El. MŚ kobiet: plan wykonany, 12 goli w starciu Biało-Czerwonych z Armenią

El. MŚ kobiet: plan wykonany, 12 goli w starciu Biało-Czerwonych z Armenią

  • Dodał: Wiktoria Kornat
  • Data publikacji: 07.04.2022, 22:12

Na stadionie w Gdyni reprezentacja Polski zaprezentowała ofensywny, odważny futbol i pewnie ograła kadrę Armenii. Biało-Czerwone zdominowały najsłabszy zespół grupy F, wbijając rywalkom dwanaście goli. Popis indywidualny dała Nikola Karczewska, zdobywczyni sześciu trafień. Teraz przed Polkami najważniejszy sprawdzian - wyjazdowe starcie z liderującą Norwegią.

 

Przed reprezentantkami Polski decydująca faza eliminacji mistrzostw świata. Na początek starcie z najsłabszą w grupie kadrą Armenii, która w turnieju eliminacyjnym nie zdobyła jeszcze nawet punktu i ma wstydliwy bilans bramkowy 0:46. Pięć dni później arcyważny wyjazdowy mecz w Oslo z liderującą Norwegią, w pierwszym spotkaniu w październiku padł bezbramkowy remis. Polki plasują się aktualnie na trzecim miejscu w tabeli grupy F z dorobkiem 11 punktów, a do drugich w zestawieniu Belgijek podopieczne trener Niny Patalon tracą dwa oczka. Do czwartkowego starcia Biało-Czerwone przystępowały w roli faworyta do zgarnięcia kompletu punktów, choć we wrześniu ubiegłego roku w Erywaniu nasza kadra wygrała zaledwie 1:0. Bezpośredni awans na mundial uzyska zwycięzca grupy, druga ekipa zagra w barażach. Ta część eliminacji zakończy się we wrześniu, wtedy nasze piłkarki zagrają wyjazdowy mecz z Albanią oraz domowe starcie z Kosowem.

 

Od pierwszych minut na murawie gdyńskiego stadionu widać było duże zaangażowanie Polek w akcje ofensywne. Nasze reprezentantki wyciągnęły wnioski z poprzedniego spotkania z kadrą Armenii i bez chwili zawahania ruszyły do ataku na bramkę rywalek. Pierwszą okazję w drugiej minucie miała Gabriela Grzywińska, ale z jej uderzeniem zza pola karnego poradziła sobie golkiperka Ormianek, Anastasija Klimova. Kilkanaście sekund później bliska otwarcia wyniku była Nikola Karczewska, ale szarżę napastniczki francuskiego Fleury 91 powstrzymała Klimova. Dobry początek w wykonaniu Biało-Czerwonych zaowocował w postaci szybko objętego prowadzenia. W czwartej minucie precyzyjnie z prawej flanki dogrywała Dominika Grabowska, a do siatki przeciwniczek trafiła Karczewska. Naciski gospodyń nie ustawały, a Ormianki zaciekle się broniły. Jeszcze przed upływem pierwszego kwadransa gry bliska podwyższenia wyniku była Nikol Kaletka, ale pomocniczka reprezentacji Polski uderzyła minimalnie obok prawego słupka bramki Klimovej. Kolejna szansa dla podopiecznych trener Niny Patalon narodziła się w 15. minucie, rozegranie stałego fragmentu gry zaskoczyło przyjezdne, z lewej flanki mocno po ziemi w pole karne zagrała Grabowska, ale Karczewska oddała strzał, który minął światło bramki. Chwilę później nie było już wątpliwości, kiedy to po płynnej akcji i niepewnej interwencji bramkarki rywalek, Zawistowska z bliskiej odległości dopełniła formalności. Biało-Czerwone kontynuowały festiwal strzelecki, a popis indywidualny dała Karczewska. Napastniczka reprezentacji Polski najpierw zrobiła użytek z zagrania Zawistowskiej, podwyższając prowadzenie na 3:0, a trzy minuty później zapisała na swoim koncie hattricka. Polki nie pozostawiały przeciwniczkom żadnych złudzeń, że to one zamierzają zgarnąć w tym pojedynku komplet punktów. W 37. minucie przedwcześnie murawę gdyńskiego stadionu opuścić musiała golkiperka Ormianek, która pomimo niekorzystnego wyniku, niejednokrotnie popisywała się ważnymi interwencjami, ratując swój zespół przed utratą kolejnych goli. Nasze reprezentantki okazały się bezlitosne dla debiutującej drugiej bramkarki kadry Armenii i jeszcze przed końcem pierwszej odsłony po raz piąty i szósty trafiły do siatki. Na listę strzelczyń wpisała się Dominika Grabowska, a tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą partię głową piłkę do armeńskiej bramki skierowała Adriana Achcińska. Podopieczne selekcjoner Patalon do szatni schodziły w bardzo dobrych nastrojach, na stadionie w Gdyni wszystko układało się po naszej myśli.

 

Druga połowa rozpoczęła się od kolejnych pozytywnych akcentów, swój dorobek bramkowy powiększyła Karczewska, najpierw popisując się ekwilibrystycznym uderzeniem z woleja po dograniu Grabowskiej z prawej strony, chwilę później wygrywając starcie oko w oko z bramkarką Armenii. Dla napastniczki francuskiego Fleury 91 były to trafienia numer cztery i pięć w tym meczu. Biało-Czerwone ani na chwilę nie zamierzały zwalniać tempa gry, konsekwentnie budując kolejne akcje ofensywne, a także przytomnie punktując mankamenty rywalek. W 58. minucie z błędu defensywy Ormianek skorzystała Zawistowska, by chwilę później znaleźć się w sytuacji sam na sam z Tsolakyan. Skrzydłowa FC Koln zachowała spokój, minęła golkiperkę przyjezdnych i skierowała futbolówkę do pustej bramki. W kolejnych minutach na listę strzelczyń wpisywały się jeszcze Zofia Buszewska i Anna Zapała, a więc dwie boczne defensorki naszej kadry narodowej oraz po raz szósty Karczewska. Końcówka meczu to spokojniejsza gra podopiecznych selekcjoner Niny Patalon, które próbowały pokonać Tsolakyan po uderzeniach z dystansu. Próby te były jednak niecelne lub przytomnie reagowała golkiperka rywalek. Wynik nie uległ zmianie, reprezentacja Polski rozgromiła kadrę Armenii 12:0 i w dobrych nastrojach przystąpi do bardzo ważnego pojedynku z liderkami naszej grupy, piłkarkami z Norwegii.

 

Polska – Armenia 12:0 (6:0)

Bramki: 4’ Karczewska, 17’ Zawistowska, 24’ Karczewska, 27’ Karczewska, 44’ Grabowska, 45+1’ Achcińska, 46’ Karczewska, 50’ Karczewska, 58‘ Zawistowska, 65’ Buszewska, 68’ Zapała, 73’ Karczewska

Polska: Szemik - Zapała, Mesjasz, Dudek, Buszewska – Achcińska (90’ Kozak), Grzywińska (68’ Lefeld), Kaletka (75’ Kaczor)– Zawistowska (68’ Maciążka), Karczewska (75’ Pajor), Grabowska

Armenia: Klimova (37’ Tsolakyan) - Ghazaryan, Karapetyan (71’ Pizlova), Vermillion, Yeghyan – Avesyan (60’ Asatryan), Sakhinova (71’ Khachatryan), Artin, Ghukasyan - Cholakian, Dallakyan

Żółte kartki: 30’ Karapetyan

Wiktoria Kornat – Poinformowani.pl

Wiktoria Kornat

Miłośniczka sportu, w szczególności piłki nożnej w kobiecym wydaniu.