NBA: game-winner Moranta, Heat w kolejnej rundzie
Casino Connection/flickr.com

NBA: game-winner Moranta, Heat w kolejnej rundzie

  • Dodał: Michał Rejterowski
  • Data publikacji: 27.04.2022, 10:13

Ja Morant poprowadził Memphis Grizzlies do wygranej nad Minnesota Timberwolves 111:109. Miami Heat wygrali po raz czwarty z Atlanta Hawks i zameldowali się w półfinale konferencji. Phoenix Suns pokonali New Orleans Pelicans 112:97.

 

Memphis Grizzlies – Minnesota Timberwolves

 

Mecz numer pięć przy stanie 2:2. Zaangażowanie po obu stronach było widać w każdej akcji. Po wyrównanej pierwszej kwarcie, drużyna gości niespodziewanie zaczęła wysuwać się na kilkupunktowe prowadzenie, które konsekwentnie utrzymywała a po jakimś czasie nawet powiększała. Karl-Anthony Towns w końcu rozegrał spotkanie na miarę swoich możliwości. Gwiazda Wolves uzyskała 28 punktów oraz 12 zbiórek, trafiając 5/7 zza łuku. Wśród Grizzlies zawodziła przede wszystkim skuteczność. Brooks i Morant nie mogli znaleźć rytmu. Drugi z nich nie miał też łatwego życia z obrońcami, którzy poświęcali mu mnóstwo energii, blokując wjazdy pod kosz.

 

Gdy pod koniec trzeciej kwarty strata miejscowych zaczęła osiągać 13 punktów, coraz więcej strachu napełniało trybuny FedEx Forum. W ostatniej akcji tejże odsłony, Ja Morant wykonał niesamowity wsad nad Malikiem Beasley, czym dał impuls energetyczny i pokazał kibicom że to jeszcze nie koniec.

 

W czwartej kwarcie Grizzlies weszli na wyższy poziom. Kilkoma celnymi rzutami zza linii 7.24m poluzowali obronę rywala, która zmęczona ciągłym uganianiem się za Morantem, zaczęła także popełniać więcej błędów. W połowie ostatniej odsłony gospodarze przeprowadzili run 10:0 i zbliżyli się na jeden punkt straty. Obie drużyny zdawały sobie sprawę, że właśnie mogą ważyć się losy sezonu.

 

Gdy Morant trafił za trzy na minutę przed końcem spotkania, Grizzlies wyszli na pierwsze prowadzenie od stanu 28:27, a hala oszalała z radości. Nie był to jednak koniec emocji. Po kilku nieudanych akcjach po obu stronach, goście zdecydowali się faulować gdy na zegarze pozostawało osiem sekund, a wynik wciąż pokazywał jeden punkt przewagi dla Grizzlies. Morant trafił oba rzuty osobiste, a trener Chris Frinch wziął time-out, aby rozrysować akcje zakończoną rzutem zza łuku. Rzeczywiście, po serii szybkich podań, piłkę w prawym rogu otrzymał Anthony Edwards. Zawodnik oddał ciężki rzut i trafił, doprowadzając tym samym do remisu na 3.7 sekundy przed końcową syreną. Tym razem o przerwę na żądanie poprosił Taylor Jenkins.

 

Każdy wiedział do kogo powędruje piłka, a on i tak to zrobił. Morant otrzymał podanie na siódmym metrze, gubiąc od razu kryjącego go Edwardsa. Wbiegł pod kosz, wyskoczył w górę i pokonał w locie Jarreda Vanderbilta, wykonując lay-up lewą ręką. Wolves nadal mieli sekundę, jednak musieli szybko zacząć spod własnego kosza. Towns oddał rzut zza połowy, jednak nie był nawet blisko. Morant utonął w objęciach kolegów.

 

Kto wygrywa mecz numer 5, wygrywa całą serię w ponad 80% przypadków, czy tak będzie tym razem? Pierwsza okazja dla Grizzlies na awans do kolejnej rundy już w nocy z piątku na sobotę.

 

Miami Heat – Atlanta Hawks

 

Gospodarze mocno osłabieni. Kyle Lowry opuścił już drugi mecz z rzędu z naciągniętym lewym ścięgnem. Jimmy Butler niespodziewanie zgłosił ból w lewym kolanie i również nie był w stanie wystąpić. Miami Heat po raz kolejny udowodnili, że u nich gra drużyna a nie pojedyncze nazwiska. To jest ich DNA. Twarda obrona i zespołowość. Zawodnicy są skrupulatnie wybierani na podstawie tych wymagań.

 

Swoją szansę otrzymał były All-Star naznaczony wieloma kontuzjami – Victor Oladipo. Zawodnik trzymany jest właśnie na tego typu kryzysowe momenty.

 

Skuteczność zawodziła gospodarzy od początku spotkania. Spudłowali osiem pierwszych rzutów zza łuku. Jednak dzięki wspomnianej solidnej obronie, nie pozwolili odskoczyć rywalom na więcej niż dwa posiadania. Głównym celem na ten mecz, a także na całą serię, było zneutralizować największą gwiazdę Hawks – Trae Younga. System gry Hawks jest skonstruowany pod tego zawodnika. Heat wywiązali się z zadania lepiej niż dobrze. Young zakończył mecz trafiając 2 rzuty z 12 prób.

 

To świetna defensywa. Ich drużyna to bardziej system niż to, kogo mają w składzie. Bez względu na to, kogo mają, potrafią grać. A kiedy obiorą sobie kogoś na cel, robią to naprawdę dobrze. – Trae Young

 

Gospodarze musieli w końcu zaczął trafiać. Wynik drastycznie odmienił się pod koniec drugiej kwarty, kiedy to Heat przeprowadzili serię 17:0, zamieniając trzypunktowy deficyt w prowadzenie 54:40. Oladipo z minuty na minutę wyglądał coraz lepiej. Ostatecznie z 23 oczkami został punktowym liderem drużyny z Florydy.

 

Od wspomnianego momentu w drugiej odsłonie, gospodarze nie oddali już prowadzenia. Hawks co prawda zdołali jeszcze zbliżyć się pod koniec spotkania, jednak perfekcyjna obrona w ostatniej akcji znów nie pozwoliła rywalom na choćby oddanie rzutu.

 

Tym samym Heat awansowali do półfinałów Konferencji Wschodniej, gdzie zmierzą się z wygranym serii Sixers-Raptors.

 

Phoenix Suns – New Orleans Pelicans

 

Najbardziej jednostronny mecz dzisiejszej nocy. Pomimo braku Devina Bookera, Suns kontrolowali spotkanie od samego początku. Narzucili swoje warunki już w pierwszej kwarcie, wygranej 32:20.

 

Bohaterem spotkania został Mikal Bridges. Zawodnik spędził na parkiecie 47 minut, a więc na ławkę usiadł tylko na minutę. Ostatecznie Bridges uzyskał 31 punktów oraz 5 zbiórek, trafiając na znakomitej ponad 70-procentowej skuteczności.

 

Jestem gotowy do gry choćby jutro. Jestem pełen energii, a koledzy z drużyny podtrzymują mnie na duchu. W tej chwili swędzi mnie kolano, gdy o tym mówię. Uwielbiam być na parkiecie z kolegami z drużyny. Są moimi najlepszymi przyjaciółmi, to sprawia, że jest mi łatwiej. – Mikal Bridges

 

Swoje zadania świetnie wykonali także Chris Paul (22/6/11) oraz DeAndre Ayton (19/9/3). Pomimo kontroli spotkania, Suns nie dali rady odskoczyć na pewną przewagę pozwalającą na poluzowanie gry. Zadziorni gracze Pelicans zmuszali rywali do ciągłego skupienia. Różnica punktowa cały czas oscylowała pomiędzy 7 a 15 punktami.

 

Wygrało doświadczenie i lepsze ułożenie zespołu, podobnie jak w wyżej opisanym meczu. Suns będą próbowali zamknąć serię w meczu numer sześć, który odbędzie się w nocy z czwartku na piątek.

 

Komplet wyników z minionej nocy:

 

Miami Heat – Atlanta Hawks 97:94 (21:22, 33:20, 21:22, 22:30) [4:1]

Bam Adebayo 20pkt/11zb/4as – De’Andre Hunter 35pkt/11zb/3prz

Memphis Grizzlies – Minnesota Timberwolves 111:109 (28:31, 25:24, 21:30, 37:24) [3:2]

Ja Morant 30pkt/13zb/9as/3prz – Karl-Anthony Towns 28pkt/12zb/3prz

Phoenix Suns – New Orleans Pelicans 112:97 (32:20, 27:26, 30:32, 23:19) [3:2]

Mikal Bridges 31pkt/5zb/4blk – Brandon Ingram 22pkt/5zb/5as