F1 - GP Azerbejdżanu: Baku znowu nie zawiodło, Ferrari tak
@Scuderia Ferrari Press Office

F1 - GP Azerbejdżanu: Baku znowu nie zawiodło, Ferrari tak

  • Dodał: Kinga Marchela
  • Data publikacji: 12.06.2022, 16:04

Wyścig w Baku, ósmy przystanek mistrzowskiej walki o tytuł, nie zawiódł naszych oczekiwań i zapewnił nam wiele emocji. Zawiodła za to, znowu, ekipa Ferrari, której obaj kierowcy nie ukończyli rywalizacji. Po spokojny dublet sięgnął zespół Red Bulla, za którym sklasyfikowane zostały dwa Mercedesy.

 

Po nieudanych startach w Hiszpanii i Monako mieliśmy nadzieję, że tym razem los będzie milszy dla Charlesa Leclerca. Monakijczyk, po świetnym kółku w ostatniej części kwalifikacji, po raz szósty w karierze startował z pole position. Tuż za nim jednak czaiły się dwa Red Bulle, które wraz ze zgaśnięciem czerwonych świateł ruszyły do ataku. Niestety błąd i wolniejszy czas reakcji kierowcy Ferrari doprowadził do zblokowanego koła w jego bolidzie, który wyrzucony został na zewnętrzną część zakrętu. Świetny start Sergio Pereza zagwarantował mu przeciśnięcie się przed rywala i pewne objęcie prowadzenia. Na trzecim miejscu podążał Max Verstappen, który cały czas podejmował próby przejęcia drugiego miejsca. Tor uliczny w Baku i jego ciasne uliczki z szybkimi zakrętami były, przynajmniej w części sektorów, korzystniejsze dla Ferrari, co sprawiało kłopoty Red Bullowi.

 

Niedługo jednak mogliśmy nacieszyć się czystą rywalizacją, bo podczas dziewiątego okrążenia w pierwszym sektorze zatrzepotały żółte flagi. W 4. zakręcie zatrzymał się Carlos Sainz, w którego bolidzie doszło do awarii hamulców. Hiszpan tym samym musiał pożegnać się z rywalizacją, a sędziowie zadecydowali o wprowadzeniu wirtualnej neutralizacji. Dużo zespołów zdecydowało się w tym momencie na zjazd do boksów na zmianę opon. Wśród nich znalazło się Ferrari, którego zła passa się nie skończyła. Problemy z podnośnikiem przełożyły się na długi czas 5.4 sekundy, przez co Monakijczyk wrócił na tor jako trzeci zawodnik za Perezem i Verstappenem. W alei serwisowej pojawiły się także dwa Mercedesy. George Russell powrócił na asfalt na czwartej lokacie, a Lewis Hamilton na jedenastej. Siedmiokrotny mistrz świata już parę kółek później wskoczył o jedno „oczko” wyżej. Taki „prezent” sprawił mu Sebastian Vettel, który przy próbie wyprzedzenia Estebana Ocona przestrzelił zakręt i spadł o trzy pozycje.

 

Baku zdecydowanie nie satysfakcjonował spokój, bo już chwilę później byliśmy świadkami kolejnych akcji. Na 15 okrążeniu kierowcy Red Bulla zamienili się, bo tak należy nazwać ten manewr, miejscami i Max spokojnie objął okrążenie nad zespołowym kolegą, który w radiu usłyszał tylko komunikat „No fighting”. Dwa kółka później Meksykanina ściągnięto na wymianę opon, która też nie była bezproblemowa. Po paru problemach i 5.7 sekundy kierowca nr 2 Red Bulla wrócił na tor jako trzeci zawodnik, 10 sekund za bolidem Ferrari. Niedługo później na ten sam manewr zdecydowano się w przypadku Maxa, który też wyjątkowo długo (3.5 sekundy) stał na stanowisku. Tym samym obecny mistrz świata wyjechał na drugiej lokacie, a prowadzenie objął Charles Leclerc. Największy pechowiec tego sezonu nie nacieszył się tym długo, bo podczas dwudziestego kółka z jego samochodu zaczął wydobywać się dym. Po raz drugi tego dnia Ferrari miało problem z silnikiem, a ich czerwony bolid smutno wtoczył się do alei serwisowej.

 

Kolejne okrążenia były już znacznie spokojniejsze, chociaż niepozbawione emocji. Świetna walka toczyła się między Danielem Ricciardo, a Pierrem Gaslym, którzy mieli na celu czwartą lokatę. Ostatecznie to Francuz był skuteczniejszy, a Australijczyk musiał zadowolić się piątą pozycją. Kilku kierowców zdecydowało się także na swoje pierwsze zjazdy na pit stopy. Po wszystkich roszadach na prowadzeniu mieliśmy dwa Red Bulle, a za nimi podążał George Russell, jednak jego strata do granatowych bolidów była spora.

 

Mimo braku czerwonych bolidów na naszych ustach jeszcze kilka razy zabrzmiało słowo „Ferrari”. Najpierw z wyścigu wycofano Guanyu Zhou, który miał problemy z silnikiem dostarczanym przez Ferrari. Parę okrążeń później w 2. sektorze pojawiły się żółte flagi, po tym, jak z samochodu Kevina Magnussena zaczął wydobywać się dym. W Haasie, również jeżdżącym z jednostką napędową Ferrari, także pojawiły się problemy z silnikiem. Długi proces ściągania go z toru doprowadził do wprowadzenia przez sędziów wirtualnej neutralizacji. Podczas niej dużo zespołów ponownie zdecydowało się na zmianę opon, jednak duże różnice czasowe w czołówce nie doprowadziły do żadnych znaczących przetasowań w klasyfikacji. Para z Red Bulla skutecznie dojechała do mety notując kolejny dublet. Na najniższym stopniu podium stanął George Russell, a tuż za nim znalazł się jego zespołowy kolega.

 

W klasyfikacji ogólnej na prowadzeniu umocnił się Max Verstappen ze 150 punktami, a 21 "oczek" za nim jest Sergio Perez. Na trzecią lokatę spadł Charles Leclerc (116), a czwarty jest George Russell (99). 

Kinga Marchela

Studentka dziennikarstwa trenująca jeździectwo od przeszło 10 lat. Poza śledzeniem losów jeźdźców piszę o skokach narciarskich, Formule 1, triathlonie, łyżwiarstwie figurowym i curlingu.