Piłka nożna kobiet: potknięcie Czarnych, UKS SMS Łódź samodzielnym liderem tabeli
Irek Pindral

Piłka nożna kobiet: potknięcie Czarnych, UKS SMS Łódź samodzielnym liderem tabeli

  • Dodał: Wiktoria Kornat
  • Data publikacji: 27.03.2022, 16:40

W weekendowych spotkaniach na ekstraligowych boiskach nie zabrakło emocji. Hit kolejki na swoją korzyść rozstrzygnęły piłkarki UKS SMS Łódź, pokonując Medyka Konin. Punkty straciły mistrzynie kraju z Sosnowca, a Olimpia Szczecin postraszyła Górnika Łęczna. Ekipa AP Lotos Gdańsk pokonała bydgoski Sportis, a w starciu beniaminków padł bezbramkowy remis. 

 

GKS Katowice – AZS UJ Kraków

 

Ciekawie zapowiadało się starcie dwóch sąsiadujących ze sobą w tabeli drużyn. Zajmujący aktualnie czwartą lokatę w zestawieniu GKS Katowice podjął plasujący się o jedno miejsce niżej AZS UJ Kraków. Piłkarki spod Wawelu mają za sobą bardzo udaną kolejkę ligową, w której ograły brązowe medalistki zeszłego sezonu, czyli zawodniczki Górnika Łęczna. Katowiczanki również zanotowały komplet punktów, pewnie pokonując zespół AP Lotosu Gdańsk. Na korzyść gospodyń tego starcia działał również fakt, że stadion przy ulicy Bukowej to prawdziwa twierdza, zawodniczki GieKSy domowego meczu nie przegrały od 945 dni. Początek spotkania był dość spokojny, a pierwszą okazję do objęcia prowadzenia wykreowały sobie przyjezdne. W dziewiątej minucie w ładny sposób z rywalką na plecach obróciła się Katarzyna Daleszczyk, uwalniając się tym samym spod opieki defensorki miejscowych. Piłka po uderzeniu pomocniczki akademiczek z Krakowa nieznacznie minęła jednak prawy słupek bramki i Weronika Klimek mogła odetchnąć z ulgą. Cztery minuty później w polu karnym krakowianek pojedynek siłowy z Anną Rędzią wygrała Amelia Bińkowska, ale strzał oddany przez filigranową napastniczkę gospodyń przeleciał minimalnie nad poprzeczką. Kolejne minuty to gra głównie w środku pola, akcji bramkowych jak na lekarstwo. GieKSa skupiła się na próbach zaskoczenia przeciwniczek przy pomocy długich podań do przodu, za każdym razem brakowało precyzji. W końcówce pierwszej części zarysowała się przewaga katowiczanek, które znacznie częściej gościły na połowie „Jagiellonek”. Wydawało się, że w tej odsłonie nic ciekawego się już nie wydarzy, jednak zawodniczki AZS-u zdołały wyprowadzić zabójczą kontrę tuż przed ostatnim gwizdkiem. Sprawy w swoje ręce wzięła Katarzyna Daleszczyk, zapewniając swojemu zespołowi gola do szatni. Po powrocie na murawę tempo gry nieco spadło, o podkręcenie emocji i wybuch radości wśród kibiców zgromadzonych na trybunach przy Bukowej w 59. minucie zadbała Anita Turkiewicz. Napastniczka gospodyń otrzymała dobre podanie prostopadłe i strzałem pod poprzeczkę wykończyła okazję, doprowadzając tym samym do remisu. Kolejne fragmenty spotkania to wyrównana gra. Wszystko wskazywało na to, że pojedynek zakończy się podziałem punktów, ale w 83. minucie błąd w defensywie popełniły akademiczki z Krakowa. Z tego „prezentu” skorzystała Anna Konkol, wyprowadzając GieKSę na prowadzenie po zachowaniu zimnej krwi w sytuacji sam na sam z golkiperką przyjezdnych. Podopieczne trener Karoliny Koch korzystny rezultat utrzymały do samego końca, dopisując do swojego dorobku kolejne trzy punkty. Tym samym katowiczanki odskoczyły „Jagiellonkom” w tabeli na różnicę pięciu oczek.

 

GKS Górnik Łęczna – Olimpia Szczecin

 

W sobotnie popołudnie w Łęcznej starcie drużyn znajdujących się na dwóch przeciwległych biegunach. Olimpia Szczecin walczy o utrzymanie w Ekstralidze, natomiast Górnik plasuje się na najniższym stopniu podium, utrzymując się w rywalizacji o medale. Zespołowi z Pomorza w utrzymaniu mają pomóc dwie doświadczone piłkarki z Ukrainy, które dołączyły do drużyny w środku tygodnia, a dotychczas reprezentowały ekipę lidera ligi ukraińskiej – Żytłobud-2 Charków. Jedną z nich jest 27-letnia Yana Kalinina, czyli królowa strzelczyń tamtejszej ligi i wielokrotna reprezentantka kraju. Lepiej w sobotnie spotkanie weszły gospodynie i już w czwartej minucie prowadzenie „Górniczkom” dała Oliwia Rapacka. Pomocniczka ekipy z Lubelszczyzny skorzystała z precyzyjnej wrzutki Roksany Ratajczyk z prawej flanki, pokonując golkiperkę szczecińskiego zespołu po ładnym uderzeniu głową. W kolejnych minutach zarysowywała się przewaga miejscowych, ale podopieczne trenera Roberta Makarewicza nie potrafiła zamienić optycznej przewagi na murawie na kolejne trafienia. Ta sztuka udała się dopiero w 38. minucie, a swoją „cegiełkę” w tej sytuacji dołożyły defensorki szczecińskiej Olimpii, popełniając spory błąd, po którym rywalkom przyznano rzut karny. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podeszła Marcjanna Zawadzka i pewnym strzałem podwyższyła prowadzenie łęcznianek. Druga połowa to znacznie lepsza gra przyjezdnych z Pomorza, cios numer trzy wyprowadziły jednak „Górniczki”. W 63. minucie starcia Zawadzka przejęła futbolówkę w środku pola i znakomicie dograła do Macleans Chinonyerem, a liderka klasyfikacji strzelczyń wygrała pojedynek z Natalią Radkiewicz. Chwilę później „Olimpijki” stanęły przed szansą na zmniejszenie strat i z tej okazji skorzystały. „Jedenastkę” na gola zamieniła środkowa defensorka zespołu, Patrycja Michalczyk, pewnie pokonując zmyloną Annę Palińską. Szczecinianki nie złożyły broni i dziesięć minut później zdobyły bramkę kontaktową. Na listę strzelczyń wpisała się Natalia Oleszkiewicz, korzystając z niefrasobliwej postawy defensywy „Górniczek”. W szeregi miejscowych wkradło się nieco nerwowości, jednak mimo ambitnej walki piłkarki z Pomorza nie zdołały już wywalczyć punktu w starciu z faworyzowanym rywalem. Górnik zgarnął pełną pulę i wobec remisu Czarnych, w tabeli zrównał się z ekipą z Sosnowca w ilości punktów.

 

Czarni Sosnowiec- WKS Śląsk Wrocław

 

Na stadionie przy ulicy Mireckiego piłkarki Czarnych Sosnowiec podjęły ekipę wrocławskiego Śląska. Dla miejscowych miał być to kolejny mecz, w którym rozpędzona lokomotywa z Sosnowca zainkasuje pewne trzy oczka. Wrocławianki postawiły jednak mistrzyniom kraju bardzo trudne warunki i mimo wielu szans po stronie gospodyń, w tym niewykorzystanym rzucie karnym, żadnych goli w tym pojedynku nie obejrzeliśmy. Pierwsze minuty należały do miejscowych, ale za każdym razem, kiedy sosnowiczanki zagrażały bramce wrocławianek, na posterunku była Anna Bocian. W trzynastej minucie na indywidualny rajd zdecydowała się Nadja Stanović, piłka po uderzeniu skrzydłowej Czarnych nie zmierzała jednak w światło bramki. Tuż przed końcem pierwszej odsłony w polu karnym faulowana była Nikol Kaletka, a arbiter główna spotkania bez chwili zawahania wskazała na jedenasty metr boiska. Do piłki ustawionej na „wapnie” podeszła Lilyana Kostova, ale znakomitą paradą popisała się Bocian, zatrzymując strzał pomocniczki Czarnych Sosnowiec. Druga połowa rozpoczęła się od zmasowanych ataków miejscowych, brakowało jednak skuteczności. W 73. minucie sosnowiczanki powinny były objąć upragnione prowadzenie, ale Kinga Kozak w sytuacji sam na sam z Bocian postanowiła podzielić się futbolówką z Agnieszką Jędrzejewicz. Intencje Kozak były dobre, ale samo wykonanie już nie i doskonała okazja spełzła na niczym. Śląsk zdołał bronić się skutecznie do końcowego gwizdka, zatrzymując mistrza z Sosnowca. Utrata punktów sprawia, że ekipa UKS SMS Łódź odskoczyła Czarnym na różnicę trzech oczek.

 

KKPK Medyk Konin – UKS SMS Łódź

 

Koniński Medyk w poprzedni weekend zaliczył małą wpadkę, rozgrywając słabe zawody w Tarnowie, czego konsekwencją była porażka odniesiona z beniaminkiem ligi. „Medyczki” szybko musiały jednak stanąć na nogi po tym rozczarowaniu, gdyż w sobotę na stadion im. Złotej Jedenastki Kazimierza Górskiego w Koninie przybyły wicemistrzynie Polski. Łodzianki w trzech wiosennych meczach zanotowały komplet punktów, spychając z fotela lidera Ekstraligi Górnika Łęczna. Srebrne medalistki ubiegłego sezonu do Wielkopolski przyjechały bez swojej najlepszej snajperki, Dominiki Kopińskiej. Napastniczka SMS-u od startu rundy wiosennej błyszczy na boiskach Ekstraligi, w trzech meczach do siatki rywalek trafiała pięciokrotnie, dokładając do tego trzy asysty, ale w tej kolejce musiała pauzować za kartki. Najskuteczniejszą strzelczynię drużyny z powodzeniem zastąpiła Klaudia Jedlińska, zdobywczyni jedynego gola w tym pojedynku. Samo spotkanie afiszowane jako hit kolejki, nieco rozczarowało. Pierwszą dogodną okazję koninianki wykreowały sobie dopiero po dwóch kwadransach gry, uderzenie Karliny Miksone wylądowało jednak tylko na poprzeczce bramki strzeżonej przez Oliwię Szperkowską. Błyskawicznie i bardzo skutecznie odpowiedziały przyjezdne, przeprowadzając szybki kontratak. Dobrze do Jedlińskiej dogrywała Nadia Krezyman, a napastniczka łodzianek uniknęła spalonego, wpadła w pole karne i pewnym uderzeniem pokonała Oliwię Szymczak. Łodziankom wystarczyły dwa podania, by trafić do siatki. Jeszcze w pierwszej odsłonie szansę na doprowadzenie do wyrównania miała Anna Gawrońska, z małymi kłopotami niebezpieczeństwu zażegnać zdołała Szperkowska. Początek drugiej połowy to piłkarskie szachy w wykonaniu obydwu zespołów. Przewagę miał łódzki SMS, lecz podopiecznym trenera Marka Chojnackiego brakowało skuteczności pod bramką Szymczak. Z każdą kolejną minutą tempo meczu spadało. Dobrze między słupkami spisywały się golkiperki obu drużyn i wynik nie uległ już zmianie. Wprawdzie w doliczonym czasie gry remis rzutem na taśmę uratować mogła Alicia Tamburro, ale w ostatniej chwili uderzenie pomocniczki Medyka zostało zablokowane. Chwilę później przyjezdne mogły świętować skromne, aczkolwiek bardzo ważne zwycięstwo nad „Medyczkami” z Konina. Piłkarki SMS-u Łódź odskoczyły Czarnym w tabeli na różnicę trzech punktów, a podopieczne trenera Jaszczaka musiały przełknąć gorycz porażki w drugim meczu z rzędu.

 

Swoje spotkanie wygrały również zawodniczki AP Lotos Gdańsk, które stawiły czoła Sportisowi KKP Bydgoszcz. Faworytkami do zwycięstwa były przyjezdne, ale po pierwszej połowie na stadionie w Gdańsku utrzymywał się bezbramkowy remis. Druga połowa przyniosła dwa trafienia po stronie piłkarek miejscowego AP Lotosu, w 63. minucie na prowadzenie swój zespół wyprowadziła Klaudia Słowińska, a w doliczonym czasie gry ta sama zawodniczka ponownie pokonała Natalię Piątek. Bydgoszczanki w całym meczu nie oddały ani jednego celnego strzału na bramkę gdańszczanek, zatem nie mogły się dziwić, że z wyjazdowego pojedynku do Bydgoszczy wracają z pustymi rękoma. W Bielsku-Białej miało miejsce starcie beniaminków tego sezonu kobiecej Ekstraligi – lokalny Rekord podjął Tarnovię Tarnów. Przyjezdne w poprzedniej kolejce sprawiły sensację, pokonując Medyka Konin i dzięki temu zwycięstwu wydostały się ze strefy spadkowej. Mecz dwóch outsiderów nie stał na wysokim poziomie, a kibicom nie dane było zobaczyć nawet jednego gola. 

 

Wyniki 15. kolejki sezonu Ekstraligi kobiet:

GKS Katowice – AZS UJ Kraków 2:1 (0:1)

GKS Górnik Łęczna – Olimpia Szczecin 3:2 (2:0)

Czarni Sosnowiec- WKS Śląsk Wrocław 0:0 (0:0)

KKPK Medyk Konin – UKS SMS Łódź 0:1 (0:1)

AP Lotos Gdańsk – Sportis KKP Bydgoszcz 2:0 (0:0)

Rekord Bielsko-Biała – Tarnovia Tarnów 0:0 (0:0)

Wiktoria Kornat – Poinformowani.pl

Wiktoria Kornat

Miłośniczka sportu, w szczególności piłki nożnej w kobiecym wydaniu.