Piłka nożna kobiet: bezbarwny Śląsk, imponujący comeback Sportisu

Piłka nożna kobiet: bezbarwny Śląsk, imponujący comeback Sportisu

  • Dodał: Wiktoria Kornat
  • Data publikacji: 13.03.2022, 18:20

Trzynasta kolejka kobiecej Ekstraligi przyniosła sporo emocji. Najciekawiej było w Katowicach, gdzie Sportis odrobił trzybramkową stratę w meczu z GKS-em. Zwycięstwa odniosły ekipy z Sosnowca, Łodzi, Konina i Łęcznej

 

Czarni Sosnowiec – AZS UJ Kraków

 

W poprzedniej kolejce sosnowiczanki nie pozostawiły żadnych złudzeń kto jest lepszy w starciu z AP Lotos Gdańsk, wbijając rywalkom pięć bramek. W ten weekend na mistrzynie kraju czekał trudny przeciwnik - akademiczki z Krakowa na jesień pokonały zarówno Górnik Łęczna, jak i UKS SMS Łódź. Krakowianki lubią grać na wyjazdach i urywać punkty w starciach z zespołami z czołówki tabeli, ciekawie prezentuje się też bilans spotkań bezpośrednich między AZS-em a Czarnymi. W trzech ostatnich meczach ekipa z Sosnowca rywalkom zdołała wbić tylko jednego gola. W sobotę na Czarnych ciążyła zatem spora presja, ale jak się okazało podopieczne trenera Łukasza Wojtali z tym ciężarem poradziły sobie bez większego problemu. Sosnowiczanki zagrały dobre zawody i pokonały AZS UJ Kraków 4:0. Mistrzynie Polski od początku dążyły do uzyskania dominacji na murawie, krakowianki nastawiły się na grę z kontrataku. W 18. minucie prowadzenie Czarnym po uderzeniu z dystansu dała Nikol Kaletka, a tuż przed przerwą po raz drugi wpisała się na listę strzelczyń, tym razem po indywidualnym rajdzie w pole karne rywalek, zakończonym precyzyjnym uderzeniem obok interweniującej Karoliny Klabis. Druga odsłona była już bardziej wyrównana, gdyż przyjezdne ambitnie atakowały. Bliska gola kontaktowego w 53. minucie była Agnieszka Derus, ale w ostatniej chwili piłkę spod nóg pomocniczki akademiczek z Krakowa wyłuskała Andrea Horvathova. W odpowiedzi z groźnym atakiem ruszyły gospodynie, ale uderzenie Kingi Kozak minimalnie minęło prawy słupek bramki krakowskiego AZS-u. Na kwadrans przed końcem meczu Czarne podwyższyły rezultat na 3:0, a do siatki rywalek trafiła Martyna Wiankowska. Zaraz po wznowieniu gry od środka sosnowiczanki przejęły futbolówkę i zadały cios numer cztery, Klabis pokonała Alicja Materek. Akademiczki spod Wawelu szukały jeszcze okazji do zdobycia choćby trafienia honorowego, ale doświadczone mistrzynie kraju nie pozwoliły sobie na dekoncentrację i pewnie dowiozły zwycięstwo do samego końca.

 

KKPK Medyk Konin – Śląsk Wrocław

 

Medyk Konin w miniony weekend udał się do Szczecina i z Pomorza wrócił z zaledwie jednym oczkiem. Porażka sprawiła, że „Medyczki” w tabeli dały się wyprzedzić Sportisowi Bydgoszcz i zajmują obecnie dopiero siódmą lokatę. Śląsk stoczył zacięty bój z wicemistrzyniami kraju z Łodzi, ostatecznie minimalnie przegrywając po golu Kopińskiej w doliczonym czasie gry. Oba zespoły do sobotniego bezpośredniego starcia przystępowały zatem ze sporym niedosytem i żądzą rewanżu za zeszłotygodniowe niepowodzenia. Początkowe minuty nie przyniosły wielu klarownych sytuacji po obu stronach. W szóstej minucie wrocławianki właściwie sprezentowały rywalkom gola, po błędzie indywidualnym Aleksandry Dudziak. "Medyczkom" przyznano rzut karny, a "jedenastkę" na otwierające trafienie pewnie zamieniła kapitan drużyny, Sandra Sałata. Piłkarki Śląska natychmiast ruszyły do ofensywy, ale dobrze ustawione koninianki niwelowały wszelkie akcje przeciwniczek. Dodatkowo przyjezdne dawały łapać się na spalonym, obiecujące akcje podopiecznych Piotra Jagieły spełzały na niczym. W 24. minucie piłkarki ze stolicy Dolnego Śląska zdołały doprowadzić do wyrównania, po efektownym trafieniu przewrotką Karoliny Iwaśko, ale i w tej sytuacji sędzia liniowa bez chwili zawahania uniosła chorągiewkę w górę. Kolejne minutty pierwszej odsłony przyniosły wymianę ciosów, po stronie wrocławianek sporo było jednak niedokładności. Koninianki korzystne, jednobramkowe prowadzenie zdołały utrzymać do gwizdka kończącego pierwszą odsłonę. Chcąc myśleć o odrobieniu strat ekipa Śląska musiała zapomnieć o rozczarowujących pierwszych 45 minutach. Druga połowa rozpoczęła się od nacisków wrocławskiego Śląska, ale zapał przyjezdnych z każdą upływającą minutą studziły koninianki. W 55. minucie podopieczne trenera Romana Jaszczaka bliskie były podwojenia wyniku, ale z uderzeniem Klaudii Fabovej poradziła sobie golkiperka WKS-u, Anna Bocian. Pięć minut później na głowy wrocławianek zimny kubeł wody wylała Sandra Sałata, po raz drugi w tym meczu pokonując Bocian z jedenastego metra. Zawodniczki z Dolnego Śląska były zupełnie bezradne wobec dobrze zorganizowanych miejscowych. Dalsze minuty upływały pod znakiem dominacji "Medyczek", które w tym meczu dyktowały warunki gry. Wrocławianki wyraźnie poirytowane przebiegiem pojedynku nie były w stanie nawiązać walki z ekipą z Wielkopolski. Zwycięstwo gospodyń stało się faktem, a podopieczne trenera Romana Jaszczaka w ligowej tabeli przesunęły się na pozycję numer pięć.

 

UKS SMS Łódź – Tarnovia Tarnów

 

Start rundy wiosennej łodzianki mogą zaliczyć do udanych, choć triumf w zeszłotygodniowym starciu z wrocławskim Śląskiem piłkarki SMS-u rodził się w bólach. Gola na wagę kompletu punktów w doliczonym czasie gry zdobyła Dominika Kopińska, a ekipa z Łodzi w tabeli zrównała się z liderującym Górnikiem Łęczna. W miniony weekend podopieczne trenera Marka Chojnackiego czekał pojedynek z beniaminkiem z Tarnowa, który walczy o utrzymanie w Ekstralidze. Łodzianki stanęły przed szansą na odzyskanie fotela lidera, pod warunkiem, że punkty straci liderujący Górnik. O niespodziance w Łodzi nie było mowy, gdyż to właśnie miejscowe pewnie rozprawiły się z mniej doświadczonymi rywalkami. Już od samego początku toczył się pod dyktando gospodyń, a pierwsza znakomita okazja do objęcia prowadzenia nadarzyła się w szóstej minucie. Podopiecznym trenera Marka Chojnackiego przyznany został rzut karny za faul na Dominice Kopińskiej, ale golkiperka Tarnovii wyczuła intencje strzelczyni i obroniła strzał Gabrieli Grzybowskiej. Dokładnie kwadrans później po raz drugi we własnym polu karnym Kopińską faulowała jedna z defensorek ekipy z Tarnowa. Tym razem do futbolówki podeszła sama poszkodowana i pokonała Magdalenę Syrek. Łodzianki poszły za ciosem i jeszcze przed zakończeniem pierwszej odsłony dołożyły gola numer dwa, a na listę strzelczyń wpisała się Grzybowska, robiąc użytek z dobrego dogrania z lewej flanki. Obraz gry nie uległ zmianie w drugiej połowie, inicjatywę na murawie miały miejscowe. Potwierdzeniem dobrej dyspozycji ekipy z Łodzi były kolejne trafienia. Na 3:0 podwyższyła Dominika Gąsieniec, a kolejne bramki były autorstwa Ernestiny Abambili, Dominiki Kopińskiej i Nadii Kreyzman. Szczególnie ostatnia akcja bramkowa mogła się podobać, gdyż SMS popisał się koronkową akcją, tym samym pieczętując pewne zwycięstwo nad beniaminkiem z Tarnowa. 

 

GKS Górnik Łęczna – AP Lotos Gdańsk

 

Górnik nie może sobie pozwolić na stratę kolejnych punktów, gdyż na każde potknięcie „Górniczek” czekają zespoły z Łodzi i Sosnowca. Co ciekawe, by utrzymać fotel lidera piłkarkom z Lubelszczyzny może nie wystarczyć samo pokonanie AP Lotosu, gdyż minimalnie gorszy bilans bramkowy mają łodzianki. W przypadku wysokiego zwycięstwa z zamykającym tabelę Rekordem zawodniczki SMS-u przeskoczą „Górniczki” w tabeli. Na podopiecznych trenera Roberta Mazurkiewicza ciążyła zatem spora presja, a pojedynek z AP Lotos Gdańsk wcale nie należał do łatwych. Gdańszczanki postawiły rywalkom trudne warunki, mocno uprzykrzając miejscowym tego dnia życie. Zawodniczki z Lubelszczyzny długo biły głową w mur, dwojąc się i trojąc w próbach przełamania defensywy rywalek. To udało się dopiero w końcówce pierwszej połowy, kiedy to do siatki AP Lotos trafiła najskuteczniejsza strzelczyni "Górniczek", Chinonyerem Macleans. Całą akcję zainicjowała Oliwia Rapacka, która świetnym dograniem odnalazła Macleans, a ta minęła Jessicę Ludwiczak i oddała strzał do pustej bramki. Druga odsłona to pełna dominacja "Górniczek", ale przewaga nie przyłożyła się na kolejne trafienia. Przyjezdne bliskie wyrównania były w 80. minucie, ale okazji nie wykorzystała Marcjanna Zawadzka. Ekipa z Łęcznej dowiozła skromną wygraną do końcowego gwizdka. 

 

GKS Katowice – Sportis KKP Bydgoszcz

 

Stadion w Katowicach to prawdziwa twierdza, jak dotychczas w tym sezonie nie zdołała na nim wygrać żadna drużyna. GieKSy na ich własnym terenie nie pokonały ani mistrzynie z Sosnowca, ani aktualne liderki ligi z Łęcznej. W roli faworyta do zwycięstwa stawiano miejscowe, ale katowiczanki od bydgoszczanek w tabeli dzielą zaledwie trzy punkty, można było zatem oczekiwać wyrównanego meczu. W sobotnie popołudnie kibice zgromadzeni na trybunach katowickiego stadionu obejrzeli dwa oblicza swojego zespołu. W pierwszej odsłonie GieKSa rywalkom wbiła trzy bramki, by w drugiej połowie wypracowaną przewagę roztrwonić. Zaczęło się od trafienia Kateriny Vojtkovej z piątej minuty, kiedy to Czeszka najprzytomniej zareagowała w zamieszaniu podbramkowym i pokonała Natalię Piątek. W 29. minucie na 2:0 podwyższyła kapitan katowiczanek, Marlena Hajduk, pewnie egzekwując "jedenastkę". Tuż przed przerwą dublet na swoim koncie zapisała Vojtkova, wykorzystując mierzone podanie Weroniki Kłody, ale szybko odpowiedziały bydgoszczanki, za sprawą gola Weroniki Klimek po pomyłce golkiperki GKS-u, Weroniki Klimek. Wydawało się, że gospodynie mają spotkanie pod kontrolą i nic złego w tym starciu im się już nie może stać. W drugiej połowie piłkarki Sportisu ruszyły do odważnych ataków, a to zaowocowało w postaci trafienia kontaktowego po szybkim kontrataku. W pojedynku sam na sam z Klimek zimną krew zachowała Karolina Majda i przewaga GieKSy mocno stopniała. Zdeterminowane przyjezdne dopięły swego w 78. minucie, a do remisu doprowadziła Aleksandra Witczak. Podopieczne trenera Adama Górala dokonały efektywnego comebacku i z trudnego terenu w Katowicach wywiozły cenne oczko.

 

Wyniki 13. kolejki Ekstraligi kobiet:

Czarni Sosnowiec – AZS UJ Kraków 4:0 (2:0)

KKPK Medyk Konin – Śląsk Wrocław 2:0 (1:0)

UKS SMS Łódź – Tarnovia Tarnów 6:0 (2:0)

GKS Górnik Łęczna – AP Lotos Gdańsk 1:0 (1:0)

GKS Katowice – Sportis KKP Bydgoszcz 3:3 (3:1)

Rekord Bielsko-Biała – Olimpia Szczecin 2:2 (1:0)

Wiktoria Kornat – Poinformowani.pl

Wiktoria Kornat

Miłośniczka sportu, w szczególności piłki nożnej w kobiecym wydaniu.