Snooker - Mistrzostwa Świata: cztery różnorodne ćwierćfinały i czterech utytułowanych półfinalistów

Snooker - Mistrzostwa Świata: cztery różnorodne ćwierćfinały i czterech utytułowanych półfinalistów

  • Dodał: Mateusz Czuchra
  • Data publikacji: 28.04.2022, 00:17

Coraz mniej niewiadomych w tegorocznych mistrzostwach świata. W walce o tytuł najlepszego snookerzysty globu pozostało tylko czterech zawodników. Najefektowniej awans do kolejnej fazy zapewnił sobie Ronnie O'Sullivan, który w półfinale zmierzy się Johnem Higginsem, natomiast drugą parę stworzą Judd Trump oraz Mark Williams.

 

20 minut - tyle trwała trzecia sesja pojedynku Ronniego O'Sullivana i Stephena Maguire'a. Anglik, tym razem bez problemów z tipem, wypunktował rywala wbijając najpierw 71, a chwilę później 126 punktów w brejku. Pomimo słabej gry sześciokrotnego mistrza świata w pierwszej części, zdominował on całkowicie rywalizacje ze Szkotem. Jego półfinałowym rywalem będzie John Higgins.

 

Stephen Maguire - Ronnie O'Sullivan 5:13 (68:8, 16:77, 45:78(54), 55(55):70(70), 28:68, 2:70, 20:123(123), 76(56):50, 63(62):21, 73(73):1, 25:68(64), 10:68(55), 22:87(69), 0:94(94), 6:77(73), 67(66):0,1:71(71), 0:134(126))

 

W sesji popołudniowej ostatnią sesję meczu rozgrywali Mark Williams i Yan Bingtao. Ten fragment lepiej zainaugurował Chińczyk, bo dwie wygrane partie w znakomitym stylu postawiły go w świetnej sytuacji. "Borsuk" nie zamierzał odpuszczać, najpierw odpowiadając najwyższym brejkiem w tej rywalizacji (135 punktów), a chwilę później wyrównał stan tego pojedynku. Bingtao zdołał wygrać frejma numer 21, lecz w końcowej części jeden z najbardziej doświadczonych snookerzystów pokazał olbrzymią dojrzałość. 22-latek uzbierał łącznie tylko 25 punktów w ostatnich trzech odsłonach, za to Walijczyk wyśmienicie spisywał się przy stole i to on zapisał awans do półfinału.

 

Yan Bingtao — Mark Williams 11:13 (22:74, 24:61(61), 102(102):4, 103(85):8, 22:75(60), 0:138(106), 0:72(72), 0:77(77), 84:1, 119(80):22, 25:66, 75(72):48, 130(103):0, 62:21, 67:20, 38:63, 70(62):18, 110(102):29, 15:135(135), 0:72, 93:34, 10:69, 7:69(66), 8:78(78))

 

Judd Trump, który po pierwszym dniu prowadził ze Stuartem Binghamem 5:3, fatalnie zaczął drugi epizod tego meczu. Mnóstwo niedokładności, słabe odstawne i fatalne próby wbić na długich dystansach spowodowały, że to starszy z Anglików wygrał aż pięć frejmów z rzędu, a zarazem objął prowadzenie 8:5. Wtedy do głosu powrócił Trump. Wydawało się, że sytuacja wymyka mu się spod kontroli, lecz w ostatnich trzech rozgrywkach pokazał klasę, jak na byłego mistrza świata przystało. 32-latek przeżył pewnego rodzaj katharsis i zwyciężył pozostałe partie w tej części, w świetnym stylu. 

 

Tak jak zakończył drugą sesje, tak samo rozpoczął trzecią. Trump tego wieczoru przypominał tylko zawodnika z końcówki drugiej sesji i seryjnie wygrywał kolejne partie. Bingham bez żadnego solidnego brejka nie miał wiele do powiedzenia, czego skutkiem była porażka we wszystkich frejmach ostatniego fragmentu tego ćwierćfinału. Młodszy z Anglików nie tylko wygrał pięć odsłon w finałowej części, ale łącznie na swoje konto zapisał aż osiem z rzędu partii, co jak na tą fazę turnieju można określić niecodziennym wyczynem.

 

Stuart Bingham — Judd Trump 8:13 (101(50,51):38, 28:105(105), 18:72, 62:52, 0:92(50), 33:87(75), 129(106:0), 35:73, 61:19, 89(89):0, 73(54):13, 111(53,58):0, 81:34, 16:70, 14:90(89), 24:94(55), 0:78(78), 6:54, 30:82, 13:73(73), 0:73(59))

 

Jack Lisowski i John Higgins dzień rozpoczynali o 15:30, a kończyli tuż przed północą. W części popołudniowej genialne otwarcie zanotował Szkot, który rozpoczął od 123-punktowego podejścia. Dalsza faza jednak toczyła się wyrównanie, jak poprzednia sesja, a żaden z nich nie zagwarantował sobie znaczącej przewagi przed finałową częścią. Ostatecznie popołudniu rozegrane zostało siedem frejmów, a po 2/3 pojedynku prowadził Higgins, różniącą jednej partii. 

 

Wieczorem ponownie lepiej zainaugurował 46-latek, ale Anglik nie zamierzał składać broni. Lisowski od stanu 9:11 zwyciężył w trzech partiach z rzędu i to on stał się faworytem meczu w końcowej części. Higgins jednak doprowadził do remisu w fenomenalnym stylu, wbijając 105 punktów w jednym podejściu. Wówczas faktem stało się, że po raz drugi w tegorocznych mistrzostwach mecz zakończy się w decydującym frejmie. Po raz drugi pierwszoplanową postacią był Jack Lisowski. Pogromca Neila Robertsona tym razem nie wykorzystał szansy w deciderze, a do półfinału awansował doświadczony Szkot.

 

Jack Lisowski — John Higgins 12:13 (99(98):30, 17:74, 24:97(91), 38:74(67), 77(77):0, 55:61, 73:33, 23:96, 0:123(123), 68:49, 0:68, 73(66):42, 28:68(56), 74(63):60(56), 65(53):52, 20:57, 87:9, 1:70(70), 61:23, 0:127 (72,55), 92:51, 10:79(79), 72:52, 0:105(105), 18:72(72))