Piłka nożna kobiet: skromne zwycięstwa faworytów, UKS SMS Łódź utrzymuje przewagę w tabeli

Piłka nożna kobiet: skromne zwycięstwa faworytów, UKS SMS Łódź utrzymuje przewagę w tabeli

  • Dodał: Wiktoria Kornat
  • Data publikacji: 08.05.2022, 17:40

W dziewiętnastej serii gier sezonu kobiecej Ekstraligi najwięksi pretendenci do tytułu mistrzowskiego nie zanotowali wpadek. Liderujący UKS SMS Łódź pokonał na wyjeździe GKS Katowice 1:0, takim samym wynikiem zakończył się pojedynek Górnika Łęczna z Medykiem Konin. Komplet punktów w starciu z beniaminkiem z Bielska-Białej zanotowały też piłkarki Czarnych Sosnowiec. 

 

Górnik Łęczna – Medyk Konin

 

W zeszłym tygodniu Górnik Łęczna dokonał tego, czego na wiosnę nie udało się dokonać żadnej z pozostałych drużyn. „Górniczki” zatrzymały lidera z Łodzi, po zaciętym starciu pokonując piłkarki SMS-u na ich własnym obiekcie. Dzięki wygranej ekipa z Lubelszczyzny utrzymała się w walce o najwyższe cele i razem z wiceliderem z Sosnowca do łodzianek traci zaledwie trzy oczka. W tej kolejce podopiecznym trenera Roberta Makarewicza przyszło zmierzyć się z Medykiem Konin, który przed tygodniem uległ Czarnym Sosnowiec 0:3. Zgodnie z przewidywaniami od pierwszych minut na murawie stadionu w Łęcznej swój styl gry narzucić chciały miejscowe. Odważna postawa łęcznianek mogła szybko zaowocować, już w trzeciej minucie okazję po niepewnym wyjściu na przedpole Oliwii Szymczak miała Chinonyerem Macleans. Na szczęście dla koninianek zakończyło się bez konsekwencji, gdyż snajperka Górnika była na spalonym. Trzy minuty później zaspała defensywa przyjezdnych, z dużą łatwością w sytuacji sam na sam z Szymczak znalazła się Macleans, ale golkiperka „Medyczek” wytrzymała presję, zapobiegając utracie bramki. Wraz z upływem kolejnych sekund obraz gry nie ulegał zmianie, w posiadaniu piłki przeważały gospodynie, jednak nie potrafiły znaleźć sposobu na pokonanie Szymczak. Próby z dystansu okazywały się zbyt lekkie, by zaskoczyć młodą bramkarkę klubu z Wielkopolski, często okazywały się też niecelne. „Medyczki” w pierwszej odsłonie właściwie nie zdołały poważnie zagrozić bramce strzeżonej przez Annę Palińską, dobrze zorganizowana formacja defensywna „Górniczek” skutecznie dusiła w zarodku każdą obiecująco zapowiadającą się kontrę podopiecznych trenera Romana Jaszczaka. Po pierwszych 45 minutach na stadionie w Łęcznej mieliśmy bezbramkowy remis. Druga partia niezmiennie stała pod znakiem nacisków „Górniczek”, którym w końcowych fazach akcji brakowało jednak dokładności. Przyjezdne ofiarnie się broniły, choć w kilku sytuacjach mogły też mówić o sporej dawce szczęścia. W 53. minucie Oliwia Rapacka stanęła przed świetną szansą na pokonanie Szymczak, ale w ostatnim momencie na linii strzału stanęła jedna ze stoperek Medyka. Gospodynie z wielką determinacją i uporem kontynuowały swoje ataki i mimo narastającej frustracji, zdołały dopiąć swego. W 82. minucie ekipa z Lubelszczyzny zapisała na swoim koncie upragnione trafienie, a bohaterką miejscowych została wprowadzona chwilę wcześniej na plac gry Anna Zając. W ostatniej minucie podstawowego czasu gry szansę na podwyższenie prowadzenia miała Macleans, ale Nigeryjka w dogodnej okazji fatalnie przestrzeliła. Skromnego, jednobramkowego prowadzenia „Górniczki” z rąk już nie wypuściły i po bardzo trudnym i zaciętym pojedynku ostatecznie dopisały do swojego dorobku niezwykle ważny komplet punktów.

 

GKS Katowice – UKS SMS Łódź

 

Na wiosnę GieKSa punktuje równo, z ośmiu rozegranych meczów podopieczne trener Karoliny Koch przegrały tylko jedno i obecnie plasują się na czwartej lokacie w tabeli. Katowiczanki w tej rundzie urwały punkty Górnikowi Łęczna i z pewnością na taki sam rezultat liczyły w starciu z UKS SMS-em Łódź. Aktualne liderki tabeli na Górny Śląsk przyjechały po pierwszej porażce w rundzie wiosennej. Łodzianki nie mogą już sobie pozwolić na żadne potknięcia, jeśli chcą zakończyć sezon ze złotymi medalami. Podopieczne trenera Marka Chojnackiego wytrzymały ciążącą na ich barkach presję i pokonały ekipę z Katowic. Zwycięstwo skromne, acz niezwykle ważne, gdyż zawodniczki SMS-u utrzymały trzypunktową przewagę nad największymi rywalami z Sosnowca i Łęcznej. Gola na wagę kompletu punktów w 12. minucie spotkania zdobyła Dominika Kopińska. Z rzutu wolnego z bocznego sektora boiska w pole karne dobrze dośrodkowywała Anna Rędzia, futbolówka ześlizgnęła się po rękawicy Weronice Klimek i spadła pod nogi Kopińskiej. Napastniczka łódzkiej drużyny z bliskiej odległości skierowała ją do siatki, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. Siedem minut później bliska podwojenia wyniku była Nadia Krezyman, ale z uderzeniem pomocniczki SMS-u poradziła sobie Klimek. W kolejnych minutach przyjezdne nieco się cofnęły i pozwoliły gospodyniom na swobodne rozgrywanie piłki. To mogło zakończyć się dla łodzianek fatalnie, bo po jednym ze skrupulatnie przygotowanych ataków bliska doprowadzenia do wyrównania była Nicola Brzęczek. Na szczęście dla aktualnych liderek tabeli młoda napastniczka GKS-u przeniosła piłkę nad poprzeczką. Pierwsza odsłona nie przyniosła już goli. Drugą od mocnego akcentu mogły rozpocząć miejscowe, ale Klaudia Maciążka ze stałego fragmentu uderzyła minimalnie niecelnie. Kolejne minuty nie przyniosły wielu dogodnych okazji ze strony zarówno jednych, jak i drugich. Dopiero w ostatnim kwadransie starcia gra ponownie nieco się ożywiła. W 80. minucie Kopińska dobrze dostrzegła w polu karnym jedną z koleżanek, jednak ze strzałem Klaudii Jedlińskiej na raty poradziła sobie golkiperka GieKSy. W końcówce to gospodynie miały dwie dogodne szanse na wyrównanie, ale w pierwszej z nich uderzenie Anity Turkiewicz minęło prawy słupek bramki Oliwii Szperkowskiej, a w drugiej piłka wpadła w ręce Szperkowskiej po tym jak przeszkodziły sobie dwie zawodniczki GKS-u. Chwilę później arbiter główna zagwizdała po raz ostatni i łodzianki mogły cieszyć się z kolejnego kroku w kierunku mistrzostwa kraju.

 

Czarni Sosnowiec – Rekord Bielsko-Biała

 

Czarne Sosnowiec na sobotni pojedynek do Bielska-Białej przyjechały w bardzo dobrych humorach. Sosnowiczanki w miniony weekend ograły Medyka Konin, a dodatkowo punkty stracił ich największy rywal w walce o tytuł mistrzowski. Rekordzistki natomiast zremisowały z bydgoskim Sportisem, ale by wydostać się ze strefy spadkowej, potrzebują właściwie cudu. Przed zawodniczkami beniaminka ligi bardzo trudny terminarz, po meczu z Czarnymi czeka je kolejne arcytrudne starcie z Górnikiem Łęczna, a także spotkania z GKS-em i AP Lotos Gdańsk. Spotkanie dwóch drużyn z przeciwnych biegunów tabeli miało jednego wyraźnego faworyta, przyjezdnym nie dawano szans w starciu z mistrzem Polski. To miał być łatwy mecz dla sosnowiczanek, a okazał się drogą przez mękę. Ostatecznie gospodynie zainkasowały trzy oczka, ale rywalkom zdołały wbić tylko jedną bramkę. Przez całe spotkanie Czarne przeważały na murawie, ale grały niedokładnie. Rekordzistki skupiły się na defensywie i liczyły na utrzymanie sensacyjnego remisu do końcowego gwizdka. Mimo nerwowej końcówki gospodyń, podopieczne trenera Łukasza Wojtali zdołały pokonać Klaudię Ciupę, a tej sztuki w 76. minucie dokonała Kornelia Grosicka. Czarne Sosnowiec dopisały do swojego dorobku komplet punktów, ale styl, w jakim tego dokonały pozostawiał wiele do życzenia.

 

Olimpia Szczecin – Sportis KKP Bydgoszcz

 

Olimpia Szczecin dzięki dobrej postawie w ostatnich dwóch tygodniach wydostała się ze strefy spadkowej. Piłkarki z Pomorza nie składają broni w walce o utrzymanie, choć niczego nie mogą być jeszcze pewne. W sobotę „Olimpijki” podjęły sąsiada z tabeli, ekipę Sportisu Bydgoszcz. Bydgoszczanki na wiosnę wygrały zaledwie jedno spotkanie i mocno spuściły z tonu w porównaniu z rundą jesienną. W sobotnie popołudnie oba zespoły zaserwowały kibicom zgromadzonym na trybunach szczecińskiego stadionu prawdziwe piłkarskie szachy. Od początku starcie było wyrównane, a gra toczyła się głównie w środku pola. Decydująca i zarazem jedynego gola w tym meczu na dwanaście minut przed końcem pojedynku zdobyła Aleksandra Stasiak. Pomocniczka Sportisu przedarła się w pole karne Olimpii i pokonała bezradną w tej sytuacji Natalię Radkiewicz. Przyjezdne objęły prowadzenie i mogły mówić o sporym szczęściu, gdyż chwilę później do siatki bydgoszczanek drogę znalazło uderzenie Yany Kalininy. Reprezentantka Ukrainy była jednak na spalonym i trafienie zostało anulowane. Miejscowych nie było już stać na ponowne pokonanie Natalii Piątek i wciąż nie mogą być pewne utrzymania w Ekstralidze.

 

W pozostałych spotkaniach akademiczki z Krakowa ograły Śląsk Wrocław, dzięki trafieniom Natalii Wróbel i Alicji Derus, a AP Lotos Gdańsk uporał się z beniaminkiem z Tarnowa. Bramki dla gdańszczanek zdobywały Zuzanna Grzywińska, Kornelia Okoniewska i Roksana Polańska.

 

Wyniki 19. kolejki sezonu Ekstraligi kobiet:

GKS Katowice – UKS SMS Łódź 0:1 (0:1)

Górnik Łęczna – Medyk Konin 1:0 (0:0)

Czarni Sosnowiec – Rekord Bielsko-Biała 1:0 (0:0)

AZS UJ Kraków – Śląsk Wrocław 2:0 (1:0)

Olimpia Szczecin – Sportis KKP Bydgoszcz 0:1 (0:0)

AP Lotos Gdańsk – Tarnovia Tarnów 3:0 (1:0)

Wiktoria Kornat – Poinformowani.pl

Wiktoria Kornat

Miłośniczka sportu, w szczególności piłki nożnej w kobiecym wydaniu.