Piłka nożna kobiet: derby Londynu na remis, FC Barcelona niepokonana w lidze
Ank kumar, https://commons.wikimedia.org/wiki/Category:Emirates_Stadium#/media/File:Arsenal_Football_Club,_Emirates_Stadium_(Ank_Kumar_)_04.jpg

Piłka nożna kobiet: derby Londynu na remis, FC Barcelona niepokonana w lidze

  • Dodał: Wiktoria Kornat
  • Data publikacji: 16.01.2023, 16:40

Miniony weekend przyniósł zmagania w czołowych ligach na Starym Kontynencie. Na Wyspach Brytyjskich rozegrano derby Londynu, w których Arsenal zremisował z Chelsea. Pewne zwycięstwo zanotowały natomiast piłkarki Manchesteru United, rozbijając Liverpool 6:0. W lidze hiszpańskiej niepokonana pozostaje FC Barcelona, a Levante UD dzięki kolejnej wygranej umocniło się na pozycji wicelidera. We Francji triumfowali faworyci, choć PSG miało sporo problemów w starciu z najsłabszym zespołem w zestawieniu.

 

FA WSL (Anglia)

 

Arsenal — Chelsea

Największym wydarzeniem dziesiątej kolejki na Wyspach Brytyjskich były derby stolicy, w których wicemistrzynie kraju, piłkarki Arsenalu na Emirates podjęły broniące mistrzowskiego tytułu zawodniczki Chelsea. Starcie dwóch najlepszych jak dotychczas ekip z angielskiej ekstraklasie zwiastowało masę emocji. Pierwszy kwadrans meczu to jednak piłkarskie szachy, oba zespoły sprawdzały się nawzajem, jednocześnie nie ryzykując zbyt wiele. Inicjatywa leżała po stronie gospodyń, które częściej i celniej uderzały, ale nie były w stanie zaskoczyć bramkarki ekipy The Blues, Zeciry Musović. Blisko 45 tysięcy widzów zgromadzonych na trybunach Emirates mogło mówić o małym niedosycie. Dziesięć minut po zmianie stron na rajd lewą stroną boiska zdecydowała się Caitlin Foord. Australijka przedarła się w okolice pola karnego, wskoczyła przed próbującą ją powstrzymać Niamh Charles i została przed rywalkę sfaulowana. Wydawało się, że przewinienie miało miejsce jednak tuż przed linią pola karnego, ale arbiter główna za nic miała protesty piłkarek Chelsea i wskazała na jedenasty metr boiska. Do piłki podeszła kapitan Kanonierek, Kim Little i pewnie pokonała Musović. Przyjezdne znalazły się pod ścianą, utrata gola podziałała jednak na podopieczne trener Emmy Hayes motywująco i w kolejnych minutach sytuacja na murawie mocno się zmieniła. To zawodniczki Chelsea nacisnęły przeciwniczki, momentami zamykając je na ich własnej połowie. Kanonierki były już o krok od zgarnięcia kompletu punktów, ale wtedy niewidoczna i bezbarwna przez zdecydowaną większość meczu Sam Kerr przypomniała o swojej klasie. Australijka wykorzystała dobre dośrodkowanie z głębi pola Jeleny Cankovic i uderzeniem głową pokonała Manuelę Zinsberger. Rzutem na taśmę liderki angielskiej ekstraklasy uratowały remis i nie pozwoliły rywalkom na zrównanie się w ilości punktów. Arsenal z remisu zadowolony być nie może, z uwagi na wysoką wygraną Manchesteru United, Kanonierki spadły na trzecią lokatę, ustępując miejsca właśnie "Czerwonym Diablicom".

 

Manchester United — Liverpool

Piłkarki z czerwonej części Manchesteru rozgrywają najlepszy jak dotychczas sezon w historii. W dziewięciu kolejkach remisowały i przegrywały tylko po razie. Podopieczne trenera Marca Skinnera były zatem zdecydowanymi faworytkami do zwycięstwa w straciu z beniaminkiem z Liverpoolu. Strzelanie w szóstej minucie rozpoczęła Lucia Garcia, finalizując dośrodkowanie Ony Batlle. Dwie minuty później mogło być już 2:0, ale Hannah Blundell uderzyła minimalnie obok lewego słupka bramki. Naciski gospodyń nie ustawały, przyjezdne z Liverpoolu nie potrafiły wykreować sobie dogodnych okazji na wyrównanie, a dodatkowo na swoje nieszczęście popełniały proste błędy w rozegraniu. Po jednym z takich błędów, w 24. minucie prowadzenie United podwyższyła Alessia Russo. Jeszcze przed zmianą stron ostateczny rezultat tej partii na 3:0 dla miejscowych ustaliła Hayley Ladd. W drugiej połowie „Czerwone Diablice” wbiły przeciwniczkom kolejne trzy gole, a na listę strzelczyń wpisywały się Marta Thomas, Rachel Williams i Emma Koivisto, która z niefortunnych okolicznościach wpakowała futbolówkę do własnej siatki. Manchester United rozbił Liverpool 6:0 i wyprzedził w ligowej tabeli Arsenal, plasując się aktualnie na pozycji wicelidera rozgrywek.

 

Liga F (Hiszpania)

 

Sporting Huelva – FC Barcelona

Piętnasta kolejka zmagań na Półwyspie Iberyjskim upłynęła bez większych niespodzianek. Swoje spotkania wygrały liderki i wiceliderki rozgrywek, FC Barcelona na wyjeździe ograła Sporting Huelva, a Levante na swoim terenie pokonało Granadilla Tenerife. Katalonki kontrolowały przebieg meczu, ale tempa gry zbytnio nie forsowały. Sporo pracy w linii pomocy ekipy z Huelvy miała reprezentantka Polski, Patrycja Balcerzak, ale powstrzymać hegemona ze stolicy Katalonii się nie udało. Blaugrana objęła prowadzenie w 21. minucie, kiedy to do siatki trafiła Asisat Oshoala. Nigeryjska napastniczka mistrzyń Hiszpanii zrobiła użytek z przytomnego zgrania głową Any-Marii Crngorcević. Jedenaście minut później przyjezdne prowadziły różnicą dwóch bramek po golu Mariony Caldentey. Miejscowe były bezradne wobec dominujących na murawie podopiecznych Jonatana Giraldeza. Po przerwie na 3:0 rezultat zmieniła Oshoala, zapisując na swoim koncie dublet. Duma Katalonii wygrała 3:0, choć zawodniczki Huelvy mogą mówić o sporym szczęściu, że wynik nie był dużo wyższy. Swoje szanse w końcówce miały bowiem Salma Paralluelo, Lucy Bronze i dwukrotnie Aitana Bonmati.

 

Swoje spotkanie wygrały również zawodniczki Levante UD, czyli aktualnego lidera hiszpańskiej Liga F. Piłkarki z Walencji rozgrywają znakomity sezon i mają w swoich szeregach liderkę klasyfikacji strzelczyń, Albę Redondo. W niedzielne popołudnie hiszpańska snajperka polepszyła swój dorobek bramkowy, otwierając rezultat starcia w końcówce pierwszej odsłony. Redondo pewnie egzekwowała rzut karny i mogła cieszyć się z czternastego trafienia w sezonie. W drugiej połowie na 2:0 podwyższyła Natasa Andonova. Ekipa Levante UD utrzymała pozycję wicelidera, ale mając zaledwie punkt przewagi nad trzecim w zestawieniu Realem. Piłkarki stołecznego klubu mają do rozegrania dwa zaległe mecze, sytuacja w tabeli może zatem ulec zmianie. „Królewskie” nie odstępują rywalek, w sobotę wbiły cztery gole Realowi Betis, a czwarta siła ligi hiszpańskiej, Atletico, zaledwie zremisowało z Villarealem.

 

Division 1 (Francja)

 

Dwunasta kolejka sezonu na francuskich boiskach stała pod znakiem zwycięstw faworytów. Liderujące PSG wprawdzie zgarnęło komplet punktów, ale mocno namęczyło się w starciu z zamykającym ligową tabelę Rodez. Na szczęście dla paryżanek, ich festiwal nieskuteczności nie przyniósł nieprzyjemnych konsekwencji. Jedyne trafienie w tym spotkaniu padło w 43. minucie, kiedy to z jedenastego metra nie pomyliła się Kadidotou Diani. Z dużo lepszej strony zaprezentowały się aktualne wiceliderki ligi, zawodniczki Olympique Lyonu. Broniące tytułu piłkarki ze wschodu kraju bez problemów rozprawiły się z Soyaux, które plasuje się w strefie spadkowej. Kluczowa okazała się końcówka pierwszej połowy, kiedy to przyjezdne w odstępie trzech minut pokonały golkiperkę Soayux dwukrotnie. Najpierw w 36. minucie tej sztuki dokonała Vanessa Gilles, zamykając dogranie Selmy Bachy, a potem do siatki rywalek trafiła Amandine Henry. Kropkę nad „i” w drugiej odsłonie postawiła Wendie Renard. Lyon wygrał 3:0 i wciąż traci do liderek z Paryża zaledwie jedno oczko.

 

Wyniki weekendowych spotkań:

Arsenal – Chelsea 1:1 (0:0)

Manchester United - Liverpool 6:0 (3:0)

Sporting Club Huelva – FC Barcelona 0:3 (0:2)

Levante UD - Granadilla Tenerife 2:0 (1:0)

Soyaux – Olympique Lyon 0:3 (0:2)

Paris Saint-Germain – Rodez 1:0 (1:0)

Wiktoria Kornat – Poinformowani.pl

Wiktoria Kornat

Miłośniczka sportu, w szczególności piłki nożnej w kobiecym wydaniu. Poza futbolem, śledzę zmagania na kortach tenisowych i parkietach koszykarskich. Z innych dziedzin - polityka i lotnictwo cywilne.