Piłka nożna - El. LKE: poznaniacy rozgromili Dinamo Batumi

Piłka nożna - El. LKE: poznaniacy rozgromili Dinamo Batumi

  • Dodał: Kacper Kołat
  • Data publikacji: 21.07.2022, 20:17

Lech Poznań po fatalnej inauguracji sezonu w Ekstraklasie bardzo szybko próbował zrekompensować kibicom porażki ze Stalą Mielec i Karabachem. Poznaniacy całkowicie zdominowali Dinamo Batumi w pierwszym meczu drugiej rundy eliminacji do Ligi Konferencji. Poznańska lokomotywa jest na bardzo dobrej drodze, żeby znaleźć się w rundzie trzeciej. 

 

Lech na pewno chciał się znajdować w zupełnie innej sytuacji, jeśli chodzi o europejskie puchary. Wysoka porażka w Baku spowodowała jednak, że ten dwumecz był dla poznaniaków jedyną szansą, żeby mieć dalej nadzieje na grę na europejskiej scenie we wrześniu. Gospodarze już na samym początku spotkania mieli swoją okazję, żeby rozwiązać worek z bramkami, ale Kupatadze świetnie wybronił strzał z rzutu wolnego Kvekve. Co nie udało się w drugiej minucie, udało się osiem minut później. Michał Skóraś po podaniu Rebocho oddał bardzo celne uderzenie z okolic trzydziestego metra i umieścił piłkę w lewym dolnym rogu bramki Dinama. Część kibiców pewnie już miała przed oczami sceny z rewanżu z Karabachem, kiedy Lech również bardzo szybko wyszedł na prowadzenie. Tu jednak poznaniacy czuli się dużo pewniej po strzelonej bramce i bardzo dobrze odpierali wszystkie ataki Gruzinów. Kolejną okazję do podwyższenia prowadzenia miał Skóraś, ale tym razem jego strzał wylądował na prawym słupku bramki pilnowanej przez Kupatadze. W 24. minucie Ishak przejął piłkę w środku pola i prostopadłym podaniem obsłużył Amarala, który swoim uderzeniem sprzed pola karnego umieścił piłkę ponownie w lewym dolnym rogu bramki. Doskonałą okazję na zamknięcie spotkania miał po trzydziestu minutach gry Michał Skóraś, ale jego strzał w sytuacji sam na sam minął bramkę gości. Lech cały czas kontrolował wydarzenia boiskowe i poza pojedynczymi sytuacjami nie dawał dojść Dinamo do głosu. Potwierdzeniem tych słów okazało się zdobycie trzeciej bramki w 33. minucie przez gospodarzy. Po podaniu Velde na listę strzelców kolejny raz wpisał się Michał Skóraś. Gol padł po rykoszecie, ale strzał pomocnika Lecha był kierowany w światło bramki, więc został zapisany na jego konto. Dwie minuty później Douglas chciał przypomnieć kibicom w Poznaniu to, za co go pokochali, ale jego strzał z rzutu wolnego został obroniony przez Kupatadze. Po tych wydarzeniach obie drużyny próbowały swoich sił w ataku, ale nie przynosiły one rezultatów, więc sędzia po 47 minutach zakończył pierwszą część spotkania. 

 

Początek drugiej połowy upływał w bardzo spokojnej atmosferze. Lech nie miał już powodów, żeby bardzo mocno napierać, natomiast Dinamo nie miało za bardzo argumentów, żeby poznaniakom zagrozić. W 58. minucie kolejną okazję miał Kolejorz, ale strzał Amarala po świetnej akcji zespołowej wybił z linii bramkowej jeden z defensorów drużyny gości. Siedem minut później drugą asystę na swoim koncie zapisał Velde, a drugą bramkę strzelił Amaral. Pomimo bardzo dobrego wykończenia Portugalczyka, to w tej sytuacji oklaski należą się Norwegowi, którego podanie idealnie przecięło całą linię obrony. Na kwadrans przed końcem błąd Dinama próbował wykorzystać Tsitaishvili, ale jego strzał minął prawy słupek o kilka metrów. Końcowym akcentem była bramka Ishaka, który w 94. minucie dołożył ostatnią cegiełkę dzisiejszego sukcesu gospodarzy. Lech pomimo dużo mniejszej intensywności nie pozwolił gościom na strzelenie bramki. Tym razem poznaniacy jadą na rewanż z zaliczką, której raczej nie da się wypuścić z rąk.  

 

 

Lech Poznań - Dinamo Batumi 5:0 (3:0)

Bramki: 10' Skóraś, 24' Amaral, 33' Skóraś, 65' Amaral, 94' Ishak

Lech: Rudko - Rebocho (88' Kozubal), Douglas, Satka (67' Czerwiński), Pereira - Kvekveskiri (80' Sousa), Karlstrom - Velde (67' Tsitaishvili), Amaral (88' Szymczak), Skóraś - Ishak

Dinamo: Kupatadze - Azarovi, Azatsky, Kobakhidze, Chabradze (26' Zaria) - Altunashvili, Teidi (71'Palavandishvili) - Davitashvili (79' Pantusalaia), Bidzinashvili (46' Radin), Mamuchashvili - Flamarion (46' Vatsadze)

Żółte kartki: 77' Altunashvili

Sędzia: Ian Mcnabb