Premier League: spacerek City zaowocował awansem na fotel lidera

  • Dodał: Kacper Adamczyk
  • Data publikacji: 17.09.2022, 15:36

Manchester City bez większego wysiłku pokonał na wyjeździe Wolverhampton (3:0) oraz przynajmniej do jutra i meczu Arsenalu został liderem tabeli Premier League. 

 

W ramach ósmej kolejki Premier League Wolverhampton podejmowało na własnym obiekcie mistrza kraju, czyli Manchester City. Dla gospodarzy było to pierwsze spotkanie od trzeciego września i premierowej wiktorii w tej kampanii nad Southampton (1:0). Wcześniej Wilki zanotowały trzy remisy oraz dwie porażki, co dawało im piętnastą pozycję w tabeli z dorobkiem sześciu oczek. Za to The Citizens od czasu poprzedniej ligowej potyczki z Aston Villą (1:1) zdążyli rozegrać dwa mecze w Lidze Mistrzów, w obu odnosząc zwycięstwa. Podopieczni Pepa Guardioli najpierw bezdyskusyjnie pokonali Sevillę (4:0), a następnie pomimo słabej gry przez długi okres czasu, zdołali ograć Borussię Dortmund (2:1). W Premier League Obywatele z powodu zanotowania już dwóch remisów byli tylko wiceliderem tabeli z punktem straty do Arsenalu. Ostatnie cztery potyczki dzisiejszych rywali kończyły się zwycięstwami Manchesteru City. Poprzednia wygrana Wilków to domowe spotkanie z sezonu 2019/2020. 

 

W porównaniu z pojedynkiem z Świętymi trener Wilków Bruno Lage dokonał tylko jednej zmiany w wyjściowej "jedenastce": Sasę Kalajdzicia zastąpił Goncalo Guedes. Sprowadzony latem za około dwadzieścia pięć milionów euro Austriak już w swoim debiucie doznał poważnej kontuzji kolana, wykluczającej go z gry na co najmniej sześć miesięcy. Poza tym z urazami zmaga się obecnie dwóch innych napastników drużyny z Molineaux Stadium, Raul Jimenez oraz Chiquinho. Z powodu problemów na tej pozycji Wolverhampton podpisało kontrakt z Diego Costą. Hiszpan ostatni oficjalny mecz rozegrał w grudniu, więc nie jest jeszcze gotowy do rywalizacji na poziomie Premier League, dlatego znalazł się dzisiaj poza kadrą meczową. Taki sam los spotkał również Adamę Traore. 

 

Za to Pep Guardiola w porównaniu z starciem z Borussią Dortmund dokonał trzech roszad w podstawowym składzie: Nathana Ake zastąpił Ruben Dias, Ilkaya Güundogana Bernrdo Silva, a Riyada Mahreza Phil Foden. Cały czas nawet na ławce rezerwowych, z powodów zdrowotnych, nie znajduje się Aymeric Laporte, a dzisiaj po raz pierwszy od dwóch tygodni w kadrze meczowej pojawił się, ostatnio kontuzjowany, Kyle Walker. 

 

Już w pięćdziesiątej szóstej sekundzie faworyci z Manchesteru wyszli na prowadzenie. Kevin De Bruyne zagrał na prawą stronę do Phila Fodena. Belg pobiegł Anglikowi na obieg, otrzymał podanie zwrotne i zagrał piłkę w pole karne, tam walkę o pozycję z Jonnym wygrał Jack Grealish i mocno krytykowany ostatnio skrzydłowy Obywateli trafił do siatki już z obrębu pola bramowego. W czwartej minucie odpowiedzieć spróbowali gospodarze. Goncalo Guedes poradził sobie z Johnem Stones'em i strzałem przy bliższym słupku chciał zaskoczyć Edersona, ale Brazylijczyk zdołał odbić to uderzenie na rzut rożny. 

 

W następnych minutach Wolverhampton starało się grać odważnie i utrzymywać się przy futbolówce, ale w szesnastej minucie Obywatele zdołali podwyższyć swoje prowadzenie. Piłkę ponad dwadzieścia metrów przed bramką otrzymał od Bernardo Silvy Erling Haaland. Norweg przemierzył z futbolówką kilka metrów i nieatakowany oddał precyzyjny strzał jeszcze zza pola karnego przy prawym słupku zmylonego Jose Sa. W kolejnych chwilach spotkania toczyło się ono w naprawdę dobrym tempie, ponieważ oba zespoły grały agresywnie i były nastawione na ofensywę, choć brakowało im klarownych sytuacji strzeleckich. 

 

W trzydziestej trzeciej minucie Nathan Collins w walce o piłkę trafił nogą w brzuch Jacka Grealisha'a i Anthony Taylor, nie wahając się ani chwili wyrzucił Irlandczyka z boiska. W tamtym momencie wydawało się, że nieodpowiedzialny atak Collinsa na przeciwnika zakończył emocje w tym starciu. Końcówka pierwszej połowy też na to wskazywała, bo temperatura i tempo tego meczu znacząco spadły, a gospodarze przestali odgryzać się The Citizens. W ostatnim fragmencie pierwszej części gry stać było Wolverhampton już tylko na słaby i niecelny strzał Pedro Neto. Za to goście powiększali swoją przewagę w aspekcie posiadania piłki i liczby strzałów, lecz te ostatnie mijały bramkę Jose Sa. 

 

Do momentu otrzymania czerwonej kartki przez Nathana Collinsa, pomimo już wtedy dwubramkowej zaliczki podopiecznych Pepa Guardioli, spotkanie to było atrakcyjne do oglądania ze względu na aktywną postawę Wilków, które nie przestraszyły się rywala, ani nie podłamały straconymi golami. Ostatnie kilkanaście minut pierwszej połowy zapowiadało jednak nudny przebieg tego starcia po przerwie oraz pełną dominację Obywateli, którym przeszkodzić w odniesieniu spokojnego zwycięstwa mogli już tylko oni sami, poprzez utratę koncentracji. 

 

Druga część gry nie zaczęła się tak, jak wyobrażała to sobie większość widzów i ekspertów, ponieważ Wilki nie miały zamiaru się poddawać i grając w dziesięciu przejęły inicjatywę, wykorzystując bierną postawę Obywateli, którzy ewidentnie grali na pół gwizdka. Najlepszą okazję do zdobycia bramki kontaktowej gospodarze stworzyli sobie w pięćdziesiątej dziewiątej minucie. Rayan Ait - Nouri poradził sobie na lewej stronie z Stones'em i podał w pole karne do niepilnowanego Guedesa, ale Portugalczyk w bardzo dobrej sytuacji skiksował, nie trafiając czysto w piłkę. W sześćdziesiątej siódmej minucie wreszcie coś ciekawego zrobili goście. Po indywidualnej akcji Grealisha futbolówkę otrzymał Haaland. Norweg pokonał z piłkę kilka metrów i uderzył z około szesnastu metrów na bramkę Jose Sa. Portugalski bramkarz skutecznie odbił jego uderzenie, a dobitka Fodena oddana z kilku metrów, lecz jednocześnie ostrego kąta, została zablokowana.

 

Dwie minuty później grający znacznie poniżej swojego poziomu Manchester City zdołał po raz trzeci trafić do siatki po trójkowej akcji Haalanda, De Bruyne i Fodena. Anglik zagrał piłkę na prawej stronie do Haalanda, Norweg poczekał na De Bruyne, który poszedł mu na obieg, otrzymał podanie i dograł futbolówkę w pole karne, a tam znajdował się już, wykańczający całą akcję sprytnym uderzeniem po ziemi, Foden. Ten gol kompletnie zabił animusz podopiecznych Bruno Lage'a i zarazem całe spotkanie, które The Citizens mogli już do końca w pełni kontrolować, nie stwarzając sobie już jednak dobrych, strzeleckich okazji.  

 

Pojedynek ten miał swoje ciekawe fragmenty, ale pojawiały się one prawie tylko za sprawą, skazywanych na pożarcie gospodarzy. Bramka strzelona w pierwszej minucie przez Jack'a Grealisha uśpiła trochę czujność Obywateli, a czerwona kartka dla Collinsa spowodowała, że poczuli się oni już zwycięzcami tego starcia. Wolverhampton napierało, ale w ostatniej tercji boiska było bezzębne, oddając tylko jeden celny strzał, w czwartej minucie spotkania. Ten mecz pokazał, jak bardzo Bruno Lage potrzebuje swoich napastników, ponieważ na teraz jego zespołowi ewidentnie brakuje jakości w przedniej formacji. Pep Guardiola, znany z swojego perfekcjonizmu, na pewno nie jest zadowolony z tego, co pokazali jego piłkarze, bo nie zaprezentowali dzisiaj nawet połowy swego potencjału, ale indywidualnymi zrywami zgarnęli na Molineaux Stadium komplet punktów. 

Wolverhampton - Manchester City 0:3 (0:2)

Bramki: 1' Grealish, 16' Haaland, 69' Foden

Wolverhamtpon: Sa - Jonny, Collins, Kilman, Ait-Nouri (81' Semedo) - Neves, Nunes, Moutinho - Guedes (70' B. Traore), Neto (86' Campbell), Podence (70' Hwang)

City: Ederson - Stones, Dias, Akanji, Cancelo - De Bruyne (72' Gündogan), Rodrin (81' Gomez), Silva (72' Mahrez) - Foden (72' Alvarez), Haaland, Grealish (77' Palmer)

Żółte kartki: 65' Nunes, 66' Neves - 13' Rodri

Czerwona kartka: 33' Collins

Sędzia: Anthony Taylor