NBA: 56 punktów LeBrona, game-winner Finney-Smitha

NBA: 56 punktów LeBrona, game-winner Finney-Smitha

  • Dodał: Marcin Weiss
  • Data publikacji: 06.03.2022, 13:48

LeBron James zdobył 56 punktów i poprowadził Los Angeles Lakers do zwycięstwa nad Golden State Warriors 124:116. Z kolei w mecz pomiędzy Dallas Mavericks a Sacramento Kings rzutem na zwycięstwo popisał się Dorian Finney-Smith.

 

Dallas Mavericks — Sacramento Kings

W pierwszym spotkaniu ostatniej nocy w American Airlines Center zmierzyły się ze sobą Dallas Mavericks oraz Sacramento Kings. Przed rozpoczęciem meczu ciężko było wskazać faworyta, ponieważ w zespole gospodarzy zabrakło Luki Doncica, który dostał dzień wolny od swojego szkoleniowca.

 

Tak więcej początek starcia wyglądał bardzo dobrze dla przyjezdnych, którzy już w pierwszych minutach byli w stanie wypracować sobie dwucyfrową przewagę. Bardzo dobre wejście w spotkanie zaliczył De'Aaron Fox (44pkt/6as), który w trakcie dwunastu minut uzbierał 11 oczek. Po stronie gospodarzy jedynie Jalen Brunson (23pkt/3zb/6as) trafiał powyżej 50% z gry, przed co Mavericks przegrywali 26:36. W drugiej kwarcie Kings kontynuowali swoją dominację, a po kolejnych skutecznych akcjach Foxa przewaga gości zwiększyła się do 19 punktów. W końcówce połowy podopieczni Jasona Kidda zdołali jednak trafić kilka prób zza łuku i do szatni schodzili przy wyniku 51:65.

 

Po zmianie stron Mavs rzucili się do odrabiania strat. Co prawda w trzeciej odsłonie obie ekipy rzucały na dokładnie takiej samej skuteczności (54.5%), ale gospodarze częściej stawali na linii rzutów wolnych oraz popełniali mniej start, co przyniosło świetne efekty. Dodatkowo Mavericks wygrali walkę na tablicach i na dwanaście minut przed końcem tracili do rywali już tylko siedem punktów. Czwarta kwarta to z kolei popis Spencera Dinwiddiego (36pkt/7as), który uzbierał w niej aż 13 oczek, dając swojej drużynie pierwsze w meczu prowadzenie. Następnie zespoły grały kosz za kosz, a na szesnaście sekund przed końcem Kings przegrywali jednym punktem. W kolejnej akcji sfaulowany został Fox, ale nie trafił jednego osobistego i jedynie doprowadził do remisu. W odpowiedzi Mavericks rozpisali świetną zagrywkę, w której rzut z czystej pozycji z rogu oddał Dorian Finney-Smith (17pkt/6zb/2prz). Trójka wpadła do kosza i na 3 sekundy przed końcem gospodarze prowadzili 114:111. W rewanżu rzutem zza łuku spróbował odpowiedzieć Harrison Barnes (9pkt/4zb/3as/2prz), ale jego próba okazała się niecelna i ostatecznie Dallas wygrali 114:113.

 

Los Angeles Lakers — Golden State Warriors

W ostatnim meczu nocy Los Angeles Lakers podejmowali Golden State WarriorsCrypto.com Arena. Obie drużyny znajdują się ostatnio w fatalnej formie. Podopieczni Steve'a Kerra wygrali ledwie dwa z poprzednich dziewięciu spotkań, przez co mogą już zapomnieć o walce z Phoenix Suns i skupić się na rywalizacji o drugie miejsce z Memphis Grizzlies. Z kolei Jeziorowcy wygrali zaledwie jedno z ośmiu ostatnich starć i muszą bronić się przed New Orleans Pelicans oraz Portland Trail Blazers.

 

Początek gry to całkowita dominacja Lakers, którzy już po ośmiu minutach osiągnęli czternastopunktowe prowadzenie. Bardzo dobre wejście w mecz zaliczył LeBron James (56pkt/10zb/3as), który w nieco ponad dziewięć minut uzbierał 13 oczek. Goście nie podłamali się jednak słabym startem i już w drugiej kwarcie odrobili całą stratę, by następnie samemu dobić do 14-punktowej przewagi. Podopieczni Steve'a Kerra grali fantastyczną ofensywę, trafiając 69% swoich prób z gry, co pozwoliło im uzbierać aż 42 punkty w kwarcie. W ostatnich minutach połowy gospodarzom udało się jednak zmniejszyć straty do pięciu punktów dzięki trójkom Malika Monka (12pkt/6zb/5as/3prz) oraz LeBrona.

 

Początek drugiej części gry był bardzo wyrównany — oba zespoły grały na podobnej skuteczności oraz nie popełniały wielu strat. Przewaga przyjezdnych cały czas utrzymywała się w okolicy ośmiu oczek, głównie dzięki ogromnym staraniom Jamesa, który tym razem dorzucił 14 punktów w niecały dziewięć minut. Przed rozpoczęciem ostatniej kwarty Lakers przegrywali 89:94. W najważniejszym momencie swoje „show” dał jednak LeBron, który w trzech kolejnych akcjach trzykrotnie trafił zza łuku, zapewniając swojej ekipie prowadzenie 100:97. Z kolei w następnych minutach kluczowymi trafieniami popisali się Monk oraz Carmelo Anthony (14pkt/8zb), dzięki czemu podopieczni Franka Vogela wypracowali sobie bezpieczną przewagę i ostatecznie wygrali 124:116. Zwycięstwo pozwoliło Lakers utrzymać się na 9. miejscu w Konferencji Zachodniej, natomiast Warriors spadli na 3. pozycję za Memphis Grizzlies.

 

Komplet wyników minionej nocy:

Dallas Mavericks — Sacramento Kings 114:113 (26:36, 25:29, 34:27, 29:21)

Spencer Dinwiddie 36pkt/7as — De'Aaron Fox 44pkt/6as

Charlotte Hornets — San Antonio Spurs 123:117 (31:30, 31:30, 37:37, 24:20)

Terry Rozier 31pkt/5zb/6as — Dejounte Murray 25pkt/9zb/10as/3prz

Miami Heat — Philadelphia 76ers 99:82 (22:14, 32:26, 19:28, 26:14)

Jimmy Butler 21pkt/4zb/5as/2prz — Joel Embiid 22pkt/15zb/2prz

Memphis Grizzlies — Orlando Magic 124:96 (31:29, 37:16, 29:29, 27:22)

Ja Morant 25pkt/4zb/7as — Moritz Wagner 17pkt/11zb/3as

Minnesota Timberwolves — Portland Trail Blazers 135:121 (32:34, 31:30, 46:37, 26:20)

Karl-Anthony Towns 36pkt/15zb/5as/3blk — Anfernee Simons 38pkt/3zb/3as

Los Angeles Lakers — Golden State Warriors 124:116 (32:25, 30:42, 27:27, 35:22)

LeBron James 56pkt/10zb/3as — Stephen Curry 30pkt/4zb

Marcin Weiss – Poinformowani.pl

Marcin Weiss

Zarywam noce dla amerykańskiej ligi NBA, ale moje sportowe zainteresowania wykraczają daleko poza koszykówkę. Skoki, żużel, tenis, snooker — zwyczajnie wszystko.