Lekkoatletyka - MŚ: awans Skrzyszowskiej, słaby bieg sztafety i dramat Warnera

Lekkoatletyka - MŚ: awans Skrzyszowskiej, słaby bieg sztafety i dramat Warnera

  • Dodał: Aleksandra Suszek
  • Data publikacji: 24.07.2022, 13:26

Dziewiąty dzień mistrzostw świata w Eugene przyniósł polskim kibicom mieszane uczucia. Oprócz radości z awansu Pii Skrzyszowskiej i męskiej sztafety 4x400 metrów, było rozczarowanie i z pewnością niemiłe zaskoczenie z wyniku "Aniołków Matusińskiego" w walce o finał. Z porażką z przyczyn zdrowotnych musiał pogodzić się także mistrz olimpijski z Tokio.

 

Wieczorną rywalizację w Polsce, a poranną w stanie Oregon rozpoczęli wieloboiści. Panowie startowali wówczas w trzech konkurencjach: w biegu na 100 metrów, skoku w dal oraz pchnięciu kulą. Tak jak można było się spodziewać, na czele klasyfikacji po trzech konkurencjach uplasował się Damian Warner z Kanady. Mistrz olimpijski z Tokio najlepszy był na bieżni i także skoczył najdalej, co dało mu prowadzenie z łączną liczbą punktów 2846, większą o 90 punktów od Amerykanina Zachery’ego Ziemeka.

 

Pomiędzy zmaganiami wieloboistów odbyły się eliminacje w biegu na 100 metrów przez płotki. W stawce mieliśmy dwie Biało-Czerwone, ale tylko jednej udało się awansować do półfinału. Klaudia Siciarz w swojej grupie była dopiero piąta z czasem 13,27 sekund. Lepiej poszło Pii Skrzyszowskiej, która w tej konkurencji czuje się jak ryba w wodzie. Była pierwsza na mecie z czasem 12,70 sekund.

 

W skoku w dal nie było polskich reprezentantek, za to pierwszoplanowe role grały tam Quanesha Burks ze Stanów Zjednoczonych, Malaike Mihambo z Niemiec oraz Ese Brume z Nigerii. Jedna z faworytek, Maryna Bekh-Romanchuk w swojej grupie była druga, ale dopiero z czwartą odległością w całej stawce.

 

Kolejne konkurencje odbywały się w nocy polskiego czasu i również rozpoczęły się od wieloboju. W skoku wzwyż najlepsi byli Niklas Kaul z Niemiec oraz Sander Skotheim z Norwegii, który wysokością 2,17 metra ustanowił swój nowy rekord życiowy. Kanadyjczyk jednak cały czas był na czele i niewiele wskazywało na to, że odda to prowadzenie, aż nie przytrafił mu się dramat przed ostatnią konkurencją. Damian Warner nie ukończył biegu na 400 metrów przez uraz mięśnia udowego. Strata punktów za tę konkurencję sprawiła, że złoty medalista z Tokio nie był brany pod uwagę w klasyfikacji końcowej.

 

W międzyczasie żeńskie sztafety walczyły o awans do wielkiego finału. My niezmiennie trzymaliśmy kciuki za „Aniołki Matusińskiego”, ale tym razem przeciwniczki okazały się zdecydowanie za mocne. Polki w składzie: Justyna Święty-Ersetic, Iga Baumgart-Witan, Kinga Gacka i Małgorzata Hołub-Kowalik dobiegły na metę dopiero jako piąte z czasem 3:29,34 i przegrały ze Szwajcarkami (3:29,11) walkę o awans do finału.

 

Więcej radości tym razem przynieśli nam panowie. Maksymilian Klepacki, Karol Zalewski, Mateusz Rzeźniczak oraz Kajetan Duszyński w drugiej grupie mierzyli się m.in. z Belgami i Czechami. Nasi sąsiedzi z południa z pewnością zaskoczyli część lekkoatletycznej publiczności tak świetną dyspozycją – nie tylko byli drudzy na mecie, ale wyrównali rekord kraju (3:02,42). Polacy finiszowali tuż za nimi z rezultatem 3:02,51 co dało bezpośredni awans do finału.

 

Ciekawie zapowiadał się finał trójskoku mężczyzn, mimo że nie startował w nim żaden Polak. Fenomenalne widowisko zaprezentował reprezentant Portugalii, Pedro Pichardo. Mistrz olimpijski z 2021 roku nie traci formy i udowodnił to już w pierwszej próbie, osiągając najlepszy wynik na świecie w tym sezonie – 17,95 metra.  Tym skokiem zapewnił sobie złoty medal, bo był całkowicie poza zasięgiem pozostałych uczestników. Drugi Hugues Fabrice Zango z Burkiny Faso skoczył „jedynie” 17,55.  

 

Kolejnym finałem bez Polski w stawce był bieg na 800 metrów mężczyzn. Tam równych sobie nie miał Kenijczyk Emmanuel Kipkurui Korir, choć dzielnie gonili go rywale z Algierii oraz Kanady. Długodystansowa walka o medale wśród pań na 5000 metrów należała do Etiopek i Kenijek, które podzieliły między siebie pierwsze pięć miejsc. Najszybsza była oczywiście Gudaf Tsegay – 14:46,29 i dołożyła kolejne złoto do swojej kolekcji.

 

Dzień w Eugene zakończył się finałami sztafet 4x100 metrów. Tu również nie zobaczyliśmy Polaków. Wśród pań najlepsze były Amerykanki, które do samego końca biły się z Jamajkami o centymetry. Reprezentantki z Ameryki Północnej osiągnęły także najlepszy wynik na świecie w tym sezonie – 41,14. Bardzo szybko pobiegli też mężczyźni – tutaj także pojawił się nowy najlepszy rezultat sezonu. Kanadyjczycy okraszyli go złotem (37,48).

 

Wyniki finałów:

Trójskok M:

  1. Pedro Pichardo (Portugalia) – 17,95 m NL
  2. Hugues Fabrice Zango (Burkina Faso) – 17,55 m
  3. Yaming Zhu (Chiny) – 17,31 m

Bieg na 800 m M:

  1. Emmanuel Kipkurui Korir (Kenia) – 1:43,71 s
  2. Djamel Sedjati (Algieria) – 1:44,14 s
  3. Marco Apop (Kanada) – 1:44,28 s

Bieg na 5000 m K:

  1. Gudaf Tsegay (Etiopia) – 14:46,29 s
  2. Beatrice Chebet (Kenia) – 14:46,75 s
  3. Dawit Seyaum (Etiopia) – 14:47,36 s

Rzut oszczepem M:

  1. Anderson Peters (Grenada) – 90,54 m
  2. Neeraj Chopra (Indie) – 88,13 m
  3. Jakub Vadlejch (Czechy) – 88,09 m

Wielobój M:

  1. Ayden Owens-Delerme (Portoryko) – 4606 pkt
  2. Pierce Lepage (Kanada) – 4485 pkt
  3. Zachery Ziemek (Stany Zjednoczone) – 4469 pkt

4x100 m K:

  1. Stany Zjednoczone – 41,14 s NL
  2. Jamajka – 41,18 s
  3. Niemcy – 42,03 s

4x100 m M:

  1. Kanada – 37,48 s NL
  2. Stany Zjednoczone – 37,55 s
  3. Wielka Brytania – 37,83 s
Aleksandra Suszek – Poinformowani.pl

Aleksandra Suszek

Siatkówka to całe moje sportowe życie, trochę mniej figurowe.