PlusLiga: tie-break i zwycięstwo Zawiercia w pierwszym meczu o brąz
PI0TR SUMARA/PLS

PlusLiga: tie-break i zwycięstwo Zawiercia w pierwszym meczu o brąz

  • Dodał: Kinga Filipek
  • Data publikacji: 04.05.2022, 23:18

PGE Skra Bełchatów i Aluron CMC Warta Zawiercie w środowy wieczór zmierzyły się w pierwszym meczu o brązowy medal. Oba zespoły zafundowały nam długie i emocjonujące stracie, lecz w tie-breaku lepsi okazali się goście, robiąc pierwszy krok w kierunku plusligowego podium.

 

Zarówno Skra Bełchatów, jak i Warta Zawiercie w meczach półfinałowych musiały uznać wyższość rywali. Bełchatowianie dostali od siatkarzy Jastrzębskiego Węgla solidną lekcję siatkówki, dwukrotnie wyraźnie przegrywając 0:3. Efektem tego było zwolnienie trenera Slobodana Kovaca, którego na stanowisku zastąpił Radosław Kolanek. Drużyna Aluronu dłużej powalczyła o historyczny finał, ale mimo świetnego początku ostatecznie została wyeliminowana przez ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle.

 

Premierowa odsłona rozpoczęła się wyrównanie, jednak jako pierwsi warunki gry zaczęli dyktować goście z Urosem Kovacevicem na czele. Serb nie błyszczał w ofensywie, ale jego mocne i odrzucające zagrywki mocno dały się we znaki bełchatowianom. Tym samym po wykorzystanej przez Miłosza Zniszczoła przechodzącej piłce, tablica wyników pokazała solidne prowadzenie ekipy z Zawiercia - 4:8. Gracze Skry szybko odpowiedzieli pięknym za nadobne i po asie serwisowym Mateusza Bieńka przewaga gości stopniała do dwóch „oczek”. Gdy do tego fenomenalną serię na linii zagrywki dołożył Dick Kooy, zdobywając trzy punkty z rzędu bezpośrednio z tego elementu, Skra obróciła wynik na swoją korzyść - 13:12. Przez chwilę oba zespoły szły ramię w ramię, lecz to Warta ponownie zaatakowała. Przyjezdni byli aktywni zarówno w ofensywie, jak i bloku, a gdy Orczyk efektownie zatrzymał uderzenie Atanasijevicia, po raz kolejny wypracowali sobie kilka punktów przewagi - 15:18. Dyspozycja obu drużyn falowała, raz serią popisywali się goście, a chwilę później odpowiadali bełchatowianie. Tym samym Skra doprowadziła do remisu, a nawet objęła prowadzenie po kolejnym asie serwisowym Kooya - 22:21. W końcówce zadecydowały jednak błędy własne, których więcej popełnili gospodarze i to zawiercianie zapisali pierwszą partię na swoim koncie.


Kolejnego seta świetnie rozpoczęli bełchatowianie. Gospodarze lepiej czytali grę rywali i byli aktywni w bloku, co pozwoliło im objąć trzypunktowe prowadzenie już na samym początku - 4:1. Siatkarze z Zawiercia szybko zabrali się za odrabianie strat. W ofensywie rozkręcił się Uros Kovacevic, a na linii zagrywki bardzo dobrze prezentował się Patryk Niemiec. Tym samym po asie serwisowym środkowego Warty przyjezdni wysunęli się na prowadzenie - 5:6. Oba zespoły nie zwalniały ręki w serwisie, ale oba również średnio radziły sobie w przyjęciu. Od tego momentu gra wyrównała się. Zawiercianie dwukrotnie próbowali narzucić swoje warunki gry, budując delikatną przewagę (8:10, 11:13), za każdym razem jednak Skra zdołała odrobić cenne punkty. Gospodarze w porównaniu do pierwszego seta, skuteczniej prezentowali się w ofensywie z kolei Jurajscy Rycerze coraz częściej popełniali błędy zarówno w ataku, jak i na linii zagrywki. Tym samym, gdy swojego uderzenia nie skończył Dawid Konarski, tablica pokazała dwupunktowe prowadzenie Skry - 19:17. Podopieczni Radosława Kolanka tej przewagi nie oddali już do samego końca, a zwycięstwo gospodarzy przypieczętował mocnym serwisem Karol Kłos.

 

W trzeciej odsłonie oba zespoły przez chwilę wymieniały się mniej lub bardziej efektownymi akcjami. Ponownie to jednak zagrywka okazała się kluczowym elementem. Na końcowej linii boiska brylowali siatkarze Skry, którzy po świetnej serii Mateusza Bieńka zbudowali sobie pięciopunktową przewagę - 12:7. Bełchatowianie długo nie nacieszyli się z takiego wyniku, gdyż w szeregach ekipy z Zawiercia ciężar gry na swoje barki wziął Dawid Konarski. Atakujący zespołu gości nie zwalniał ręki zarówno w ataku, jak i w polu serwisowym i prowadzenie gospodarzy stopniało do jednego punktu - 12:11. Skra jednak nie pozwoliła doprowadzić przyjezdnym do remisu i popisując się efektownymi blokami, ponownie odskoczyła na kilka „oczek” - 16:13. Podopieczni Igora Kolakovicia stracili swoją skuteczność w ataku, a największe problemy miał Uros Kovacević. Bełchatowianie natomiast kontynuowali swoją bardzo dobrą grę i kontrolując sytuację do samego końca, zwyciężyli 25:19, obejmując tym samym prowadzenie w całym meczu.

 

Postawieni pod ścianą gracze Aluronu kolejną partię rozpoczęli od świetnych serwisów Miłosza Zniszczoła i prowadzenia 3:0. Bełchatowianie szybko zabrali się za odrabianie strat i nawet doprowadzili do remisu, lecz mimo tego to goście długo byli o krok przed rywalami. Różnica nie była jednak spora, a oba zespoły wymieniały się mocnymi uderzeniami - 11:12. Atutem Skry było niewątpliwie różnorodne rozegranie, gdyż Grzegorz Łomacz aktywnie wykorzystywał zarówno skrzydła, jak i środkowych. Z kolei w ekipie Zawiercia pierwsze skrzypce grała lewa strona, gdzie bardzo dobrą zmianę dał Facundo Conte. Grę punkt za punkt ponownie przerwali przyjezdni, odskakując na dwa „oczka” po efektownym bloku na Damianie Schulzu - 15:17. Gospodarze szybko odpowiedzieli na taki obrót spraw, po raz kolejny robiąc różnicę mocną i punktową zagrywką. Tym samym Skra wyrównała wynik, a kibice do samego końca mogli oglądać zaciętą walkę obu zespołów. W decydujących akcjach lepsi okazali się goście, a seta na korzyść Jurajskich Rycerzy zakończył autowy serwis Atanasijevicia - 23:25.

 

W ostatniej partii długo mogliśmy oglądać grę punkt za punkt. To jednak zawiercianie z Facundo Conte na zagrywce zaczęli dyktować warunki i popisując się bardzo dobrą dyspozycją w bloku, prowadzili 8:5 przy zmianie stron. W takiej sytuacji trener Kolanek natychmiast zareagował czasem i zmianami, które przyniosły oczekiwany efekt. Bełchatowianie lepiej organizowali swoje akcje, a Mateusz Bieniek nie zawodził zarówno w ataku, jak i bloku. Tym samym Skra obróciła wynik na swoją korzyść i po świetnej serii prowadziła 11:8. Gospodarze niemal do samego końca utrzymywali się na czele, ale zawiercianie nie spuszczali głów, doprowadzając do remisu na ostatniej prostej po efektownym uderzeniu Konarskiego z prawej strony - 14:14. Jurajscy Rycerze nie wypuścili z rąk szansy na zakończenie tego spotkania i cieszyli się ze zwycięstwa po autowym ataku Mikołaja Sawickiego.


PGE Skra Bełchatów - Aluron CMC Warta Zawiercie 2:3 (23:25, 25:21, 25:19, 23:25, 15:17)
Skra Bełchatów: Bieniek, Kooy, Łomacz, Atanasijevic, Kłos, Taht, Piechocki (L) oraz Schulz, Mitić, Sawicki, Ebadipour
Warta Zawiercie: Zniszczoł, Orczyk, Cavanna, Konarski, Niemiec, Kovacevic, Żurek (L) oraz Conte, Szalacha, Malinowski
MVP: Dawid Konarski