Piłka nożna kobiet: ligowy hit dla SMS-u Łódź, lider coraz bliżej mistrzostwa
Irek Pindral

Piłka nożna kobiet: ligowy hit dla SMS-u Łódź, lider coraz bliżej mistrzostwa

  • Dodał: Wiktoria Kornat
  • Data publikacji: 24.04.2022, 19:45

Weekendowa seria gier przyniosła jeden z najważniejszych meczów sezonu. Liderujący UKS SMS Łódź pokonał największego rywala w walce o tytuł mistrzowski, Czarne Sosnowiec 3:2. W pozostałych meczach Śląsk Wrocław ograł GKS Katowice, Medyk Konin wygrał z Rekordem Bielsko- Biała, a Górnik Łęczna rozprawił się z Tarnovią.

 

Czarni Sosnowiec – UKS SMS Łódź

 

Niedzielny poranek przyniósł arcyważne starcie w Sosnowcu, gdzie wicelider podjął lidera. Pojedynek Czarnych Sosnowiec z ekipą UKS SMS-u Łódź afiszowany był jako najważniejszy mecz trwającego sezonu. W przypadku porażki strata broniących tytułu mistrzowskiego gospodyń do łodzianek wyniosłaby aż sześć oczek. W poprzedniej kolejce oba zespoły podjęły beniaminków ligi, SMS pewnie ograł Rekord Bielsko-Biała, a Czarne po pełnym zwrotów akcji spotkaniu uporały się z Tarnovią. Pierwsza połowa meczu rozgrywanego na Stadionie Ludowym w Sosnowcu należała do przyjezdnych. Mimo wyrównanego początku, wraz z upływem kolejnych sekund, to łodzianki były stroną konstruującą groźniejsze akcje. Aktualne liderki tabeli wykorzystały nerwową postawę defensorek miejscowych i w odstępie pięciu minut, wbiły rywalkom dwa gole. Strzelanie w 28. minucie rozpoczęła Dominika Kopińska, finalizując mierzone dogranie od Gabrieli Grzybowskiej. Podopieczne trenera Marka Chojnackiego przypieczętowały dobry fragment gry i od razu poszły za ciosem. Nadia Krezyman z dużą łatwością ograła na prawym skrzydle jedną z defensorek Czarnych, wpadła w pole karne i wycofała piłkę w okolice jedenastego metra, a tam idealnie odnalazła się Anna Rędzia, która pokonała Annę Szymańską. Błędy indywidualne ekipy z Sosnowca okazały się bardzo kosztowne, w konsekwencji w przerwie spotkania gospodynie przegrywały różnicą dwóch trafień. Druga połowa spodziewanie rozpoczęła się od nacisków obrończyń mistrzowskiego tytułu, a bliska szczęścia była wprowadzona chwilę wcześniej na murawę Lilyana Kostova. Zawodniczki SMS-u przetrwały trudne chwile, choć w porównaniu z pierwszą odsłoną, nastawione były nieco bardziej defensywnie. Czarne Sosnowiec, napędzane przez Kostovą, wywierały coraz silniejsze naciski na przeciwniczki, ale w kluczowych fazach akcji nie były w stanie skutecznie ich wykończyć. Na kwadrans przed końcem meczu łodzianki zapisały na swoim koncie gola numer trzy. Zbyt lekko do swojej golkiperki zagrywała Kinga Kozak, a z błędu pomocniczki sosnowiczanek bez chwili zawahania skorzystała Klaudia Jedlińska, która minęła Szymańską i skierowała piłkę do siatki. Błyskawicznie odpowiedziały gospodynie, indywidualną akcją popisała się Kostova, pokonując Szperkowską po uderzeniu zza pola karnego. Łodzianki mocno się pogubiły i pozwoliły rywalkom na przejęcie inicjatywy. W 80. minucie miejscowe zdobyły gola kontaktowego, kiedy Kostova efektowną podcinką zagrała do Agnieszki Jędrzejewicz, a ta przytomnie wzdłuż bramki podała do Alicji Materek. W poczynania zawodniczek SMS-u Łódź wkradło się sporo nerwowości, Czarne nie pozwalały przeciwniczkom na chwilę wytchnienia. W samej końcówce gra mocno się zaostrzyła, mimo ambitnej walki sosnowiczanki nie były już w stanie doprowadzić do wyrównania. Łodzianki zafundowały swoim sympatykom sporo nerwów w drugiej odsłonie, ale ostatecznie utrzymały korzystny rezultat i zanotowały niezwykle ważne zwycięstwo w starciu z największym rywalem w kontekście walki o mistrzostwo kraju.

 

Górnik Łęczna – Tarnovia Tarnów

 

Tydzień temu faworyzowany Górnik musiał przełknąć gorycz porażki i uznać wyższość wrocławskiego Śląska. „Górniczki” w drugiej odsłonie dały się zdominować przeciwniczkom i muszą szukać punktów w kolejnych spotkaniach. W ten weekend ekipa z Lubelszczyzny podejmowała Tarnovię, która w minionej kolejce postawiła się mistrzowi z Sosnowca, ale nie dała rady utrzymać korzystnego rezultatu z przerwy do samego końca. Już pierwsze minuty sobotniego starcia wskazywały na to ,że przyjezdne czeka niezwykle trudna przeprawa. Łęcznianki zdominowały posiadanie piłki i ochoczo ruszyły do ataków na bramkę Tarnovii. Podopieczne trenera Roberta Makarewicza wprawdzie przeważały, ale brakowało im dokładności. Później miejscowe miały serię rzutów rożnych i to właśnie po jednym z nich prowadzenie swojej drużynie zapewniła Marcjanna Zawadzka, zamieniając na gola dobre dośrodkowanie Weroniki Kaczor. „Górniczki” poszły za ciosem i dwanaście minut później po raz drugi znalazły sposób na pokonanie golkiperki beniaminka z Tarnowa. Po dwójkowej akcji z Jolantą Siwińską do siatki trafiła Oliwia Rapacka. Jeszcze przed końcem pierwszej odsłony w pole karne tarnowianek przedarła się Klaudia Lefeld i silnym uderzeniem pod poprzeczkę zmieniła wynik na 3:0 dla gospodyń. Obraz gry nie uległ zmianie po powrocie na murawę, festiwal strzelecki Górnika trwał w najlepsze. Nie minęło niespełna 60 sekund drugiej połowy, a swoje nazwisko na liście strzelczyń zapisała najskuteczniejsza snajperka gospodyń, Chinonyerem Macleans. Nigeryjka z dużym spokojem przyjęła piłkę na wysokości linii pola karnego i uderzyła precyzyjnie obok słupka. Zupełnie bezradne były piłkarki z Tarnowa, które ani razu nie zdołały zagrozić bramce strzeżonej przez Annę Palińską. W kolejnych minutach Górnik w krótkim odstępie czasu otrzymał dwa rzuty karne i z obu skorzystał – „jedenastki” dla miejscowych pewnie egzekwowały Marcjanna Zawadzka i Emilia Szymczak. W 75. minucie przyjezdne przeprowadziły skuteczną akcję, sfinalizowaną przez Katarzynę Białoszewską. Tarnowianki zdobyły gola kontaktowego i wyraźnie rozochocone tym faktem, ruszyły do kolejnych ataków. Dziesięć minut później zawodniczki beniaminka rozgrywek wyprowadziły dobrą kontrę i zapisały na swoim koncie drugie trafienie. Na więcej drużyny z południa kraju nie było już stać i Górnik dopisał sobie komplet punktów do ligowego dorobku.

 

GKS Katowice – Śląsk Wrocław

 

Śląsk po raz kolejny udowodnił, że ma charakter, odrabiając straty w meczu z Górnikiem i ostatecznie zwyciężył ekipę z Lubelszczyzny. GieKSa pokonała walczącą o utrzymanie Olimpię Szczecin. Pojedynek dwóch dobrze prezentujących się w rundzie wiosennej zespołów zwiastował wiele emocji. Pierwszy kwadrans meczu to jednak piłkarskie szachy, kibice zgromadzeni na trybunach katowickiego stadionu oglądali bardzo wyrównane spotkanie. Szansę na otwarcie wyniku miała Nikola Brzęczek, ale dobrze między słupkami interweniowała Anna Bocian. Podopieczne trener Karoliny Koch miały przewagę, ale w tej odsłonie bramek nie obejrzeliśmy. Druga partia wyglądała już dużo ciekawiej, a lepiej prezentowały się przyjezdne. Wrocławianki zdominowały ekipę z Katowic i z determinacją szukały szans na otworzenie rezultatu. To udało się w 75. minucie, kiedy piłkę przed polem karnym GKS-u przejęła Joanna Wróblewska i po szybkim rozegraniu z Czudecką uderzyła precyzyjnie po długim słupku. Trzy minuty później było już 2:0 dla zawodniczek ze stolicy Dolnego Śląska. Z rzutu rożnego dobrze w pole karne dogrywała Wróblewska, a krycie zgubiła jedna z defensorek miejscowych, z czego skrzętnie skorzystała Aleksandra Dudziak, pakując futbolówkę do siatki. Katowiczanki próbowały jeszcze odwrócić losy spotkania, ale ich rywalki skutecznie niwelowały każdą próbę ofensywną zespołu. Wrocławianki nie pozwoliły sobie wyrwać ważnego zwycięstwa i wraz z końcowym gwizdkiem mogły świętować komplet punktów. Dla GieKSy to pierwsza domowa porażka w tym sezonie.

 

Rekord Bielsko-Biała – KKPK Medyk Konin

 

W zeszłej kolejce Medyk właściwie miał trzy punkty na tacy, ale ostatecznie do domu wrócił z jednym. W ostatniej akcji meczu Sportis uratował remis, pozbawiając tym samym Wielkopolanki zwycięstwa. Szansy na rehabilitację podopieczne trenera Romana Jaszczaka upatrywały w niedzielnym starciu z Rekordem Bielsko-Biała. Beniaminek rozgrywek do pojedynku z „Medyczkami” przystępował po porażce z liderem z Łodzi. Doświadczone piłkarki z Wielkopolski już od pierwszego gwizdka dążyły do narzucenia bielszczankom warunków gry. Koninianki postawiły na grę wysokim pressingiem i dość łatwo dochodziły do dogodnych okazji strzeleckich. W pierwszych dziesięciu minutach czujność Klaudii Ciupy w bramce miejscowych przetestowały Sashana Campbell i Klaudia Fabova, ale przy obu próbach golkiperka Rekordu interweniowała skutecznie. W 19. minucie przyjezdne objęły prowadzenie za sprawą trafienia Karliny Miksone. Łotyszka przejęła futbolówkę w środku pola i po indywidualnym rajdzie uderzyła po długim słupku, pokonując Ciupę. Mimo kolejnych okazji, koninianki w pierwszej odsłonie zdołały już podwyższyć wyniku i w przerwie skromnie prowadziły w starciu z beniaminkiem ligi. Zmiana stron nie wpłynęła na obraz spotkania, na murawie przeważały piłkarki z Konina. W 55. minucie lewą stroną w pole karne "rekordzistek" przedarła się Klaudia Fabova i przytomnie wyłożyła piłkę do wbiegającej w pole karne Anny Gawrońskiej. Napastniczka ekipy ze stolicy Wielkopolski dopełniła formalności. Kolejne minuty to spora dawka nerwowości po stronie podopiecznych trenera Romana Jaszczaka, a z tego od razu skorzystały miejscowe. Klaudia Adamek oddała sytuacyjny zza pola karnego, czym kompletnie zaskoczyła Oliwię Szymczak. Na więcej piłkarek z Bielska-Białej nie było już jednak stać, Medyk Konin przełamał serię trzech meczów bez wygranej, pokonując ostatni w tabeli Rekord 2:1. "Medyczki" zwyciężyły, ale nie poprawiły swojej lokaty w zestawieniu Ekstraligi, podopieczne trenera Romana Jaszczaka niezmiennie plasują się na szóstym miejscu.

 

W pozostałych dwóch meczach AZS UJ Kraków pewnie ograł bydgoski Sportis, wbijając rywalkom trzy gole, a Olimpia Szczecin na wyjeździe w derbach Pomorza pokonała AP Lotos Gdańsk. Dla szczecinianek to niezwykle ważny komplet punktów, dzięki którym wydostały się ze strefy spadkowej, wyprzedzając beniaminka z Tarnowa.

 

 

Wyniki 17. kolejki sezonu kobiecej Ekstraligi:

Czarni Sosnowiec – UKS SMS Łódź 2:3 (0:2)

Górnik Łęczna – Tarnovia Tarnów 6:2 (3:0)

Rekord Bielsko-Biała – KKPK Medyk Konin 1:2 (0:1)

GKS Katowice – Śląsk Wrocław 0:2 (0:0)

AZS UJ Kraków – KKP Sportis Bydgoszcz 3:0 (2:0)

AP Lotos Gdańsk – Olimpia Szczecin 1:3 (1:1)

Wiktoria Kornat – Poinformowani.pl

Wiktoria Kornat

Miłośniczka sportu, w szczególności piłki nożnej w kobiecym wydaniu.