Siatkówka - Liga Narodów: zwycięstwa faworytek na początek drugiego turnieju
PI0TR SUMARA

Siatkówka - Liga Narodów: zwycięstwa faworytek na początek drugiego turnieju

  • Dodał: Kinga Filipek
  • Data publikacji: 15.06.2022, 14:30

Po tygodniowej przerwie do rozgrywek w ramach Ligi Narodów powróciły panie. Tym razem gospodarzami kolejnych dwóch turniejów prestiżowego cyklu są Brazylia i Filipiny. W pierwszych spotkaniach obyło się bez większych niespodzianek, a triumfy święciły faworytki.


Turniej w filipińskim Quezon City otworzyły zespoły Kanady i Tajlandii. Faworytkami tego spotkania były Tajki, które do tej pory odniosły tylko jedną porażkę. Azjatki z tej roli wywiązały się bardzo dobrze, pokonując zespół Kanady w trzech setach. Reprezentantki Kraju Klonowego Liścia potrafiły nawiązać walkę z rywalkami, ale ich nadzieje o ugraniu choćby seta, pogrzebała duża ilość błędów własnych. W kolejnym meczu mogliśmy oglądać rywalizację Polek, które podejmowały Japonki. Niestety to siatkarki z Kraju Kwitnącej Wiśni dominowały na boisku, wygrywając całe spotkanie 3:0. Więcej o tym meczu można przeczytać TUTAJ.


Kanada - Tajlandia 0:3 (19:25, 22:25, 24:26)
Japonia - Polska 3:0 (25:21, 25:21, 25:21)


Wtorkowe siatkarskie emocje zakończył pojedynek Holenderek z Niemkami. Tutaj po raz pierwszy tego dnia mogliśmy oglądać dłuższe widowisko. Niemki świetnie rozpoczęły rywalizację, pewnie wygrywając dwa pierwsze sety. W trzeciej partii jednak role się odwróciły. Od samego początku to Holenderki rozdawały karty, brylując nie tylko w ataku, ale również na linii zagrywki. Zdecydowaną liderką swojej drużyny w tej odsłonie była Fleur Savekoel, która łącznie zdobyła dziesięć punktów. Również w ostatniej partii Holenderki długo utrzymywały się na prowadzeniu i przy stanie 20:15 spodziewaliśmy się, że ten mecz rozstrzygnie się w tie-breaku. Niemki jednak odnotowały świetną serię i w bardzo dobrym stylu powróciły do rywalizacji. Niemiecki zespół nie zmarnował swojej szansy na zakończenie tego meczu w czterech setach, zwyciężając ostatnią odsłonę 25:22.


Holandia - Niemcy 1:3 (20:25, 19:25, 25:12, 22:25)


Na brak emocji nie można było narzekać również w spotkaniu Serbii z reprezentacją Włoch. Po bardzo wyrównanym początku premierowej odsłony warunki zaczęły dyktować siatkarki z Bałkanów i to one zapisały na swoim koncie pierwszego seta. Kolejne partie były już spektaklem jednego aktora. Włoszki swoją świetną grę rozpoczęły od mocnych zagrywek, które sprawiały rywalkom sporo problemów. Poza tym mistrzynie Europy bardzo dobrze prezentowały się bloku i obronie, dzięki czemu ze spokojem konstruowały punktowe kontry. Z kolei w ataku ręki nie zwalniała niezawodna Paola Egonu, zdobywając w całym meczu 23 punkty. Serbki nie były w stanie zatrzymać tak grających rywalek, a te ze spokojem kontrolowały grę, zwyciężając cały mecz 3:1.


Serbia - Włochy 1:3 (25:21, 14:25, 15:25, 20:25)


Niespodzianki nie było w meczu Bułgarii ze Stanami Zjednoczonymi. Bułgarki bardzo dobrze rozpoczynały każdą z odsłon, jednak nie były w stanie długo utrzymać swojej dobrej gry. Amerykanki natomiast bardzo szybko potrafiły wykorzystać nadarzające się okazje i to one przejmowały stery w decydujących fragmentach meczu. W szeregach amerykańskiej drużyny najwięcej punktów zdobyła Kelsey Robinson, ale na prawym skrzydle równie dobrze spisywała się Danielle Cuttino. Na pochwałę zasługują również środkowe, które nie tylko świetnie spisywały się w ataku, ale i męczyły przeciwniczki szczelnie stawianymi blokami. Podopieczne Karcha Kiraly’ego nie miały problemów z utrzymaniem takiej dyspozycji do samego końca, zamykając spotkanie w trzech setach.


Bułgaria - Stany Zjednoczone 0:3 (20:25, 22:25, 20:25)

 

W ostatnim meczu tej serii zmierzły się reprezentacje Chin i Belgii. Zdecydowanymi faworytkami były plasujące się w czołówce rozgrywek Azjatki. W pierwszych dwóch odsłonach Belgijki długo trzymały się blisko rywalek, jednak mimo tego Chinki potrafiły rozstrzygnąć sety na swoją korzyść w decydujących końcówkach. W trzeciej partii mogliśmy oglądać już całkowitą dominację chińskiej drużyny. Podopieczne trenera Cai Bina dały popis swoich umiejętności zarówno w ataku, jak i w bloku, a rywalki z Belgii nie były w stanie odpowiedzieć na taką dyspozycję przeciwniczek. Tym samym reprezentacja Chin mogła cieszyć się z kolejnego zwycięstwa, które plasuje ich w tym momencie na drugiej pozycji w tabeli Ligi Narodów.

 

Chiny - Belgia 3:0 (25:19, 25:22, 25:14)