PKO Ekstraklasa: "wielbłąd" bramkarza, gol rzutem na taśmę i remis w Grodzisku
Nicmar 71/Wikimedia Commons/CC BY-SA 4.0

PKO Ekstraklasa: "wielbłąd" bramkarza, gol rzutem na taśmę i remis w Grodzisku

  • Dodał: Kacper Adamczyk
  • Data publikacji: 11.11.2022, 20:03

Warta Poznań po kuriozalnym błędzie Jędrzeja Grobelnego oraz wyrównującej bramce w ostatniej akcji meczu zremisowała 1:1 na własnym boisku z Stalą Mielec. Tym samym oba zespoły zakończyły podziałem punktów dobrą dla siebie jesień. 

 

Na otwarcie siedemnastej, ostatniej przed mistrzostwami świata w Katarze, kolejki polskiej PKO BP Ekstraklasy Warta Poznań podejmowała w Grodzisku Wielkopolskim Stal Mielec. Spotkanie to było starciem dwóch rewelacji obecnego sezonu, które łączą skromne możliwości finansowe. Przed tym meczem Zieloni plasowali się w tabeli na dziewiątej pozycji ze stratą dwóch oczek do piątych dzisiejszych gości oraz zaledwie trzech do podium. Problem Warty polegał jednak na tym, że lwią część swojej zdobyczy punktowej wywalczyli na wyjazdach, bo aż 79%. Do starcia z Stalą gospodarze przystępowali z serią czterech ligowych meczy bez porażki i po dwóch z rzędu wiktoriach, odniesionych na obcych stadionach. Humory przed tym starciem dopisywały także w obozie Biało-niebieskich, którzy przed tygodniem rozbili na własnym stadionie, pogrążone w kryzysie Zagłębie Lubin. Ostatnie sześć ligowych potyczek w ich wykonaniu to tylko jedna porażka z Lechią, poza tym jeden remis i aż cztery wygrane. Oba zespoły w tygodniu odpoczywały, ponieważ już w 1/16 finału pożegnały się z Pucharem Polski. Obie ekipy łączy też to, że ich trenerzy dokonali tylko po jednej zmianie w wyjściowych "jedenastkach" swoich drużyn w porównaniu z zeszłotygodniowymi pojedynkami. 

 

Od początku spotkania aktywniejsi byli Warciarze, którzy stosowali często wysoki pressing i dłużej utrzymywali się przy piłce. Zaowocowało to w pierwszych piętnastu minutach dwoma niezłymi uderzeniami z dystansu. Najpierw strzał Adama Zrelaka został zablokowany, a potem lekko i w środek bramki uderzał Robert Ivanov. Za to goście prezentowali się dość niemrawo, wyczekując na własnej połowie na błąd rywali. Inicjatywę potrafili przejąć tylko na moment, dzięki serii stałych fragmentów gry. W dwudziestej trzeciej minucie groźniej zrobiło się pod bramką Bartosza Mrozka. Piłkę z narożnika boiska w pole karne Stali dośrodkował Zrelak, przedłużył ją na długi słupek Kamil Kościelny, a tam stał osamotniony Mateusz Kupczak. Kapitan gospodarzy uderzył bez przyjęcia, z siedmiu metrów, ale jego celny strzał zdołał ostatecznie zablokować Krystian Getinger. 

 

Po raz kolejny Zieloni zaatakowali w trzydziestej drugiej minucie. Wówczas futbolówkę w środkowej strefie boiska przejął Niilo Mäenpää, pokonał kilkanaście metrów i zagrał do Miguela Luisa. Portugalczyk podał do Zrelaka, który wyszedł sam na sam z Mrozkiem. Reprezentant Słowacji próbował lobować wychowanka Lecha, ale ten drugi zdołał odbić futbolówkę. Ostatecznie sędzia odgwizdał spalonego, lecz była to sytuacja stykowa i w przypadku trafienia przez napastnika Warty do siatki arbitrzy na wozie VAR mieliby, co robić. Cały czas inicjatywę w tym pojedynku miała Duma Wildy, która w czterdziestej drugiej minucie stworzyła sobie kolejną sytuację strzelecką. Miguel Luis podał z prawego skrzydła do środka, do Mäenpy, ten zagrał na jeden kontakt do Zrelaka, a Słowak momentalnie oddał piłkę Kajetanowi Szmytowi. Młodzieżowy reprezentant Polski opanował futbolówkę na wprost bramki rywala, już w polu karnym, ale pod naciskiem przeciwników uderzył wprost w Mrozka. W pierwszej połowie więcej ciekawych sytuacji już z obu stron nie było i sędzia Jarosław Przybył zaprosił oba zespoły na przerwę przy stanie 0:0. 

 

Pierwsze czterdzieści pięć minut zdecydowanie należało do Warty, ale podopieczni Dawida Szulczka mieli kłopoty z sforsowaniem dobrze zorganizowanej defensywy Biało-niebieskich. Kiedy już Zielonym dwukrotnie udało się szybciej wymienić futbolówkę, to okazywali się nieskuteczni. Duma Wildy po pierwszej połowie zasługiwała na prowadzenie, ale nie udało się jej udokumentować swojej przewagi golem. Za to Stal pozostawała kompletnie bezzębna, nie oddając przed przerwą, ani jednego strzału. Adam Majewski musiał w szatni wprowadzić korekty w grze swych zawodników, ponieważ w innym przypadku ich porażka wydawała się prawdopodobna. 

 

Początek drugiej połowy to nadal przewaga gospodarzy. W czterdziestej siódmej minucie po podaniu Kamila Kościelnego zablokowany strzał oddał Niilo Mäenpää. W pięćdziesiątej czwartej minucie Adam Majewski doczekał się wreszcie pierwszego strzału w wykonaniu swoich graczy. Po indywidualnej akcji na uderzenie z około dwudziestu pięciu metrów zdecydował się osamotniony w tym meczu Said Hamulic. Próba Bośniaka leciała jednak wprost w dobrze ustawionego Jędrzeja Grobelnego, który skutecznie interweniował. Po tej sytuacji gra się na boisku wyrównała, a w sześćdziesiątej szóstej minucie wydarzyło się coś absolutnie niespodziewanego. Jeden z obrońców gości zagrał długą piłkę w kierunku Hamulicia. Wydawało się, że napastnik Stali jest na straconej pozycji. Przy futbolówce znalazł się, wybiegający poza pole karne Grobelny, lecz golkiper gospodarzy źle przyjął sobie piłkę, prze co odebrał mu ją Hamulic i wpakował do pustej bramki. 

 

Następne minuty to nieudolne ataki gospodarzy, którym brakowało już takiego rezonu, jak przed przerwą. Za to Stal była dobrze zorganizowana i skutecznie wybijała rywali z rytmu. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się zwycięstwem gości, to w ostatniej akcji spotkania Warta trafiła do siatki. Z prawej strony futbolówkę dośrodkował Miłosz Szczepański, w polu karnym najwyżej wyskoczył Jan Grzesik i strzałem głową pokonał Bartosza Mrozka. Chwilę później sędzia Jarosław Przybył zakończył jesienną rywalizację dla obu drużyn. Na jej koniec podzieliły się one punktami, remisując 1:1.

 

Z jednej strony z takiego rezultatu powinna się cieszyć, rozgrywająca dzisiaj bardzo słabe spotkanie w ofensywie Stal, lecz to przecież Warta do samego końca musiała drżeć o chociażby ten jeden punkt. Z perspektywy całego pojedynku bardziej na zwycięstwo zasłużyli Zieloni, ale ostatecznie są zadowoleni pewnie też i z jednego oczka. 

Warta Poznań - Stal Mielec 1:1 (0:0)

Bramki: 90+3' Grzesik - 66' Hamulic

Warta: Grobelny - Stavropoulos, Szymonowicz, Ivanov - Grzesik, Kupczak, Mäenpää (86' Szczepański), Kościelny (74' Żurawski) - Szmyt, Luis (74' Destan) - Zrelak

Stal: Mrozek - Wolski, Kruk, Matras, Flis, Getinger - Ratajczyk (74' Gerbowski), Kasperkiewicz, Wlazło (86' Żyra), Domański (90+1' Ciepiela)- Hamulic (90+1" Lebedyński)

Żółte kartki: 34' Mäenpää, 90+1'Destan

Sędzia: Jarosław Przybył