Premier League: Brighton i Brentford bliżej pucharów, Southampton nadal czerwoną latarnią
James Boyes/Flickr.com/CC BY 2.0

Premier League: Brighton i Brentford bliżej pucharów, Southampton nadal czerwoną latarnią

  • Dodał: Jan Wagner
  • Data publikacji: 15.03.2023, 22:37

W czasie gdy oczy większości kibiców piłkarskich w Europie skierowane były na Madryt i Neapol, swoje mecze rozgrywała również Premier League. Trzy punkty w środowy wieczór zdobyły walczące o grę w pucharach zespoły Brighton i Brentford.

 

Przy ogromnym ścisku, panującym w dole tabeli Premier League, punktów niczym tlenu potrzebuje zamykające stawkę Southampton. Dziś Święci szukali ich w starciu na własnym boisku z plasującym się na dziewiątym miejscu Brentford. Od początku spotkania widać było jednak, że w środowy wieczór może być im bardzo trudno o powiększenie swojego dorobku. Mimo że gospodarze potrafili dłuższymi fragmentami utrzymywać się przy piłce, nie wynikały z tego żadne konkrety. Co innego po drugiej stronie boiska. Pierwszy raz golem zapachniało już w 22. minucie, gdy do bezpańskiej piłki w polu karnym dopadł Bryan Mbeumo. Z jego uderzeniem poradził sobie jednak Gavin Bazunu.

 

Tyle szczęścia golkiper gospodarzy nie miał już dziesięć minut później. Wówczas kapitalne podanie głową Christiana Norgaarda wykorzystał Ivan Toney, wyprowadzając Brentford na prowadzenie. Strata bramki nieco ożywiła graczy Southampton, którzy szukali okazji do wyrównania. Najlepszą szansę ku temu miał Carlos Jonas Alcaraz, ale jego strzał sprzed pola karnego przeleciał wyraźnie nad poprzeczką i do przerwy wynik nie uległ już zmianie.

 

W drugiej odsłonie Święci od samego początku rzucili się do odrabiania strat. Już po trzech minutach mogli oni doprowadzić do wyrównania, jednak w niezłej sytuacji Che Adams oddał zdecydowanie zbyt lekki strzał, który bez najmniejszych problemów wybronił David Raya. W dalszej części gry przewaga Southampton w posiadaniu piłki stawała się coraz wyraźniejsza, jednak nadal nie przekładało się to na dogodne okazje do zdobycia wyrównującej bramki. Co więcej, z każdą minutą gospodarze musieli coraz bardziej ryzykować, co ostatecznie zemściło się w samej końcówce spotkania. W siódmej minucie doliczonego czasu gry Brentford wyszło z szybką kontra, którą na bramkę zamienił Yoane Wissa, ustalając wynik spotkania.

 

Southampton – Brentford 0:2 (0:1)

 

Zespół Brighton, biorąc pod uwagę zaległe mecze, wciąż marzyć może o grze w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów. Aby liczyć się w walce o pierwszą czwórkę Mewy muszą wygrywać w starciach z ligowymi średniakami takimi jak Crystal Palace.

 

Środowy mecz zdecydowanie lepiej rozpoczęły jednak Orły. Już po dziesięciu minutach Crystal Palace powinno prowadzić, jednak najpierw główka Odsonne Edouarda minimalnie minęła bramkę Jasona Steele, a chwilę później doskonałej okazji po indywidualnej akcji nie wykorzystał Michael Olise. Niewykorzystane sytuacje w piłce nożnej lubią się mścić i tak też było w tym przypadku. Po kwadransie gry kapitalne podanie w pole karne od Kaoru Mitomy otrzymał Solomon March, który pewnym strzałem w prawy dolny róg bramki pokonał golkipera rywali. Do końca pierwszej połowy goście próbowali odpowiedzieć, kilkukrotnie wychodzili z szybkimi akcjami, jednak za każdym razem brakowało im nieco precyzji i w konsekwencji wynik do przerwy nie uległ już zmianie.

 

O ile po pierwszej połowie można było odnieść wrażenie, że Brighton prowadzi niezasłużenie i to Crystal Palace lepiej prezentuje się na boisku, o tyle druga połowa nie pozostawiła już wątpliwości, która z drużyn zasłużyła dzisiejszego wieczora na trzypunktową zdobycz. Gospodarze po wznowieniu gry częściej utrzymywali się przy piłce i raz za razem stwarzali zagrożenie pod bramką rywali. Ci z kolei byli absolutnie bezradni i zupełnie nie mieli pomysłu na doprowadzenie do wyrównania.

 

Goście mogą wręcz mówić o sporym szczęściu, że przegrali to spotkanie tylko 1:0. Zawdzięczają to w dużej mierze doskonałej postawie swojego bramkarza, który najpierw w 52. minucie poradził sobie z uderzeniem Estupiniana, a niecały kwadrans później fantastycznie zatrzymał Mac Allistera. Niestety, te interwencje zupełnie nie szły w parze ze skutecznością z przodu. Gospodarze bez większych kłopotów dowieźli skromne prowadzenie i udowodnili, że do końca mogą liczyć się w walce o miejsce w Lidze Mistrzów.

 

Brighton & Hove Albion – Crystal Palace 1:0 (1:0)