Pekin 2022 - Curling: bez niespodzianek na rozpoczęcie turnieju czwórek mężczyzn
© WCF / Alina Pavlyuchik 2017

Pekin 2022 - Curling: bez niespodzianek na rozpoczęcie turnieju czwórek mężczyzn

  • Dodał: Kamil Dembczyk
  • Data publikacji: 09.02.2022, 16:16

Zwycięstwami faworytów zakończyła się pierwsza sesja turnieju mężczyzn na igrzyskach olimpijskich w Pekinie. Swoje premierowe pojedynki wygrały czwórki z Kanady, Stanów Zjednoczonych, Norwegii i Szwecji.

 

Po emocjach związanych z turniejem par mieszanych przebojowo wygranym przez reprezentację Włoch, przyszedł czas na rywalizację w "czwórkach". Dzisiaj odbyła się pierwsza sesja turnieju mężczyzn, w której do boju przystąpili m.in. faworyci do złotego medalu: Amerykanie i Szwedzi. Oprócz tych nacji, na tafli National Aquatics Centre pojawiły się reprezentacje Danii, Kanady, Norwegii, Szwajcarii, Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego, a także reprezentanci gospodarzy - Chińczycy.

 

Dania - Kanada 5:10 (0:1, 2:0, 0:3, 2:0, 0:1, 0:2, 1:0, 0:3, X, X)

Duńczycy do przerwy przegrywali z Kanadyjczykami 4:5. Wynik mógł być jeszcze korzystniejszy dla curlerów spod znaku klonowego liścia, jednak reprezentanci Danii wielokrotnie ratowali swoją sytuację w endzie dzięki precyzyjnym i skutecznym wybiciom. Kanadyjczycy w siódmej partii, przy prowadzeniu 7:4, mieli okazję do znacznego powiększenia przewagi, jednak po raz kolejny skutecznie wybronili się Duńczycy. Tym razem nie tylko nie stracili wielu punktów, ale sami zdobyli jedno oczko. W kolejnej partii Europejczycy nie mieli już tyle szczęścia i stracili aż 3 punkty. Na tablicy widniał wynik 10:5 dla Kanadyjczyków, i Duńczycy zdecydowali się poddać mecz po ósmym endzie. Mimo dobrej gry zawodników z Półwyspu Jutlandzkiego i walki do samego końca, do niespodzianki nie doszło i pierwsze zwycięstwo w turnieju zapisujemy reprezentacji Kanady.

 

Stany Zjednoczone - Rosyjski Komitet Olimpijski 6:5 (1:0, 0:0, 0:1, 0:2, 1:0, 1:0, 0:1, 2:0, 0:0, 1:0)

Reprezentanci Stanów Zjednoczonych przystępują do turnieju w roli obrońców tytułu wywalczonego przed czterema laty w Pjongczangu. Amerykanie pod wodzą Johna Shustera rozpoczęli spotkanie dość niemrawo. Po pięciu endach przegrywali oni z olimpijczykami z Rosji wynikiem 2:3. Wśród Rosjan na wyróżnienie zasługiwał Anton Kalalb, który do przerwy mógł pochwalić się stuprocentową skutecznością. Druga połowa również była niezwykle wyrównana. Rosjanie w dziewiątej partii mimo straty jednego punktu, zamiast doprowadzić do wyrównania, zdecydowali się wybić wszystkie kamienie z domu, dzięki czemu zyskali przywilej ostatniego zagrania w decydującym endzie. W nim, po dokładnym zmierzeniu odległości kamieni od środka guzika, punkt został dopisany Rosjanom. Mieliśmy więc remis, i konieczne było rozegranie extra endu, w którym ostatnim zagraniem Amerykanie zapewnili sobie punkt i zwycięstwo.

 

Norwegia - Szwajcaria 7:4 (0:1, 1:0, 1:0, 0:1, 1:0, 1:0, 0:0, 0:2, 2:0, 1:0)

Obie reprezentacje rozpoczęły spotkanie dość spokojnie. Pierwsza połowa tego meczu przebiegła pod znakiem jednopunktowych partii. Trzy z pięciu endów padły łupem Norwegów, pozostałe dwa zgarnęli rzecz jasna ich przeciwnicy. Na uwagę zasługuje bardzo wysoka skuteczność celnych zagrań curlerów ze Szwajcarii, wynik był jednak korzystniejszy dla Skandynawów. W dziewiątym endzie, dzięki zwycięstwu za dwa punkty, Norwegom udało się zbudować całkiem bezpieczną przewagę. Szwajcarzy podjęli ryzyko, które się nie opłaciło, i to ich rywale dołożyli kolejny punkcik do swojego dorobku, wygrywając pojedynek 7:4.

 

Chiny - Szwecja 4:6 (0:0, 0:0, 0:1, 0:2, 1:0, 1:0, 0:2, 2:0, 0:0, 0:1)

Szwedzi w ubiegłym roku świętowali zdobycie mistrzostwa świata. Fakt, że zawody te wygrali w praktycznie identycznym składzie, jak ten, w którym przystąpili do rywalizacji na igrzyskach, stawia ich w roli jednych z głównych faworytów do złotego medalu. Na pierwsze punkty musieliśmy czekać do partii trzeciej. Dopiero wtedy reprezentanci kraju trzech koron otworzyli wynik spotkania, zdobywając jeden punkt. Pierwsza część gry zakończyła się przy wyniku 3:1 dla curlerów z Europy. Po naradzie z trenerem i wznowieniu gry Chińczykom udało się nawiązać kontakt i wygrać szósty end za jeden punkt. Reprezentanci gospodarzy nie pozwalali mistrzom świata na zbudowanie przewagi, jednak to Szwedzi byli w korzystniejszej sytuacji w decydującym endzie. Mieli oni punkt przewagi, i dodatkowo należał do nich ostatni kamień meczu. Drużyna ze Szwecji okazji nie zmarnowała, i wygrała dziesiątą partię, a także cały mecz.

Kamil Dembczyk

Uczęszczam do IV Liceum Ogólnokształcącego w Częstochowie i stąd też pochodzę. Od wielu lat jestem wielkim fanem żużla, pasjonuję się również tenisem, koszykówką, skokami narciarskimi, F1, a także wieloma innymi dyscyplinami. Poza sportem interesuję się geografią, uwielbiam wyprawy w góry.