Snooker - UK Championship: niespodziewane zakończenie 1. rundy

Snooker - UK Championship: niespodziewane zakończenie 1. rundy

  • Dodał: Mateusz Czuchra
  • Data publikacji: 16.11.2022, 08:59

Cztery wtorkowe pojedynki zakończyły zmagania pierwszej rundy UK Championship. To mógł być angielski dzień w York, ale swój mecz przegrał Mark Selby, który uległ niespodziewanie Hosseinowi Vafaei 4:6.

 

Mogło się wydawać, że prezentujący ostatnio bardzo dobrą dyspozycje Xu Si sprawi problemy Jackowi Lisowskiemu. Realia okazały się zgoła inne, a to Anglik wykorzystywał wszystkie słabości rywala i bardzo szybko wyszedł na czoło pojedynku. Z każdą kolejną partią Lisowski powiększał swoją przewagę, a Chińczyk na pierwszego wygranego frejma musiał poczekać do szóstej odsłony. Jak się później okazało, była to pierwsza i ostatnia wygrana partia przez niego. 31-latek być może nie w efektownym, lecz w efektywnym stylu pewnie odprawił swojego pierwszego rywala w UK Championship.

 

Jack Lisowski - Xu Si 6:1 (69:33, 87(73):51(51), 60:51, 94(83):1, 71(66):30, 16:92(74), 70:30)

 

Podczas popołudniowej części rozegrana została jeszcze jedna angielsko-chińska batalia. W tym przypadku Judd Trump był wyraźnym faworytem tego pojedynku, jednak również i w tym meczu losy spotkania były zupełnie odwrotnie, niż przedmeczowe przewidywania. Xiao Guodong od samego początku sprawiał wrażenie skoncentrowanego i pewnego siebie gracza. To on rozpoczął punktowanie, które zamienił w pierwszą wygraną partię. W kolejnej części zapisał na konto pierwszego i jedynego w tym meczu stupunktowego brejka. Rywalizacja toczyła się bardzo wyrównanie, co potwierdza fakt, że żaden z nich nie uzyskał przewagi dwóch frejmów, choćby na moment. Tym samym rozstrzygnięcie meczu miało miejsce w ostatniej partii, a w niej to były mistrz świata przypieczętował zwycięstwo wygrywającym podejściem.

 

Judd Trump - Xiao Guodong 6:5 (46:78(63), 97(97):0, 15:118(118), 69(58):31, 52:65, 70(66):12, 67:20, 47:50, 67(60):34, 24:62(60), 88(88):0)

 

Spotkań z Anglikami w rolach głównych nie zabrakło również w sesji wieczornej. Wówczas w bratobójczym pojedynku Shaun Murphy podejmował Davida Gilberta i trzeba przyznać, że obaj zanotowali imponujący start. W pierwszych sześciu frejmach łącznie odnotowali aż siedem brejków powyżej 50 "oczek". Niestety żadne z tych podejść nie zakończyło się trzycyfrową zdobyczą. To był jednak przedsmak najlepszego co czekało kibiców oglądających to spotkanie. Kolejna część miała nadal wyrównany charakter i została zwieńczona najwyższym brejkiem w turnieju (133 punkty) przez młodszego z Anglików, który finalnie miejsce w 1/8 finału zapewnił sobie po decydującej partii.

 

Shaun Murphy - David Gilbert 6:5  (9:124(68,56), 66:33, 102(94):0, 54(51):59, 1:90(83), 74(67):67(67), 69(63):45, 19:74, 8:86(86), 138(133):0, 94:8)

 

Do kompletu zwycięstw Synów Albionu brakowało tego dnia wygranej Marka Selby'ego. Jednak czterokrotny mistrz globu rozpoczął zmagania ze sporymi problemami. Hossein Vafaei udowodnił, że potrafi budować wysokie brejki, nawet przy trudnych układach, co pokazał m.in. w partii numer sześć, kiedy wbił 119 punktów. Wówczas Irańczyk znajdował się na dwufrejmowym prowadzeniu. Tempo jednak podkręcił 39-latek, wbijając 129 "oczek", ale Vafaei kilka chwil później ponownie objął prowadzenie różnicą dwóch partii. Jednocześnie brakowało mu tylko jednej wygranej odsłony do zwycięstwa. Po niezwykle wyrównanej końcówce, sensacyjnie Irańczyk pokonał jednego z głównych faworytów. 

 

Hossein Vafaei - Mark Selby 6:4 (6:104(80), 100(100):0, 45:56, 80:0, 26:62, 14:119(119), 129(129):0, 23:88(88), 73:12, 45:69)