NBA: game-winner Embiida w Toronto, kapitalny występ DeRozana
Erik Drost

NBA: game-winner Embiida w Toronto, kapitalny występ DeRozana

  • Dodał: Marcin Weiss
  • Data publikacji: 21.04.2022, 12:20

Za nami kolejne trzy, pełne emocji mecze play-offowe. Boston Celtics pokonali Brooklyn Nets 114:107, pomimo tego, że w pierwszej połowie przegrywali różnicą 17 oczek. Z kolei Philadelphia 76ers pokonała po dogrywce Toronto Raptors 104:101, a rzut na zwycięstwo na 0,8 sekundy przed końcem trafił Joel Embiid, zapewniając drużynie prowadzenie 3-0 w serii. W ostatnim spotkaniu nocy Chicago Bulls zaskoczyli Milwaukee Bucks, wygrywając 114:110, po kapitalnej grze i 41 punktach DeMara DeRozana.

 

Boston Celtics — Brooklyn Nets

Po pierwszym starciu tej serii w nieco lepszej sytuacji znajdowali się podopieczni Ime Udoki, którzy wygrali pierwszy mecz 115:114, po game-winnerze Jaysona Tatuma równo z zegarem. Dla bostończyków bardzo ważne było jednak wygranie dzisiejszego spotkania, by utrzymać przewagę parkietu przed wyjazdem do Nowego Jorku.

 

Tymczasem na początku Celci przegrywali 0:9 z Brucem Brownem (23pkt/8zb/4as/2blk), który zdobył wszystkie punkty przyjezdnych w pierwszych trzech minutach. W kolejnych akcjach przewaga Nets tylko rosła, by pod koniec pierwszej odsłony dobić do czternastu oczek. Sporym problemem dla gospodarzy był fatalny start Jaysona Tatuma (19pkt/6zb/10as), który spudłował wszystkie pięć prób. W drugiej odsłonie Celtics poprawili grę w ataku, ale za nic nie mogli znaleźć sposobu na zatrzymanie Gorana Dragica (18pkt/4zb), który w niecałe osiem minut dorzucił od siebie trzynaście punktów na skuteczności 6/9 z gry. W ten sposób goście prowadzili w pewnym momencie różnicą siedemnastu oczek, a w przerwie było 65:55.

 

Po zmianie stron oba zespoły miały swoje problemy w ataku, ale to podopieczni Steve'a Nasha cały czas utrzymywali się na prowadzeniu. Taki stan utrzymał się do rozpoczęcia czwartej kwarty, gdy Siatki prowadziły 92:85. Wtedy jednak cała ofensywa Nets przestała funkcjonować, a drużyna trafiała ledwie 26% swoich prób. Fatalną drugą połowę rozgrywał również Kevin Durant (27pkt/4zb/5as), który przez ponad 21 minut nie trafił nawet jednego z dziesięciu rzutów z gry. Z kolei miejscowi poczuli ogień w ostatniej odsłonie i rzucali z 65-procentową skutecznością z gry, a głównymi aktorami byli Jaylen Brown (22pkt/4zb/6as/3prz) oraz Payton Pritchard (10pkt/4zb), którzy zdobyli odpowiednio 10 oraz 8 punktów. W ten sposób Celtics odrobili całą stratę i ostatecznie wygrali 114:107, powiększając prowadzenie w serii na 2-0. Teraz obie ekipy udadzą się na Brooklyn, gdzie czekać ich będą dwa kolejne spotkania.

 

"W czwartej kwarcie objęli prowadzenie i nie oglądali się za siebie. My natomiast nie mamy teraz czasu na rozczarowanie, ponieważ zaraz czeka nas kolejny mecz. To jest właśnie koszykówka play-offowa." — podsumował rozgrywający gości, Kyrie Irving (10pkt/8zb).

 

Toronto Raptors — Philadelphia 76ers

Sytuacja w tej parze dotarła do kluczowego momentu. Po dwóch kolejnych zwycięstwach Philadelphi 76ers stało się jasne, że w przypadku porażki Toronto Raptors na własnym parkiecie, losy serii będą już raczej przesądzone. Dlatego też zespół z Kanady musiał wygrać dzisiejsze starcie.

 

Krok ku dobremu udało się zrobić już w pierwszej odsłonie, gdzie Dinozaury za sprawą świetnej defensywny ograniczyły Joela Embiida (33pkt/13zb) do skuteczności 1/4 z gry oraz aż czterech strat. Z kolei po atakowanej stronie parkietu świetną robotę wykonywał OG Anunoby (26pkt/5zb/4as), który zapisał na koncie dziesięć punktów, a Raptors prowadzili 29:19. Początek drugiej kwarty to natomiast serial punktowy 9:2 dla gospodarzy, którzy tym samym osiągnęli najwyższe w spotkaniu 17-punktowe prowadzenie, a o przerwę na żądanie zmuszony był prosić Doc Rivers. Ta podziałała bardzo dobrze na jego podopiecznych, ponieważ po powrocie na parkiet 76ers zaczęli odrabiać straty, a świetnie spisywali się Tyrese Maxey (19pkt/4zb) oraz James Harden (19pkt/6zb/10as) — pierwszy z nich rzucił dziesięć oczek, a drugi zdobył osiem punktów oraz rozdał cztery asysty. Mimo tego w przerwie Philla przegrywała 46:56.

 

Początek drugiej połowy to z kolei fenomenalna gra Embiida — Kameruński środkowy całkowicie zdominował przeciwników w „pomalowanym” i w dwanaście minut rzucił im aż osiemnaście oczek. Dodatkowo miejscowi mieli swoje problemy w ataku, przez co stracili całą przewagę i przed ostatnią kwartą prowadzili już tylko 75:74. W decydującej odsłonie obie drużyny miały trudności ze zdobywaniem punktów, co doprowadziło do zaciętej końcówki. W niej przez ostatnią minutę żadna z ekip nie zdobyła nawet punktu, a do rozstrzygnięcia potrzebna była dogrywka. W niej również przez długi czas utrzymywał się wynik remisowy, a na trzy sekundy przed końcem o czas poprosili 76ers. Szkoleniowiec rozpisał akcję na Embiida, a ten trafił rzut zza łuku zapewniający prowadzenie 104:101 na 0,8 sekundy przed zakończeniem meczu. Po drugiej stronie Raptors nie zdążyli nawet oddać rzutu i ostatecznie przegrali trzeci mecz w serii, który stawia ich w bardzo trudnym położeniu.

 

Zapytany o wspomnienia z ostatniego meczu play-offowego w Toronto, kiedy Kawhi Leonard rzucił game-winnera w siódmym meczu przeciwko 76ersJoel odpowiedział - „Podczas tej serii nie myślałem specjalnie o tym, żeby tutaj przyjechać i spróbować się zemścić. Dla mnie najważniejsze jest wygranie mistrzostwa i tylko na tym się skupiam.”

 

Milwaukee Bucks — Chicago Bulls

Na koniec nocy czekał na drugi mecz pomiędzy Milwaukee BucksChicago Bulls. Początek gry dość niespodziewanie należał do przyjezdnych, którzy po dwóch minutach prowadzili 9:0. W kolejnych akcjach Kozły zdołały się jednak otrząsnąć i odrobić straty, przegrywając po pierwszej kwarcie tylko 28:29. Druga odsłona to z kolei kapitalna gra obwodowych Byków, a w szczególności Zacha LaVine'a (20pkt/3as) oraz DeMara DeRozana (41pkt/7zb/4as/2blk), którzy łącznie rzucili 20 punktów. Podopieczni Mike Budenholzera mieli natomiast spore problemy w ataku, grając na niskiej skuteczności (44%) oraz popełniając sporą liczbę strat (5), przez co na przerwę schodzili przy wyniku 49:63.

 

Po zmianie stron goście nie zatrzymywali się, a kapitalną grę kontynuował DeRozan, który tym razem dorzucił czternaście oczek, powiększając przewagę drużyny do osiemnastu punktów. W kolejnych akcjach miejscowi zaczęli jednak odrabiać straty, głównie dzięki świetnej grze duetu Giannis Antetokounmpo (33pkt/18zb/9as/2blk) — Khris Middleton (18pkt/5zb/8as/2prz), który zapisał 25 oczek na koncie Bucks. W ten sposób zespół odrobił znaczną część strat i przed ostatnią kwartą przegrywał 80:87. Decydujące dwanaście minut to z kolei prawdziwy dramat gospodarzy, ponieważ po ledwie kilku minutach kontuzji doznał Middleton — zawodnik skręcił więzadło poboczne kolana i nie wiadomo, czy będzie w stanie zagrać jeszcze w tej serii. Jeśli zaś chodzi o sam wynik, to ekipę próbował ratować Brook Lopez (25pkt/6zb), zdobywając dziesięć punktów, ale ostatecznie Chicago Bulls wygrali 114:110 i wyrównali stan serii.

 

„Teraz nie ma już znaczenia to, jak graliśmy w sezonie zasadniczym. Nadeszły play-offy i wszystko zaczyna się od nowa. Dla nas nie ma znaczenia, że cały czas z nimi przegrywaliśmy, ponieważ dzisiaj wyjeżdżamy ze zwycięstwem. Teraz musimy to wykorzystać.” — podkreślił DeRozan.

 

Komplet wyników minionej nocy:

Boston Celtics — Brooklyn Nets 114:107 [2-0] (24:33, 31:32, 30:25, 29:17)

Jaylen Brown 22pkt/4zb/6as/3prz — Bruce Brown 23pkt/8zb/4as/2blk

Toronto Raptors — Philadelphia 76ers 101:104 [0-3] (29:19, 27:27, 19:28, 20:21, 6:9 OT)

OG Anunoby 26pkt/5zb/4as — Joel Embiid 33pkt/13zb

Milwaukee Bucks — Chicago Bulls 110:114 [1-1] (28:29, 21:34, 31:24, 30:27)

Giannis Antetokounmpo 33pkt/18zb/9as/2blk — DeMar DeRozan 41pkt/7zb/4as/2blk

Marcin Weiss – Poinformowani.pl

Marcin Weiss

Zarywam noce dla amerykańskiej ligi NBA, ale moje sportowe zainteresowania wykraczają daleko poza koszykówkę. Skoki, żużel, tenis, snooker — zwyczajnie wszystko.