Premier League: cenna wygrana "Srok" w stolicy Anglii
Daniel/Wikimedia Commons

Premier League: cenna wygrana "Srok" w stolicy Anglii

  • Dodał: Izabela Szukowska
  • Data publikacji: 23.10.2022, 19:30

Niedzielne zmagania w 13. kolejce Premier League zakończyło starcie Kogutów ze Srokami. Po dynamicznym meczu, Tottenham musiał oddać wyższość zdecydowanie lepiej prezentującym się tego dnia oponentom.

 

Siły przez większą część pierwszej połowy rozkładały się nierównomiernie, z przewagą dla podopiecznych Antonio Conte. Koguty przysparzały pracy obrońcom przyjezdnych już od samego początku, kiedy to w 3. i 11. minucie Son Heung-min był o włos od zostawienia piłki w siatce. Najpierw, będąc na krawędzi pola karnego, uderzył piłką w poprzeczkę, a kilka chwil później, znajdując się w doskonałej pozycji, oddał zbyt słaby strzał i jego atak na bramkę udaremnił nie kto inny jak Nick Pope. Mimo wszystko Tottenham nie złożył broni, szukając luk w defensywie Srok i szans na otwarcie wyniku. Przyjemność ta dotknęła jednak drużynę z Newcastle upon Tyne. W 31. minucie Callum Wilson przechwycił futbolówkę i pognał w stronę bramki Spurs. Na jego drodze stanął Hugo Lloris, ale po wygranym pojedynku fizycznym, podbił piłkę od ziemi i skierował ją pomiędzy słupki. Zarówno Lloris, jak i pozostali zawodnicy w białych trykotach, domagali się anulowania gola, jakoby został zdobyty po nieprzepisowym zagraniu. Jarred Gillett przeanalizował powtórki sytuacji w systemie VAR i nie zgodził się z graczami. Dzięki temu Eddie Howe i jego zespół mogli cieszyć się z objęcia prowadzenia. To nie był jednak koniec błędów, popełnionych przez linię defensywną Kogutów. W 40. minucie Lloris wybił piłkę na lewe skrzydło, na którym ustawieni byli Miguel Almiron i Ryan Sessegnon. Na niekorzyść dla Tottenhamu, pomocnik Srok pokonał stopera, ominął kilku innych przeciwników, a na końcu zwiódł także Llorisa i zostawił futbolówkę za jego plecami. Na liczniku pojawił się wynik 2:0. Choć tuż po pierwszym gwizdku Jarreda Gilletta gospodarze byli pewni swego, schodzili do szatni ze spuszczonymi głowami.

 

Koguty wróciły na boisko po piętnastominutowej przerwie i postanowiły odrobinę się zreflektować, zdobywając gola kontaktowego. W 54. minucie Harry Kane wyskoczył do szybującej z narożnika piłki i uderzył w nią, trafnie celując do siatki oponentów. Początkowo zawodnicy musieli ostudzić swoją radość, gdyż arbiter miał wątpliwości i chciał upewnić się co do przepisowości akcji, ale po chwili dał znać, że bramka zostanie uznana. Ekipa gości nie pozostała dłużna i chwilę po stracie gola szukała okazji na podwyższenie wyniku. Ku uciesze Kogutów, piłka uderzona przez Wilsona przeszła obok prawego słupka. Niespokojną atmosferę w szeregach gospodarzy można było wyczuć do ostatnich minut doliczonego czasu gry.

 

Mecz zakończył się zwycięstwem Newcastle United, drużyny zdecydowanie bardziej skrupulatnej, precyzyjnej i zdeterminowanej tego wieczora. Po niedzielnym starciu Tottenham pozostaje na trzeciej lokacie w tabeli i traci pięć punktów do lidera, tymczasem Sroki pną się wyżej, depcząc po piętach podopiecznym Antonio Conte. 

 

Tottenham Hotspur – Newcastle United 1:2 (0:2)
Bramki: 54' Kane – 31’ Wilson, 40’ Almiron
Tottenham Hotspur: Lloris – Sanchez (84’ Doherty), Dier, Lenglet (84’ Davies) – Emerson, Skipp (67’ Moura), Bissouma, Bentancur, Sessegnon (51’ Perisic) – Kane, Son
Newcastle United: Pope – Trippier, Schar, Botman, Burn – Longstaff, Guimaraes (89’ Shelvey), Willock (75’ Murphy) – Almiron, Wilson (89’ Wood), Joelinton
Żółte kartki: 59’ Sessegnon, 67’ Skipp, 90’ Royal – 31’ Bentancur, 68’ Wilson, 84’ Pope
Sędzia: Jarred Gillett