PlusLiga: świetny tie-break Stali Nysa i wywalczone utrzymanie
Biuro prasowe Verva Warszawa Orlen Paliwa

PlusLiga: świetny tie-break Stali Nysa i wywalczone utrzymanie

  • Dodał: Kinga Filipek
  • Data publikacji: 26.05.2022, 23:15

MKS Będzin i PSG Stal Nysa zmierzyły się w czwartym meczu barażowym o PlusLigę. Prowadzący w rywalizacji 2:1 nysianie stanęli przed kolejną szansą na zakończenie rozgrywek, jednak spotkanie nie rozpoczęło się po ich myśli. Mimo tego podopieczni Daniela Plińskiego zdołali odwrócić losy meczu i zwyciężając 3:2, zapewnili sobie utrzymanie w siatkarskiej ekstraklasie.


Początek premierowej odsłony obfitował w błędy własne drużyny z Nysy. Gospodarze szybko wykorzystali tę szansę, odskakując rywalom na dwa „oczka” - 4:2. Goście nie czekali długo i potrafili doprowadzić do remisu, ale zespół MKS-u ponownie obrócił wynik na swoją korzyść. Pozytywną różnicę dla Stali zrobiły zagrywki Macieja Zajdera. Będzinianie mieli spore problemy z przyjęciem mocnych serwisów środkowego, a przyjezdni wykorzystali swoje szanse, wychodząc na dwupunktowe prowadzenie po ataku Patryka Szwaradzkiego - 8:10. Głównym atutem Nysy była właśnie zagrywka, która, mimo że nie dawała za dużo bezpośrednich punktów, to jednak stwarzała gościom sporo okazji do zdobywania kolejnych „oczek”. Nysianie te okazje świetnie potrafili wykorzystać, jeszcze powiększając swoje prowadzenie - 9:13. Siatkarze MKS-u nie spuścili głów i stopniowo odrabiając straty, zbliżyli się do rywali. Z kolei Stal zaczęła grać coraz bardziej nerwowo i często popełniała proste błędy. To tylko ułatwiło zadanie zmotywowanym gospodarzom, którzy po złej wystawie Marcina Komendy, cieszyli się z remisu - 20:20. Końcówka zupełnie nie szła drużynie z Nysy, która nie potrafiła przebić się w ofensywie. Po stronie Będzina z kolei bardzo dobry występ odnotował Wiktor Musiał. Atakujący MKS-u nie tylko popisywał się skutecznymi uderzeniami, ale też świetnie pracował w bloku, tym samym to podopieczni Wojciecha Serafina zapisała na swoim koncie pierwszą partię, wygrywając 25:21.


Podrażnieni siatkarze Stali Nysa lepiej rozpoczęli kolejną odsłonę, od razu budując sobie dwupunktową zaliczkę. Będzinianie jednak szybko odpowiedzieli rywalom i po asie serwisowym Wiktora Musiała na tablicy wyników widniał remis. Atakujący z Będzina na tym nie poprzestał i jak natchniony wrzucał kolejne serwisy prosto w boisko Nysy. Tym samym to gospodarze znacząco obrócili wynik na swoją korzyść - 6:3. Drużyna Wojciecha Serafina grała przede wszystkim spokojniej i długo utrzymywała się na prowadzeniu. Z kolei Stal popełniała więcej błędów własnych, a przegrane akcje wprowadzały dużo nerwowości w zespole. Tym samym po kolejnym udanych ataku Musiała to MKS prowadził 13:10. Mimo kłopotów nysianie zdołali się odkuć. Podopiecznym Daniela Plińskiego dużo dało wejście Dominika Kramczyńskiego, a przy jego zagrywkach goście nie tylko doprowadzili do remisu, ale i obrócili rezultat na swoją korzyść - 14:16. Będzinianie zaczęli mieć problem z kończeniem swoich uderzeń, a przyjezdni kontynuowali swoją dobrą passę. Gdy kolejny atak skończył El Graoui, przewaga gości wzrosła do pięciu „oczek”. Stal Nysa do samego końca utrzymała korzystny dla siebie wynik, a seta zakończyło uderzenie Patryka Szwaradzkiego z prawej flanki - 21:25.


Następną odsłonę od trzypunktowego prowadzenia rozpoczęli gospodarze. Będzinianie dobrze rozgrywali swoje akcje, ale przede wszystkim popełniali mniej błędów własnych, których nie mogli wyzbyć się zawodnicy Stali. Nysianie zupełnie nie potrafili odnaleźć się w ataku, a po kolejnym autowym ciosie, tablica wyników pokazała 9:6 dla MKS-u. W tym secie zamiast ciekawych wymian najczęściej mogliśmy oglądać pomyłki ze strony obu zespołów. Mimo tego emocji nie brakowało. Stal poprawiła swoją skuteczność i gdy El Grauoi skutecznie zaatakował, zdołała doprowadzić do remisu - 14:14. Gra wyrównała się, ale to Będzin ponownie wyprowadził atak i odskoczył rywalom na dwa „oczka”. Gospodarze do dobrej pracy w ofensywie dołożyli też szczelny blok i gdy Łukasz Swodczyk zatrzymał uderzenie Patryka Szwaradzkiego, prowadzili 21:18. Nysa do samego końca próbowała gonić rywali, ale będzinianie nie pozwolili im odebrać sobie wypracowanej przewagi i wygrywając 25:22, zakończyli seta.

 

Początek czwartej partii przyniósł nam wyrównaną grę obu drużyn. To jednak Nysa zaatakowała jako pierwsza, wchodząc na prowadzenie po asie serwisowym Kramczyńskiego - 4:6. Podopieczni Daniela Plińskiego przede wszystkim zniwelowali ilość błędów własnych, dokładając do tego jakość na linii zagrywki i w ataku. W ofensywie dobre wejście odnotował Ben Tara, a kolejne akcje kończył też Bartosz Bućko. Tym samym prowadzenie gości wzrosło do czterech punktów - 6:10. Będzinianie jednak nie spuszczali głów i cały czas utrzymywali kontakt z rywalami. MKS grał solidnie w przyjęciu i odważnie w ataku, gdzie ręki nie zwalniali Wiktor Musiał i Maciej Ptaszyński. Gospodarze wykorzystali swoje szanse, a gdy Ptaszyński popisał się asem, tablica wyników pokazała remis - 18:18. Końcówka seta przyniosła dużo emocji, z którymi lepiej poradzili sobie siatkarze Stali Nysa. Będzinianie w decydujących piłkach nie wytrzymali ciśnienia, a podopieczni trenera Plińskiego nie mieli problemów z zakończeniem seta po ataku Wassima Ben Tary - 22:25.

 

Decydująca odsłona od samego początku przebiegała pod dyktando zawodników Stali Nysa. Kamil Dębski bombardował rywali swoim mocnym serwisem, a jego koledzy nie mieli problemu z kończeniem kontrataków - 0:5. Będzinianie największy problem mieli w ofensywie i mimo chęci nie potrafili zagrozić tak grającym rywalom. Podopieczni Daniela Plińskiego świetnie rozgrywali swoje akcje, zupełnie deklasując rywali. Cały mecz zakończył as serwisowy Macieja Zajdera i tym samym to Stal Nysa zapewniła sobie miejsce w PlusLidze na kolejny sezon - 4:15.

 

MKS Będzin - PSG Stal Nysa 2:3 (25:21, 21:25, 25:22, 22:25, 4:15)
MKS Będzin: Gonciarz, Swodczyk, Koppers, Ptaszyński, Musiał, Ratajczak, Marek (L) oraz Kańczok
Stal Nysa: Zajder, Kwasowski, Komenda, Szwaradzki, M’Baye, El Graoui, Dembiec (L) oraz Szczurek, Ben Tara, Bućko, Kramczyński, Dębski