PKO Ekstraklasa: bezbarwny mecz i podział punktów w Gdańsku

  • Dodał: Kacper Adamczyk
  • Data publikacji: 03.09.2022, 19:41

Lechia Gdańsk bezbramkowo zremisowała na własnym stadionie z Wartą Poznań i przerwała serię czterech porażek z rzędu. Nie oznacza to jednak końca kryzysu Zielono-białych, którzy nadal mają sporo do poprawy w swojej grze. 

 

W trzecim spotkaniu ósmej kolejki polskiej PKO BP Ekstraklasy pogrążona w kryzysie Lechia Gdańska podejmowała Wartę Poznań. Po środowym blamażu z Lechem (0:3) pracę w trójmiejskim klubie stracił Tomasz Kaczmarek. Gospodarze przed tym starciem mieli na swoim koncie serię czterech porażek z rzędu, byli na ostatniej pozycji w tabeli, a także wyróżniali się najgorszą defensywą ligi (piętnaście straconych goli w sześciu meczach). W dzisiejszym spotkaniu z ławki trenerskiej gdańszczan poprowadził Maciej Kalkowski, czyli dotychczasowy asystent Kaczmarka, a obecnie tymczasowy szkoleniowiec. Właśnie pod jego wodzą Lechiści liczyli na przełamanie. Zadanie nie było jednak proste, ponieważ na Polsat Plus Arenę Gdańsk przejechała Warta Poznań, która w 2022 roku zdobyła najwięcej punktów na wyjazdach z wszystkich klubów grających w Ekstraklasie, a w tym sezonie zanotowała trzy zwycięstwa oraz jedną porażkę (w pierwszej kolejce w Częstochowie). W związku z tym w tabeli meczy na obcych stadionach Zieloni byli przed tą kolejką najlepsi w lidze. 

 

Maciej Kalkowski dokonał aż pięciu zmian w wyjściowej "jedenastce" w porównaniu z środową klęską z mistrzem Polski: Mario Maloca zastąpił Joela Abu Hannę, Rafał Pietrzak Ilkaya Durmusa (na lewe skrzydło powędrował, grający w ostatnim spotkaniu na lewej obronie Conrado), Jarosław Kubicki Kristersa Tobersa, Flavio Paixao Marco Terrazzino, a Kacper Sezonienko Bassekou Diabate. Uwagę zwraca zwłaszcza obecność Portugalczyka, który po tym, jak stracił opaskę kapitańską po porażce z Radomiakiem (1:4) w następnych dwóch meczach znajdował się poza kadrą meczową. Oficjalnym powodem absencji Paixao była kontuzja kolana. 

 

Za to trener Dawid Szulczek w porównaniu z ostatnim ligowym starciem z Cracovią (2:0) nie dokonał żadnej zmiany w podstawowym składzie swojej ekipy, chociaż dużo pochwał po tej wiktorii zebrali wszyscy gracze wprowadzeni przez niego z ławki rezerwowych. W środę Zieloni również nie odpoczywali, tylko w ramach 1/32 finału Fortuna Pucharu Polski mierzyli się z II-ligowym GKS-em Jastrzębie. W tej zwycięskiej potyczce (2:0) w wyjściowej "jedenastce" szkoleniowiec Warty dokonał aż dziewięciu zmian (ostali się w niej tylko Dimitrios Stavropoulos i Maciej Żurawski, a z ławki weszli jeszcze Jan Grzesik, Konrad Matuszewski, Miguel Luis oraz Dawid Szymonowicz). Mecz ten został okupiony urazami Jakuba Kiełba, a także Michała Jakóbowskiego, których zabrakło dzisiaj w kadrze meczowej. Ostatecznie w podstawowym składzie Michała Kopczyńskiego zastąpił Mateusz Kupczak, ponieważ ten pierwszy doznał kontuzji na przedmeczowej rozgrzewce. 

 

Od początku spotkanie było w miarę wyrównane, aczkolwiek z delikatną przewagą Lechii. Już w piątej minucie Zielono-biali oddali pierwszy strzał na bramkę Adriana Lisa. Wówczas futbolówkę w polu karnym od Flavio Paixao otrzymał Łukasz Zwloński, ale ten drugi z kilku metrów dość znacznie chybił. W dwunastej minucie sytuację Warcie stworzyła Lechia. Po złym podaniu Dusana Kuciaka do naciskanego Jarosława Kubickiego piłkę w polu karnym gospodarzy przejął Miguel Luis, następnie trafiła ona do Adama Zrelaka, lecz najlepszy snajper gości uderzył wprost w rehabilitującego się dobrą interwencją Kuciaka. Do końca pierwszej połowy piłkarze obu zespołów nie zaprezentowali już nic wartego uwagi. Do przerwy było to spotkanie, toczące się w dość spokojnym tempie, bez okazji strzeleckich, za to z ogromną liczbą niedokładności po obu stronach. Żadna z drużyn nie uzyskała w niej przewagi i nie zamierzała podejmować ryzyka, ani popisywać się odważnymi akcjami. Była jednak nadzieja, że wraz z upływem czasu ten stan rzeczy będzie się odmieniał. 

 

Początek drugiej połowy nie zaczął się zbyt obiecująco, trochę aktywniejsza była Warta, lecz brakowało jej konkretów. W sześćdziesiątej szóstej minucie wreszcie sytuację stworzyli sobie gospodarze. Prostopadłe podanie w pole karne gości zagrał Conrado, dopadł do niego Zwoliński i uderzył na na bramkę Lisa, lecz goalkeeper Zielonych zdołał skutecznie odbić futbolówkę. W następnych minutach Warta oddała dwa łatwe do obrony dla Kuciaka strzały po dośrodkowaniach z stałych fragmentów gry, a Lechia podjęła kilka niecelnych prób z dystansu. W ostatnich chwilach meczu bardziej zdeterminowani, żeby przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść była gracze gospodarzy, ale nadal cierpieli na niemoc w kreacji sytuacji. W związku z tym nielicznie zgromadzeni na gdańskim stadionie fani nie obejrzeli dzisiaj choćby jednej bramki. 

 

Zielono-biali cały czas pozostają w kryzysie, lecz ich dzisiejsza gra w defensywie (poza jednym dużym błędem Kuciaka z pierwszej połowy) okazała się pewną łyżką miodu w tej beczce dziegciu, ponieważ drużyna z Trójmiasta po raz pierwszy w tych rozgrywkach zachowała czyste konto. Za to w ofensywie Lechiści prezentowali się dość przeciętnie dopiero, ożywiając swą grę w końcówce. Warta również zagrała solidnie w obronie, lecz mizernie w ataku. Niestety nie było to interesujące starcie dla postronnego obserwatora, który w trakcie jego trwania miał prawo się nieźle wynudzić. W końcu nie taką Ekstraklasę każdy pragnie oglądać. 

Lechia Gdańsk - Warta Poznań 0:0

Lechia: Kuciak - Stec, Nalepa, Maloca, Pietrzak - Gajos (63' De Kamps), Kubicki - Sezonienko (63' Piła), Paixao (63' Terrazzino), Conrado (82' Clemens) - Zwoliński (82' Diabate)

Warta: Lis - Ivanov, Szymonowicz, Stavropoulos - Grzesik, Kupczak, Żurawski (72' Maenpaa), Matuszewski (83' Destan) - Szczepański (72' Szmyt), Miguel Luis (90+1' Corryn) - Zrelak

Żółte kartki: 40' Kubicki - 43' Ivanov, 60' Gajos

Sędzia: Krzysztof Jakubik