PHL: cztery mecze i grad bramek

PHL: cztery mecze i grad bramek

  • Dodał: Damian Duda
  • Data publikacji: 23.09.2022, 20:50

Kolejne starcia w Poleskiej Hokej Lidze przyniosły dużo bramek i emocji. Wysokie zwycięstwo STS-u i kolejna porażka Cracovii, to najważniejsze wydarzenia z tej serii gier.

 

STS Sanok po porażce w pierwszym meczu sezonu jest na fali wznoszącej. Tym razem wysoko rozbili drużynę Podhala. Mimo, że to goście zdobyli bramkę już w dwunastej sekundzie, to późniejsza dominacja drużyny z Sanoka nie dała im złudzeń. Jeszcze przed przerwą, na bramkę Bartłomieja Neupauera, odpowiedział Karol Bilas. Druga tercja to kolejne cztery bramki, z czego trzy dla gospodarzy. Najpierw prowadzenie sanoczanom dał Alexander Pavlenko, a na tą bramkę odpowiedział Alex Maunula. Jeszcze przed przerwą dwie bramki zdobył Kalle Valtola i na tablicy widniał wynik 4:2. W ostatnich dwudziestu minutach po jednej bramce dołożyli Bilas, Tamminen i Ahoniemi, a goście zdołali odpowiedzieć jednym trafieniem, które zdobył Patrik Fric.

STS Sanok - Podhale 7:3 (1:1, 3:1, 3:1)

 

W starciu JHK z GKS Tychy ciężko było wskazać faworyta, co dało się odczuć także w trakcie meczu. Żadna z drużyn nie była w stanie zdominować rywala. Decydująca okazała się ostatnia tercja. Przez pierwsze czterdzieści minut działo się raczej niewiele. Kibice zgromadzenie na hali w Jastrzębiu-Zdroju mogli czuć lekki niedosyt. W końcówce jednak gospodarze zdołali zdobyć trzy bramki i przechylić szale zwycięstwa na swoją stronę. Po jednym trafieniu zaliczyli Maciej Urbanowicz, Raivo Freidenfelds i Patryk Pelaczyk. Dla gospodarzy była to pierwsza wygrana w sezonie. 

JKH GKS - GKS Tychy 3:0 (0:0, 0:0, 3:0)

 

Cracovia jest na pewno podrażniona ostatnimi porażkami w lidze. Tym razem wybrali się w niezbyt daleką podróż do Oświęcimia. Ekipa Unii nie pozostawiła im jednak żadnych złudzeń. Od samego początku narzucili swój styl gry i zdominowali krakowian. Na pierwszą bramkę czekaliśmy niespełna dwie minuty. Wtedy na prowadzenie gospodarzy wyprowadził Łukasz Krzemień. Jeszcze przed przerwą podwyższył Fillip Pangelov-Yuldashev. Na początku drugiej tercji goście złapali kontakt, za sprawą bramki Erika Nemeca. Jednak szybko kolejną bramkę zdobyła drużyna z Oświęcimia. Prowadzenie podwyższył Łukasz Krzemień. W ostatniej tercji jeszcze dwie bramki dołożyli gospodarze, dla których strzelali Mike Cichy i Pavlo Padakin. Dla ekipy ze stolicy małopolski bramką zdobył natomiast Martina Kasperlika. Ostatecznie na tablicy widniał wynik 5:2.

Unia Oświęcim - Comarch Cracovia 5:2 (2:0, 1:1, 2:1)

 

W ostatnim piątkowym starciu doszło do pojedynku między KH Energa Toruń i GKS Katowice. Było to starcie ekip, które weszły w ten sezon całkiem nieźle. Spotkanie lepiej rozpoczęli goście, strzelając bramkę w ósmej minucie, a gola zdobył Matias Lehtonen. Gospodarze szybko na tego gola odpowiedzieli za spawą Michała Zająca, jednak katowiczanie jeszcze przed przerwą wyszli na prowadzenie, gdy trafił Joona Monto. Druga tercja nie przyniosła emocji ale pozwoliła odpocząć zawodnikom przed tym, co wydarzyło się w ostatniej części gry. Najpierw  prowadzenie podwyższyli Brandon Magee i Bartosz Fraszko. Na te trafienia gospodarze zdołali jeszcze odpowiedzieć, a swoją bramkę zdobył Niki Koskinen. Jednak w samej końcówce wynik spotkania ustalił Brandon Magee.

KH Energa Toruń - GKS Katowice 2:5 (1:2, 0:0, 1:3)