PKO Ekstraklasa: skromne zwycięstwo Widzewa rzutem na taśmę nad Śląskiem
Tomasz Woźniak/Poinformowani.pl

PKO Ekstraklasa: skromne zwycięstwo Widzewa rzutem na taśmę nad Śląskiem

  • Dodał: Kacper Adamczyk
  • Data publikacji: 17.02.2023, 22:35

Widzew Łódź pokonał na własnym boisku Śląsk Wrocław (1:0) po bramce w doliczonym czasie gry. Podopieczni Janusza Niedźwiedzia tym samym odnieśli pierwsze zwycięstwo w tym roku kalendarzowym i zbliżyli się na punkt do ligowego podium. 

 

W drugim spotkaniu dwudziestej pierwszej kolejki polskiej PKO BP Ekstraklasy czwarty w tabeli Widzew Łódź podejmował jedenasty Śląsk Wrocław. RTS w tym roku kalendarzowym jeszcze nie wygrał, ponieważ zanotował trzy remisy z rzędu, ale nadal plasuje się blisko ligowego podium. Za to goście na początek rozgrywek w 2023 roku przegrali aż 0:3 z Zagłębiem Lubin, następnie niespodziewanie pokonali Pogoń Szczecin (2:0), a przed tygodniem zaledwie zremisowali z Koroną Kielce (1:1). 

 

W porównaniu z zeszłotygodniowym starciem z Lechią Gdańsk szkoleniowiec gospodarzy, Janusz Niedźwiedź, nie dokonał żadnej roszady w wyjściowej "jedenastce" swojego zespołu, jakby był usatysfakcjonowany tym, co jego podopieczni zaprezentowali w Trójmieście. Należy przyznać, że wówczas Widzewiacy zaliczyli przede wszystkim dobrą pierwszą połowę, ale przez cały mecz razili nieskutecznością.

 

Za to Ivan Djurdjević dokonał dwóch zmian w podstawowym składzie swojej ekipy w porównaniu z potyczką z Koroną: Łukasza Bejgera zastąpił Daniel Gretarsson, a Michała Rzuchowskiego Caye Quintana. WKS na pewno chciał nawiązać do swojej postawy z drugiej połowy zwycięskiego pojedynku z Pogonią, ponieważ już tydzień temu ich gra miała dużo więcej mankamentów. 

 

Początek spotkania to znacząca przewaga gospodarzy, ale w pierwszym kwadransie oba zespoły miały po jednej ciekawej sytuacji. W drugiej minucie po dwójkowej akcji Martina Konczkowskiego i Johna Yeboaha na prawej stronie boiska ten pierwszy znalazł się blisko bramki rywala i zdołał wślizgiem oddać strzał obok skracającego mu kąt Henricha Ravasa, lecz nie trafił do siatki. Kilka minut później po indywidualnej akcji na uderzenie z dystansu zdecydował się Martin Hanousek, ale futbolówkę po jego strzale pewnie wyłapał Rafał Leszczyński. Następnie w dwudziestej minucie Andrejs Ciganiks zagrał prostopadłą piłkę do Jordiego Sancheza. Hiszpan poradził sobie z Diogo Verdascą oraz Konradem Poprawą, ale został zatrzymany przez skutecznie skracającego mu kąt Leszczyńskiego, który wybronił strzał Widzewiaka. 

 

W kolejnych minutach nadal na murawie dominowali podopieczni Janusza Niedźwiedzia, którzy częściej utrzymywali się przy piłce, grali na dobrej intensywności, ale nie potrafili ponownie stworzyć zagrożenia pod bramką Leszczyńskiego. Za to Śląsk szukał swoich szans po kontratakach i stałych fragmentach gry, lecz do czterdziestej piątej minuty również nie potrafił stworzyć sobie kolejnej okazji strzeleckiej, kiedy to z pomocną ręką przyszedł do jego graczy golkiper rywali. Podanie Henricha Ravasa do jednego z partnerów w polu karnym gospodarzy przeciął Caye Quintana. Następnie piłka trafiła pod nogi Johna Yeboaha. Niemiec oddał celny strzał na bramkę, lecz Widzew od utraty gola uchronił Serafin Szota, który wybił futbolówkę z linii bramkowej. Po chwili sędzia Piotr Lasyk zaprosił oba zespoły na przerwę, która miała przynieść poprawę w działach kreacji obu drużyn, dzięki czemu oglądalibyśmy większą liczbę ciekawych akcji w drugiej części gry. 

 

Druga połowa okazała się dużym rozczarowaniem, ponieważ oba zespoły bardzo długo nie potrafiły stworzyć sobie żadnej okazji strzeleckiej. W grze obu ekip było sporo chaosu, a bardzo mało konkretów. Najjaśniejszą postacią na murawie po przerwie był zdecydowanie Bartłomiej Pawłowski. Pomocnik gospodarzy szukał sposobu na rozstrzygnięcie losów pojedynku na korzyść własnej drużyny, ale pozostawał w tych próbach nieskuteczny. Niezłą szansę były gracz Malagi miał w osiemdziesiątej czwartej minucie. Pawłowski zgrał piłkę klatką piersiową do Dominika Kuna, ten drugi mu ją odegrał, a 30-latek ograł Daniela Gretarssona i uderzył tuż obok słupka bramki Leszczyńskiego.

 

Gdy wydawało się, że mecz zakończy się rozczarowującym, bezbramkowym remisem, to w trzeciej minucie doliczonego czasu gry Widzew strzelił złotego gola. Mateusz Żyro dośrodkował piłkę w pole karne do Bartłomieja Pawłowskiego, ten zgrał ją głową do Kristoffera Hansena, a Norweg również głową nie dał szans Rafałowi Leszczyńskiemu, zostając bohaterem miejscowej publiczności. 

 

Z perspektywy całych dziewięćdziesięciu minut taki wynik spotkania wydaje się sprawiedliwy, jednak żaden fan Ekstraklasy nie chce zapewne oglądać takich połów, jak ta druga dzisiejszego wieczora. RTS tym samym wreszcie zdołał w tym roku kalendarzowym odnieść zwycięstwo, a Śląsk zdecydowanie zrobił za mało, aby wywieźć z Łodzi chociaż jeden punkt. 

Widzew Łódź - Śląsk Wrocław 1:0 (0:0)

Bramka: 90+3' Hansen

Widzew: Ravas - Stępiński, Szota, Żyro - Milos (85' Shehu), Hanousek, Letniowski (58' Kun), Ciganiks (69' Zieliński)- Terpiłowski (69' Hansen), Sanchez, Pawłowski

Śląsk: Leszczyński - Verdasca, Poprawa, Gretarsson - Konczkowski, Olsen, Bukowski (58' Leiva), Garcia - Yeboah (81' Samiec-Talar), Exposito, Quintana (58' Jastrzembski)

Żółte kartki: 28' Letniowski - 12' Verdasca, 30' Gretarsson

Sędzia: Piotr Lasyk