CS:GO: FACEIT Major - ostatni Polak opada z turnieju

CS:GO: FACEIT Major - ostatni Polak opada z turnieju

  • Dodał: Aleksander Kurcoń
  • Data publikacji: 14.09.2018, 23:00

Trzeci dzień brytyjskiego Majora już za nami. Znamy już pierwsze nowe legendy, a także drużyny, które skończyły swoją przygodę z FACEIT London 2018. Wśród pechowców znaleźli się mousesport, a wraz z nimi Snax - ostatni Polak na Majorze.

 

 

Vega Squadron 14:16 fnatic (Inferno)

JW musiał rozgrywać ten mecz w ciężkich dla siebie warunkach - dzisiaj miał miejsce pogrzeb jego babci, na którym nie mógł być obecny. Mimo to Jesper Wecksell nie zawiódł obniżką formy, ratując nawet dwie rundy niesamowitymi clutchami. Absolutnym buldożerem dla przeciwników był dzisiaj KRIMZ, który wykręcił bilans 30-18 i nie miał sobie równych na serwerze. Mimo, że mecz miał aż 30 rund, to nie była to równa walka - w składzie Vega Squadron aż trzech graczy: crush, hutji i jR zawiedli, mając ujemny bilans kill/death. Fnatic jutro powalczy o status legend.

 

TYLOO 10:16 HellRaisers (Overpass)

HellRaisers może pokusić się o niespodziankę i stać się nowymi legendami. Po pokonaniu TYLOO mają już bilans 2-1 i przeciwników do ugrania (BIG). W meczu z Azjatami miała miejsce eksplozja talentu woxica, który rządził i dzielił na serwerze (27-13 k/d). TYLOO jeszcze po stronie anty-terrorystów walczyło o wynik, wygrało nawet pierwszą połowę. Na stronę terrorystów byli jednak kompletnie nieprzygotowani i ugrali ledwo 2 rundy. HR jutro może zaskoczyć CS-owy światek. 

 

Winstrike 16:19 Cloud9 (Inferno)

Stało się to co musiało się stać. Winstrike odpadło z turnieju, tak jak obstawiał to niemal każdy fan, ekspert i zawodnik grający w Counter Strike'a. Rosjanie wzięli się znikąd już pół roku temu w Bostonie, zaskoczyli wszystkich awansem do fazy legend. Od wtedy jednak ich wyniki leciały na łeb na szyję, dlatego byli pierwszymi do odstrzału na Majorze w Londynie. Cloud9 mimo wszystko się nie popisało, bo Amerykanie potrzebowali aż dogrywki, aby wyeliminować Rosjan. Nie zawiedli starzy wyjadacze - Skadoodle i autimatic, obawiam się jednak, że kolejna głowa, która poleci, to właśnie ta krążąca w chmurach.

 

compLexity 16:8 BIG (Nuke)

Mamy pierwsze legendy! Drużyna, która jest eksperymentalnym zlepkiem Amerykanów, Kanadyjczyków i Brytyjczyka zdobywa status legend. Niebywałe! Po raz kolejny compLexity rozprawia się z rywalami bez kompleksów, nie czując nawet zagrożenia ze strony przeciwnika. Dość powiedzieć, że żaden z nich nie miał nawet ujemnego bilansu! Czy to może być nowe Cloud9, czyli drużyna, która przebije się przez wszystkie fazy eliminacji Majora w drodze po końcowy triumf? 

 

Natus Vincere 16:6 NiP (Train)

NaVi wychodzi na prostą po bardzo pechowych losowaniach na tym Majorze. Genialny mecz całej drużyny, a szczególnie s1mple'a, electronica i flamie'go. Ta trójka wręcz niszczyła NiP. Wśród Szwedów zawiedli głównie REZ i Lekr0, którzy mieli żałosne statystyki. Po dobrych eliminacjach do Majora NiP zdecydowanie obniżył loty, tym razem zaciętość i nieustępliwość mogą nie wystarczyć panie GeT-RiGhT.

 

G2 4:16 MiBR (Inferno)

W końcu MIBR zaczyna grać tak, jak powinno w takim składzie pełnym gwiazd. Ciężko wyobrazić sobie lepszą konfigurację zawodników złożonych z obu Ameryk, a jednak do tej pory Brazylijczycy i Amerykanie mieli swego rodzaju problemy. Tym razem po słabym początku Majora (przegrana z TYLOO), wychodzą oni na prostą, masakrując G2. Szczególnie interesujący jest line-up obu tych drużyn, bowiem spotkał się były superteam z Francji z obecnym superteamem z obu Ameryk. Rezultat? Dosyć oczywisty. Wrażenie mogą zrobić statystyki FalleNa - 18-3. Trzy śmierci. Na Majorze. Imponujące.

 

Astralis 15:19 Liquid (Inferno)

Zdecydowanie spotkanie dnia. Zmierzyły się dwie z trzech obecnie najlepszych ekip świata. Obie drużyny uniosły to brzemię i zaprezentowały kawał dobrego CSa. Początkowo jednak nie zapowiadało się tak kolorowo - Liquid w pierwszej połowie zmiażdżyło rywali i wygrywało aż 13:2, co mogło zwiastować szybki, bez emocji mecz. Nie tego oczekiwaliśmy, prawda? Na szczęście Astralis zrekompensowało nam to, robiąc potężny, wynoszący jedenaście rund, comeback. W tym meczu było wszystko - zaciętość, walka, retake, clutche, wygrane force, samotne obrony bombsite'ów. Niesamowite widowisko zapewniły nam obie ekipy, na koniec jednak okazało się, że to mieszanka z obu Ameryk strzela lepiej i to oni zapewniają sobie status legend i mogą spać spokojnie. 

 

FaZe 16:8 mousesports (Mirage)

Na koniec dnia organizator zapewnił nam także hit. Ten mecz miał być miodem, zawierającym niestety łyżkę dziegciu. Dlaczego? Bowiem jedna z tak dobrych ekip musiała się pożegnać z Majorem. Los chciał, by te obie ekipy musiały walczyć na śmierć i życie. Walkę wygrało FaZe, jednak zdaje się, że mousesports nie podnieśli nawet rękawicy. Drużyna Snaxa fatalnie wyglądała podczas tego meczu, nie była w stanie wygrać sytuacji gdy przeciwnik miał eco-rundę, czy gdy byli 4vs2. Do zwycięstwa FaZe poprowadził olofmeister i NiKo. Ten drugi w końcu się obudził. Z turniejem żegna się przede wszystkim nasz rodak, Janusz "Snax" Pogorzelski. Po odpadnięciu Virtus.pro, Polacy liczyli, że chociaż Snax odniesie sukces na londyńskim turnieju. On jednak powielił historię swojej byłej drużyny i żegna się z Majorem, zostawiając po sobie bardzo złe wrażenie.

 

Jutrzejsze mecze:

 

Drużyny z wynikiem 2:1

 

BIG - HellRaisers

Natus Vincere - fnatic

Astralis - MIBR

 

Drużyny z wynikiem 1:2

 

Vega Squadron - NiP

TYLOO - FaZe

G2 - Cloud9

 

Status legend otrzymali:

  1. compLexity
  2. Liquid

Z turnieju odpadli:

 

1. Winstrike

2. mousesports

 

Aleksander Kurcoń

Piłka nożna w każdym wydaniu, a także hokej i koszykówka.