Serie A: remis Juventusu z Romą po niezbyt atrakcyjnym meczu, zagrało trzech Polaków

Serie A: remis Juventusu z Romą po niezbyt atrakcyjnym meczu, zagrało trzech Polaków

  • Dodał: Kacper Adamczyk
  • Data publikacji: 27.08.2022, 20:40

Juventus Turyn zremisował z AS Roma 1:1 po dość przeciętnym spotkaniu. Na murawie zaprezentowało się trzech reprezentantów Polski: Wojciech Szczęsny, Arkadiusz Milik oraz Nicola Zalewski.

 

W jednym z hitów trzeciej kolejki włoskiej Serie A Juventus Turyn podejmował AS Romę. To spotkanie zapowiadało się jako bardzo interesujące nie tylko z uwagi na marki, jakimi bez wątpienia są oba kluby, ale również na postacie trenerów obu drużyn, którymi są odpowiednio Massimiliano Allegri i Jose Mourinho. Obaj szkoleniowcy są znani z pragmatycznego stylu gry i tego, że po pierwsze stawiają na to, by bramki nie stracić, a dopiero potem, by ją zdobyć. Dbałość o defensywę uwidoczniła się już w pierwszych dwóch kolejkach tego sezonu, ponieważ Juventus i Roma, to jedyne dwa zespoły, które nie straciły żadnego gola w pierwszych dwóch seriach gier. Obu drużynom dało, to jednak inny dorobek punktowy. Bianconeri mają cztery oczka, a giallorossi sześć, ponieważ ci pierwsi zremisowali bezbramkowo poniedziałkowy mecz z Sampdorą. Po tym starciu na Allegriego spadła krytyka za zbyt zachowawczy styl gry jego zespołu. 

 

W porównaniu z tamtym pojedynkiem włoski szkoleniowiec dokonał trzech zmian w wyjściowym zestawieniu: w bramce Mattię Perina zastąpił powracający po kontuzji Wojciech Szczęsny, Daniele Ruganiego Mattia De Sciglio (na środek obrony powędrował Danilo, a De Sciglio wystąpił na prawej stronie defensywy), a Westona McKennie' ego Fabio Miretti. Na ławce rezerwowych znalazł się najnowszy nabytek turyńczyków, czyli Aradiusz Milik. Polak został wypożyczony z Olimpique Marsylia, ale zgodnie z przewidywaniami nie otrzymał szansy pokazania swych umiejętności na boisku od pierwszej minuty. Warto też wspomnieć, że Juventus nadal musi sobie radzić bez wielu kontuzjowanych graczy, chociażby: Federico Chiesy, Paula Pogby, Angela Di Marii czy Leonardo Bunucciego.

 

Zadowolony z ostatnich zwycięstw swoich podopiecznych Jose Mourinho dokonał w pierwszym składzie tylko jednej, wymuszonej zmiany, kontuzjowanego Nicolo Zaniolo zastąpił bardziej defensywnie usposobiony Nemanja Matić. Poza nim problemy zdrowotne ma też m.in. Georginio Wijnaldum. Ponownie tylko wśród rezerwowych miejsce zajął Nicola Zalewski, który po odniesionej w okresie przygotowawczym kontuzji przegrywa rywalizację na lewym wahadle z Leonardo Spinazzolą. 

 

Cała zabawa zaczęła się już w drugiej minucie, gdy AS Roma straciła swoją pierwszą bramkę w rozgrywkach 2022/2023. Do rzutu wolnego, ponad dwadzieścia metrów od bramki Rui Patricio, podszedł Dusan Vlahovic. Strzał Serba odbił się od poprzeczki i wpadł do bramki, portugalski goalkeeper gości nie miał żadnych szans na skuteczną interwencję. Roma próbowała otrząsnąć się po ciosie otrzymanym już na samym początku spotkania, ale nie potrafiła efektywnie rozegrać futbolówki. W czternastej minucie piłkę stracił Paulo Dybala, a szybki atak gospodarzy rozprowadził Fabio Miretti. Podał on do Juana Cuadrado, a Kolumbijczyk silnym strzałem z dość ostrego kąta próbował pokonać Patricio, jednak Portugalczyk był na posterunku. W dwudziestej piątej minucie kolejną piękną bramkę zdobył Juventus. Tym razem fenomenalnie przymierzył Manuel Locatelli, ale jego bramka została odwołana po analizie VAR, ponieważ we wcześniejszej fazie akcji piłkę ręką zagrał Vlahović.  Do końca pierwszej połowie nadal lepszą drużyną był Juventus, który oddał jeszcze kilka mało groźnych uderzeń zza szesnastki. Za to Roma prezentowała się fatalnie, nie kreowała sytuacji, była niedokładna i słaba w fazie przejścia z ataku do obrony, często ratując się faulami już na własnej połowie. Jose Mourinho musiał wdrożyć w przerwie plan B dla swojego zespołu, ponieważ przez pierwsze czterdzieści pięć minut gospodarze w pełni kontrolowali wydarzenia na murawie. 

 

Druga część gry rozpoczęła się bardzo sennie. Roma nadal nie potrafiła zagrozić bramce Wojciecha Szczęsnego, bo za zagrożenie nie można uznać słabego uderzenia w środek bramki Tammy' ego Abrahama. Bianconeri zdawali się kontrolować wydarzenia na boisku i chyba chcieli dowieźć zwycięstwo do końca, jak najmniejszym nakładem sił, ponieważ i oni nie grzeszyli aktywnością w ofensywie. W końcu jednak w sześćdziesiątej dziewiątej minucie w sukurs bezradnym podopiecznym Jose Mourinho przyszedł stały fragment gry w postaci rzutu rożnego. Piłka została zagrana z rogu boiska na długi słupek, tam do środka w ekwilibrystyczny sposób zgrał ją Paulo Dybala, a wszystko głową wykończył Abraham, nie dając szans Szczęsnemu. Do końca meczu kibice zgromadzeni na Allianz Stadium oglądali wyrównane starcie z dość nieśmiałymi próbami zadania decydującego ciosu przez, którąś ze stron. Ostatecznie obu drużynom nie udało się już wykreować żadnej dogodnej okazji do zdobycia bramki, a zarówno turyńczycy, jak i rzymianie nie mieli ochoty, by zaryzykować i narazić się na ewentualną kontrę, dlatego padł remis 1:1. 

 

Juventus po dobrej pierwszej połowie w drugiej ewidentnie zdjął nogę z gazu i liczył, że nie najlepiej prezentująca się dzisiaj Roma nie zdoła wyrównać. Stało się jednak inaczej. Spotkanie, to nie było jednak zbyt atrakcyjne dla neutralnego obserwatora, ponieważ w wielu fragmentach brakowało w nim tempa. W ostatnich dwudziestu minutach meczu potwierdziło się też DNA Allegirego i Mourinho, ponieważ żaden z nich tak naprawdę nie ruszył po pełną pulę. Co prawda szkoleniowiec binaconerich skorygował ustawienie taktyczne na 1-4-4-2, ale nic to nie zmieniło w zaangażowaniu w ofensywę jego zespołu.

 

Na boisku zaprezentowało się aż trzech reprezentantów Polski. Wojciech Szczęsny przy straconej bramce był bez szans, a poza tą sytuacją giallorossi nie dali szansy mu się wykazać. W przerwie na murawę wszedł Nicola Zalewski. Lewy wahadłowy gości nie był zbyt pewny w defensywie i ostrożny w grze do przodu, chociaż w tym drugim aspekcie miał kilka lepszych momentów, przeprowadzając pojedyncze niezłe akcje. Najpóźniej z naszych rodaków na boisku został wprowadzony, debiutujący w biało - czarnych barwach Arkadiusz Milik, który grał w duecie najpierw z Vlahoviciem, a następnie z Moise Kean' em. Był on aktywny w rozegraniu, w jego kierunku posłano kilka górnych piłek, ale też skutecznie go pilnowano i nie doszedł do żadnej sytuacji strzeleckiej. 

Juventus Turyn - AS Roma 1:1 (1:0)

Bramki: 2' Vlahović - 69' Abraham

Juventus: Szczęsny - De Sciglio, Danilo, Bremer, Alex Sandro - Locatelli (85' Rovella), Rabiot (58' Zakaria), Miretti (77' Milik) - Cuadrado (77' McKenie), Vlahović (85' Kean), Kostić

Roma: Patricio - Mancini (46' El Shaarawy), Smalling, Ibanez - Karsdorp (62' Celik), Cristante, Matic, Spinazzola (46' Zalewski) - Pellegrini (90+3' Bove), Dybala (77' Kumbulla) - Abraham
Żółte kartki:
 6' Locatelli - 41' Cristante

Sędzia: Massimiliano Irrati