Champions Hockey League: GKS przegrywa w Szwecji

Champions Hockey League: GKS przegrywa w Szwecji

  • Data publikacji: 06.09.2018, 20:50

GKS Tychy przegrał swoje wyjazdowe spotkanie z Skellefteą w ramach Hokejowej Ligi Mistrzów aż 6:2. Mimo wszystko gra mistrzów Polski nie była tak zła, jak sugerowałby to wynik, a Szwedzi dopiero w trzeciej tercji zdominowali spotkanie.

 

Pierwsza tercja rozpoczęła się zaskakująco - GKS Tychy za sprawą Jakuba Witeckiego wyszedł na prowadzenie, wykorzystując grę w przewadze. Biorąc pod uwagę niedzielny wynik meczu pomiędzy tymi drużynami, taki obrót spraw mógł zaskoczyć nawet kilkudziesięciu tyskich kibiców zgromadzonych na lodowisku w Szwecji. Jak pokazała dalsza część tercji, ta bramka to nie wypadek przy pracy Szwedów - Polacy wyglądali zdecydowanie lepiej niż przed paroma dniami. Nawet pomimo faktu, że Skelleftea miała prawie 20 celnych strzałów na bramkę po 20 minutach gry, to GKS nie był tak bezsilny jak u siebie na lodowisku. Szwecka drużyna z każdą minutą jednak coraz bardziej naciskała, aż w końcu 45 sekund przed końcem tercji w sytuacji 4vs4 Granberg silnym uderzeniem umieścił krążek w bramce, młody bramkarz GKSu, Lewartowski nie miał większych szans przy tym strzale. Zawodnicy schodzili na przerwę przy wyniku remisowym, co powinno satysfakcjonować, ale patrząc na to w jakich okolicznościach mistrzowie Polski stracili prowadzenie, mogli czuć lekki niedosyt.

 

Druga tercja rozpoczęła się diametralnie inaczej niż mecz - już w 22 minucie Hedberg zamknął składną akcję Skelleftea i dobił krążek do pustej bramki. Dobrą okazję do zdobycia gola miał Mateusz Gościński, ale jego trącenie kijem krążka nie zaskoczyło wystarczająco bramkarza szwedzkiej drużyny. Obronę mistrza Polski za to zaskoczył Berrgren, który w indywidualnej akcji minął najpierw obrońcę GKSu, a później lekkim strzałem pomiędzy nogami bramkarza umieścił krążek w bramce.

 

GKS Tychy miał niezłe perspektywy na trzecią tercję, mieli tylko dwie bramki do odrobienia. Już po dwóch minutach dwójkowa akcja Sykora - Szczechura poważnie zagroziła szwedzkiej bramce, jednak akcja spaliła na panewce ze względu na słaby strzał tego drugiego. Skelletfea jednak mimo gry w osłabieniu wyprowadziła świetną kontrę i jednym podaniem Jimmie Eriksson wyszedł na sytuację 1vs1 i z łatwością pokonał polskiego bramkarza. Kilka minut później Skelleftea grała w przewadze i od razu wykorzystała sytuację - Joakim Lindstrom zakończył drużynową akcję golem. Tyszanie zdecydowanie opadli z sił, na dziesięć minut przed końcem gospodarze mieli już 50 strzałów na bramkę! Pięćdziesiąty pierwszy strzał wylądował znowu w siatce. Holloway przejął krążek uderzony z niebieskiej i z bliskiej odległości pokonał Lewartowskiego. Trzecia tercja dobitnie pokazała jaka wielka przepaść dzieli obie drużyny. GKS mimo, że prezentował się przyzwoicie przez pierwsze dwie tercje, to w trzeciej Skelleftea wyraźnie odjechała Polakom, wykorzystując kolejne minuty w przewadze. Na 8 minut przed końcem Galant był bliski zdobycia bramki, jednak Armalis zdołał powstrzymać strzał Polaka. Nie zdołał jednak powstrzymać strzału Komorskiego, który uderzył z całej siły z niebieskiej i trafił tuż nad barkiem bramkarza. Tyszanie wzorowo wykorzystali grę w przewadze. GKS przegrał mecz wynikiem 6:2, ale było widać, że przyjezdnym w trzeciej tercji wyraźnie zabrakło sił.

 

Skelleftea - GKS Tychy 6:2 (1:1, 2:0; 3:1)

 

0:1 Jakub Witecki 1:29 (w przewadze)

 

1:1 Petter Granberg 19:15

2:1 Edwin Hedberg 21:28

3:1 Jonatan Berggren 27:44

4:1 Jimmie Eriksson 43:28 (w osłabieniu)

5:1 Joakim Lindstrom 48:21 (w przewadze)

6:1 Bud Holloway 50:58 (w przewadze)

 

6:2 Filip Komorski 56:00 (w przewadze)

 

l.p. Drużyna Mecze Punkty Bilans
1. Skelleftea 3 7 10
2. Bolzano 3 6 5
3. IFK Helsiniki 3 4 -2
4. GKS Tychy 3 0 -13