć i nie poddawać się. -  Żałowałbym, gdybym tego nie spróbował - mówił o założeniu Kanału Sportowego Mateusz Borek. Obie historie poniekąd łącza się, gdyż do sukcesów nie dochodzi się tylko w sporcie, ale i w życiu, w którym nie rzadko pojawiają się różnego rodzaju przeciwności. Po każdych trzeba wstać i iść dalej.