Vuelta a Espana: Groves najszybszy w parku narodowym

Vuelta a Espana: Groves najszybszy w parku narodowym

  • Dodał: Kacper Adamczyk
  • Data publikacji: 31.08.2022, 18:00

Australijczyk Kaden Groves został triumfatorem jedenastego etapu wyścigu Vuelta a Espana. Sam odcinek został pokonany przez kolarzy w bardzo spokojnym tempie i w czołówce klasyfikacji generalnej nie doszło do żadnych zmian. 

 

Po ważnej dla układu klasyfikacji generalnej, wczorajszej jeździe indywidualnej na czas, dzisiaj na kolarzy czekał jeden z najłatwiejszych odcinków tegorocznej edycji wyścigu dookoła Hiszpanii. Przebiegał on z El Pozo Alimentacion do parku narodowego Cabo de Gata i liczył 192 kilometry. Na tym etapie nie wyznaczono żadnej premii górskiej, a jedynym ciekawym akcentem wydawała się lotna premia, znajdująca się w miejscowości Ruescas, zaledwie jedenaście kilometrów przed metą. W jej ramach, poza możliwością zdobycia punktów w walce o zieloną koszulkę, były do rozdania również sekundy bonifikaty, o które mogli mieć chęć powalczyć zawodnicy z czołówki klasyfikacji generalnej. Na koniec zgodnie z planem o zwycięstwo etapowe powinni powalczyć sprinterzy pod nieobecność najszybszego z nich, Sama Bennetta. Przypomnijmy, że Irlandczyk nie przystąpił do wczorajszego etapu z powodu uzyskania pozytywnego wyniku testu na obecność covid-19. 

 

 

Kolejne smutne informacje napłynęły z czerwonej karawany dzisiejszego poranka, ponieważ następni zawodnicy wycofali się z powodu uzyskania pozytywnych wyników testów na obecność covid-19. Tym razem takie nieszczęście dopadło: Simona Yatesa (piąty zawodnik "generalki"), Pavla Sivakova (dziewiąty kolarz klasyfikacji generalnej), Rogera Adrię, Hectora Carratero i Paua Miquela (cała trójka, to członkowie drużyny Equipo Kern Pharma). Niestety od początku tego tygodnia koronawirus zaczął znacząco wpływać na losy wyścigu.

 

Tuż po starcie jedenastego etapu do ataku ruszyła trójka zawodników: Jetse Bol (Holandia, Burgos-BH), Vojtech Repa (Czechy, Kern Pharma) oraz Joan Bou (Hiszpania, Euskaltel-Euskadi). Właśnie ci kolarze utworzyli ucieczkę dnia. W szczytowym momencie ich przewaga wynosiła około czterech minut. Kontrolować przebieg etapu na czele peletonu próbowały drużyny, posiadające w swych składach sprinterów: Trek-Segafredo, Arkea-Samsic, Alpecin-Deceuninck i BikeExchange-Jayco. Odcinek ten od początku toczył się w dość spokojnym tempie. Na 100 kilometrów przed finiszem główna grupa traciła do odjazdu już tylko niecałe dwie minuty. 

 

Sielankową atmosferę etapu zepsuły kraksy. Sześćdziesiąt pięć kilometrów przed kreską upadek zaliczył Vojtech Repa, ale Czech zdołał dość szybko powrócić do pierwszej grupy. Chwilę później w peletonie na asfalcie znalazł się Julian Alaphilippe (Francja, Quick-Step Alpha Vinyl). Aktualny mistrz świata z powodu kontuzji ręki musiał wycofać się z wyścigu i udać się karetką na badania do szpitala. Jest to bez wątpienia bardzo zła wiadomość dla posiadacza czerwonej koszulki, Remco Evenepoela (Belgia, Quick-Step Alpha Vinyl), którego Francuz był kluczowym pomocnikiem. Najprawdopodobniej w związku z odniesionym urazem Alaphilippe nie wygra po raz trzeci z rzędu rywalizacji o tęczową koszulkę i nie powtórzy tym samym wyczynu Petera Sagana z lat 2015-2017. 

 

Na pięćdziesiąt jeden kilometrów przed metą na solową akcję z ucieczki zdecydował się Jetse Bol. Wówczas przewaga harcowników wynosiła około minutę. Vojtech Rapa oraz Joan Bou następnie spokojnie poczekali na główną grupę, a Holender zdołał powiększyć swój zapas czasowy do prawie dwóch minut. Ekipy sprinterskie cały czas miały jednak wszystko pod kontrolą i na dwadzieścia sześć kilometrów przed finiszem dogoniły harcownika z Burgos-BH.  

 

Na lotnej premii, w miejscowości Ruescas, komplet dwudziestu punktów i trzy sekundy bonifikaty zgarnął Mads Pedersen (Dania, Trek-Segafredo). W związku z tym Duńczyk powiększył swoją przewagę nad rywalami w klasyfikacji punktowej. 

 

Na ostatniej, ponad trzykilometrowej prostej fantastyczną pracę wykonała drużyna BikeExchange-Jayco, wyprowadzając na doskonałą pozycję swojego sprintera. Był nim Kaden Groves (Australia, BikeExchange-Jayco), który wykorzystał dobrą dyspozycję swoich kolegów z ekipy i został zwycięzcą jedenastego etapu Vuelta a Espana. Tuż za nim na metę wpadli Danny van Poppel (Holandia, Bora-Hansgrohe) oraz Tim Merlier (Belgia, Alpecin-Deceuninck). Właściciel zielonej koszulki, Mads Pedersen, był dopiero piąty. Liderem wyścigu pozostał Remco Evenepoel. Żaden z ważnych dla układu "generalki" zawodników nie poniósł strat czasowych. 

 

Na 75. pozycji w peletonie dzisiejszy odcinek ukończył Kamil Małecki (Lotto Soudal), za to Łukasz Owsian (Arkea-Samsic) dotarł do mety na 110. lokacie ze stratą dziewiętnastu sekund do zwycięzcy. Drugi z Polaków bardzo długo pracował na czele głównej grupy, biorąc udział w pogoni za ucieczką. Sprinter z jego grupy, Daniel McLay (Wielka Brytania), przeciął kreskę jako szósty.