Vuelta a Espana: kolejna niespodzianka, tym razem Herrada najlepszy z ucieczki
Montxohache/wikimedia commons

Vuelta a Espana: kolejna niespodzianka, tym razem Herrada najlepszy z ucieczki

  • Dodał: Kacper Adamczyk
  • Data publikacji: 26.08.2022, 17:17

Jesus Herrada wygrał sprint z pięcioosobowej ucieczki, która ubiegła peleton i jadących w nim sprinterów. Dla 32-latka to osiemnaste zwycięstwo w karierze. Czerwoną koszulkę lidera klasyfikacji generalnej zachował Belg, Remco Evenepoel.

 

Po wczorajszych emocjach dzisiaj kolarze, liczący się w klasyfikacji generalnej, mieli odpoczywać przed weekendowymi, trudnymi etapami, z finiszami na podjazdach. W ramach siódmego etapu organizatorzy przewidzieli dla uczestników 77. edycji wyścigu Vuelta a Espana 191-kilometrowy odcinek z Camargo do Cistierny. Jego profil był jednak dość nietypowy. Na trasie wyznaczono jedną premię górską, ale od razu pierwszej kategorii. Było nią Puerto de San Glorio o długości prawie dwudziestu kilometrów, lecz z stosunkowo łagodnym nachyleniem. Wzniesienie to miało pozbawić szans na etapowy triumf klasycznych sprinterów, a otwierało okazję dla uciekinierów, bądź szybkich kolarzy przyzwoicie radzących sobie na podjazdach, ponieważ nic nie zapowiadało tego, aby na Puerto de San Glorio ktoś miał podyktować jakieś zabójcze tempo. W końcu z jego szczytu do mety pozostawało jeszcze sześćdziesiąt pięć kilometrów. Na dwadzieścia trzy kilometry przed kreską, w miejscowości Las Salas, zaplanowano jeszcze lotną premię, na której do zdobycia były również bonifikaty czasowe. 

 

 

Kolejny dzień hiszpańskiego touru ponownie rozpoczął się od informacji o następnych zakażeniach wirusem Covid-19 wśród zawodników. Tym razem z powodu pozytywnych wyników testów na obecność koronawirusa z wyścigu wycofali się dwaj kolarze ekipy AG2R Citroën: Andrea Vendrame (Włochy) i Jaakko Hänninen (Finlandia). 

 

Tym razem ucieczka dnia zawiązała się już dziewięć kilometrów po starcie w Camargo, utworzyli ją: Samuele Battistella (Włochy, Astana Qazaqstan), Fred Wright (Wielka Brytania, Bahrain Victorious), Jesus Herrada (Hiszpania, Cofidis), Omer Goldstein (Izrael, Israel Premier Tech), Harry Sweeny (Australia, Lotto Soudal) oraz Jimmy Janssens (Belgia, Alpecin-Deceuninck). Początkowo nie było im łatwo zbudować sobie przewagi nad peletonem, ponieważ poszczególni kolarze podejmowali próby kontrataków. Swojego przedstawiciela w odjeździe chciała mieć też drużyna Euskaltel - Euskadi. Gdy jednak ona odpuściła pogoń, to już stało się pewne, że ucieczka dnia już się uformowała. 

 

W szczytowym momencie przewaga harcowników nad główną grupą wynosiła prawie cztery i pół minuty. Z tyłu sytuację starały się kontrolować Trek - Segafredo i BikeExchange - Jayco, które miały dzisiaj chrapkę na zwycięstwo etapowe po sprincie z większej grupy. W chwili rozpoczynania podjazdu pod Puerto de San Glorio przewaga uciekinierów wynosiła trzy i pół minuty. 

 

Siedemdziesiąt dwa kilometry przed metą, czyli osiem przed końcem wzniesienia, z czołówki odpadł Omer Goldstein. Premię górską pierwszej kategorii wygrał Jesus Herrada. Na szczycie Puerto de San Glorio pięcioosobowa już ucieczka miała dwie minuty i czterdzieści pięć sekund przewagi nad peletonem. Z głównej grupy zgodnie z oczekiwaniami odpadło trochę szybkich zawodników, m.in. Tim Merlier (Belgia, Alpecin-Deceuninck), Pascal Ackermann (Niemcy, UAE Team Emirates), Jetse Bol (Holandia, Burgos - BH), Daniel McLay (Wielka Brytania, Arkea Samsic) czy lider klasyfikacji punktowej Sam Bennett (Irlandia, Bora - Hansgrohe).

 

Dzięki pracy kolegów z zespołu Sam Bennett na zjeździe zdołał wrócić do peletonu na pięćdziesiąt kilometrów przed finiszem. W międzyczasie za pogoń harcowników wziął się Luke Plapp, czyli mistrz Australii z Ineos Grenadiers. Następnie do głównej grupy stopniowo wracali też kolejni sprinterzy. W związku z tym w pościg za czołówką zaangażowały się Arkea Samsic czy ponownie BikeExchange - Jayco, a po kolejnych kilkunastu kilometrach także Bora - Hansgrohe. Odrabianie strat nie przychodziło jednak peletonowi łatwo. Na dwadzieścia trzy kilometry przed metą, gdy kolarze przejeżdżali przez lotną premię w Las Salas, którą wygrał Fred Wright, przewaga uciekinierów wynosiła około minuty i czterdziestu pięciu sekund. Natomiast na dziesięć kilometrów przed kreską różnica ta wynosiła już niecałą minutę. Później jednak praca pomocników w głównej grupie przestała przynosić aż tak dobre efekty i na cztery kilometry przed metą jej strata wynosiła czterdzieści osiem sekund. 

 

Ostatecznie uciekinierzy ubiegli peleton i rozstrzygnęli między sobą kwestię etapowego zwycięstwa. Jako pierwszy z piątki harcowników sprint z pierwszej pozycji rozpoczął Fred Wright, ale Brytyjczyk zaczął zbyt wcześnie i nie wytrzymał trudów tego finiszu. Zza jego pleców zdołali wyskoczyć Jesus Herrada i Samuele Battistella, ale to doświadczony Hiszpan został triumfatorem w Cistiernie. Główna grupa straciła do czołówki dwadzieścia dziewięć sekund, a sprint z niej wygrał Sam Bennett. Irlandczyk pozostał tym samym liderem klasyfikacji punktowej. Za to w "generalce" nadal przewodzi Remco Evenepoel (Belgia, Quick - Step Alpha Vinyl). 

 

Łukasz Owsian dojechał do mety w peletonie, na 106. pozycji. Za to Kamil Małecki ukończył dzisiejszy etap na 153. miejscu ze stratą ponad dwudziestu jeden minut do zwycięzcy.