FA Cup: niespodzianka! Nottingham Forest rozgromiło Leicester City!
Wikimedia Commons

FA Cup: niespodzianka! Nottingham Forest rozgromiło Leicester City!

  • Dodał: Hubert Dondalski
  • Data publikacji: 06.02.2022, 18:55

Weekend z najstarszymi rozgrywkami w Anglii trwa w najlepsze! W to niedzielne popołudnie Nottingham Forest podejmowało na własnym stadionie Leicester City. Tego, co wydarzyło się na City Ground, nikt się nie spodziewał. Podopieczni Steve'a Coopera zdemolowali Lisy 4:1 i to oni awansowali do następnej rundy FA Cup, gdzie już czeka Huddersfield Town. 

 

Słoneczne popołudnie, towarzystwo gołębi oraz głośny doping kibiców - atmosfera na City Ground dopisywała tak jak tempo tego spotkania. Od pierwszych minut piłka krążyła od bramki do bramki, co było dowodem zaangażowania obu drużyn w to spotkanie. Jedyne czego brakowało w pierwszym kwadransie tego meczu to celnych strzałów oraz groźnych akcji. W 19. minucie gospodarze naciskali na rywali w ich polu karnym, aż w końcu piłka trafiła to Keinana Davisa, którego strzał z woleja wylądował na spojeniu poprzeczki ze słupkiem! 

 

Następne minuty przyniosły nam dwa szybkie, ale jakże bolesne dla kibiców Leicester ciosy. Najpierw w 23. minucie dośrodkowanie w pole karne przedłużył Keinan Davis, a futbolówke w siatce umieścił Philip Zinckernagel, dla którego była to piąta bramka w tym sezonie. Minutę później nadszedł drugi cios. Okropny błąd popełnił Daniel Amartey, który dograł we własne pole karne prosto do Brennana Johnsona, a dwudziestolatek umieścił piłkę między nogami bramkarza Lisów! Wydawało się, że to rozbudzi podopiecznych Brendana Rodgersa, ale nim się obejrzeli, było już 3:0! W 32. minucie do dośrodkowanej piłki z rzutu rożnego dopadł Joe Worrall, którego strzał głową jeszcze skozłował i wpadł do bramki!

 

Pod koniec pierwszej połowy mogło być 4:0, ale piłkarz Nottingham Forest przegrał pojedynek sam na sam. Z tej sytuacji poszedł kontratak. James Maddison posłał prostopadłe podanie do Kelechiego Iheanacho, a bramkarz gospodarzy popełnił fatalny błąd, wychodząc tak daleko z bramki, przez co Nigeryjczyk z łatwością zdobył bramkę. Po trzech minutach doliczonego czasu gry, ta szalona pierwsza połowa dobiegła końca. 

 

Druga połowa rozpoczęła się od przewagi gospodarzy. Dopiero w 52. minucie James Maddison oddał bardzo dobry zza pola karnego, ale piłka minęła o centymetry lewy słupek Nottingham Forest. Trzeba było przyznać jedno - podopieczni Steve'a Coopera grali dzisiaj jak natchnieni. W 61. minucie Djed Spence rozegrał z Philipem Zinckernagelem fantastyczną, dwójkową akcję, która zakończyła się bramką tego pierwszego!

 

Nawet po strzeleniu czwartej bramki Nottingham Forrest nie zatrzymywało się i w dalszym ciągu zagrażało bramce Leicester City. Podopieczni Brendana Rodgersa rozegrali kiepskie zawody i dali się kompletnie stłamsić drużynie z "zaplecza" Premier League. W 83. minucie okazję na zmniejszenie strat miał Daniel Amartey, lecz jego strzał głową został obroniony przez Brice'a Sambe. Jeszcze pod koniec spotkania groźny strzał oddał Ricardo Pereira, ale strzał Portugalczyka minął bramkę rywali. Kilka minut później Paul Tierney zakończył to spotkanie, a gospodarze mogli fetować awans do dalszej rundy FA Cup!

 

Nottingham Forest - Leicester City 4:1 (3:1)

Bramki: 23' Zinckernagel, 24' Johnson, 32' Worrall, 61' Spence - 40' Iheanacho

Nottingam: Samba - Worrall, Cook, McKenna - Spence, Yates, Garner, Lowe - Zinckernagel (63' Colback) - Johnson, Davis (72' Surridge)

Leicester: Ward - Justin, Amartey, Soyuncu, Thomas - Ndidi, Tielemans (65' Dewsbury-Hall) - Barnes (46' Daka), Maddison, Lookman (65' Pereira) - Iheanacho

Żółte kartki: Garner - Ndidi, Maddison

Sędzia: Paul Tierney

Hubert Dondalski

Student dziennikarstwa na Uniwersytecie Szczecińskim. Od dziesięciu lat w toksycznym związku z Arsenalem. Fanatyk esportu.