PlusLiga: ZAKSA już tylko jeden mecz od finału!
Piotr Sumara/PlusLiga

PlusLiga: ZAKSA już tylko jeden mecz od finału!

  • Dodał: Karol Sierszulski
  • Data publikacji: 23.04.2023, 17:14

Ależ oni grają! Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pokonała Asseco Resovię Rzeszów 3:1 w drugim meczu półfinałowym. Rzeszowianie walczyli, ale nie byli w stanie pokonać rozpędzonych kędzierzynian. Ponownie niesamowite spotkanie rozegrał Bartosz Bednorz, który zdobył 29 punktów i poprowadził ZAKSĘ do kolejnego zwycięstwa.

 

Po pierwszym meczu półfinałowym Asseco Resovia Rzeszów może żałować niewykorzystanych szans, które miała, szczególnie, że prowadziła 2:0. Na pewno siatkarze z Rzeszowa chcieli zwyciężyć i pojechać do Kędzierzyna-Koźla z remisowym stanem rywalizacji. Natomiast Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle niesiona świetnym powrotem i zwycięstwem 3:2, na pewno chciała dopisać kolejną wygraną na swoje konto.

 

Fantastycznie mecz rozpoczęli kędzierzynianie, którzy przy zagrywce Davida Smitha wyszli na prowadzenie 5:0. Serię skutecznym atakiem przełamał Maciej Muzaj. Jednak kolejny zawodnik ZAKSY, który pojawił się w polu serwisowym, Łukasz Kaczmarek posłał asa i było 7:2. Świetnie w mecz wszedł Dmytro Pashytskyy, który już na początku zdobył aż trzy punkty blokiem. Atakiem ze środka punkt zdobył Jan Kozamernik i było 10:6 dla gości. Gospodarze starali się gonić, mieli kontrę w górze, jednak Torey DeFalco zaatakował w aut i szansa została zmarnowana. A ZAKSA powiększyła swoją przewagę po punktowej zagrywce Aleksandra Śliwki i było 12:6. Różnica utrzymywała się, kędzierzynianie nie dawali zbliżyć się rzeszowianom na mniej niż cztery „oczka”. Po skutecznym ataku Łukasza Kaczmarka było 16:11. Chwilę później Marcin Janusz dołożył punktową zagrywkę i na tablicy wyników było 18:12. Przyjezdni w każdym elemencie dominowali nad swoimi rywalami. Po kolejnej długiej akcji zakończonej świetnym atakiem po bloku przez Bartosza Bednorza było 21:14 i ZAKSA pewnie zmierzała po zwycięstwo w pierwszej partii. Siatkarze Resovii zdobyli jeszcze kilka punktów w końcówce, m.in. Maciej Muzaj posłał asa serwisowego, ale kędzierzynianie dowieźli prowadzenie do końca. Wygrali seta 25:21 po ataku Łukasza Kaczmarka.

 

Drugą partię lepiej zaczęli gospodarze. Po bloku Jana Kozamernika na Łukaszu Kaczmarku było 5:3. Rzeszowianie utrzymywali przewagę, a po ataku Toreya DeFalco dołożyli jeszcze „oczko” i było 9:6. Ale siatkarze ZAKSY przy zagrywce Aleksandra Śliwki dogonili swoich przeciwników i po bloku Bartosza Bednorza na Macieju Muzaju było 9:9. Niedługo później w polu serwisowym pojawił się DeFalco, posłał asa i było 12:10. Kędzierzynianie mylili się coraz częściej, Śliwka nie zgrał się z Januszem, popełnił błąd i było 14:11. Jednak punkty w bloku zdobyli Pashytskyy i Janusz i już było 14:14. ZAKSA wykorzystała pogubienie gospodarzy i po przechodzącej piłce i kontrze, którą wykorzystał Kaczmarek, było 17:16 dla przyjezdnych. W polu serwisowym pojawił się atakujący kędzierzynian, piłka ponownie wróciła i ZAKSA prowadziła 21:19. W kluczowym momencie goście zaczynali uciekać z wynikiem Resovii. Jednak rzeszowianie nie poddali się i po długiej, efektownej akcji, którą atakiem blok-aut zakończył Maciej Muzaj było 21:21. Końcówka była bardzo wyrównana, obie ekipy utrzymywały akcje przy swoim przyjęciu. Świetną zagrywkę posłał Klemen Cebulj i rzeszowianie mieli piłkę setową przy wyniku 24:23. Jednak skutecznie zaatakował Śliwka i doszło do gry na przewagi. Fantastycznym blokiem na Muzaju popisał się Bednorz i ZAKSA miała przewagę. Asem serwisowym drugiego seta zakończył Aleksander Śliwka, którego kędzierzynianie wygrali 27:25.

 

Trzecia odsłona meczu rozpoczęła się bardzo podobnie, jak poprzednia. Rzeszowianie wyszli na prowadzenie 5:3. Chwilę później Muzaj zablokował Śliwkę i było 7:4. Siatkarze Resovii weszli na wyższy poziom i zdominowali kędzierzynian. Po kolejnym bloku na Śliwce, tym razem Kochanowskiego było już 10:4. Gospodarze powiększali swoje prowadzenie, po przepychance na siatce, którą wygrał DeFalco było 16:9. Zespół Tuomasa Sammelvuo był bezradny, a świetny fragment gry mieli podopieczni Giampaolo Medeiego. Amerykański przyjmujący w zespole z Rzeszowa grał dużo lepiej w trzecim secie i po kolejnym jego ataku było 18:11. Błąd w przyjęciu przy zagrywce Kochanowskiego popełnił David Smith i na tablicy wyników było 20:12. Rzeszowianie dążyli do szybkiego zakończenia partii. Goście natomiast zdobyli jeszcze kilka punktów, m.in. po asach serwisowych Łukasza Kaczmarka i Bartosza Bednorza, ale nie zdało się to na wiele. Asseco Resovia Rzeszów wygrała trzeciego seta 25:18 po ataku Jakuba Buckiego i przedłużyła walkę w tym spotkaniu.

 

Czwartą partię lepiej rozpoczęli kędzierzynianie, którzy po autowym ataku Jakuba Kochanowskiego wyszli na prowadzenie 4:2. Blok dołożył Aleksander Śliwka i było 7:4. Rzeszowianie nie byli w stanie wyrównać, a goście jeszcze dokładali kolejne punkty. Po świetnym ataku Bednorza było 9:5. W polu serwisowym pojawił się Klemen Cebulj, posłał asa serwisowego i było 10:8. Blok kilka akcji później dołożył Muzaj i było już tylko 13:12 dla gości. Jednak przy zagrywce Marcina Janusza rzeszowianie mieli bardzo duże problemy ze skończeniem akcji i kędzierzynianie znowu odskoczyli, było 16:12. Bardzo efektownym zagraniem popisał się Fabian Drzyzga, który jedną ręką zablokował Bartosza Bednorza. Po tym zagraniu było 17:15 dla gości. Rzeszowianie robili wszystko, żeby gonić i po ataku Toreya DeFalco był już tylko punkt straty, było 19:18. Od tego momentu  trzy „oczka” z rzędu zdobyli goście i po punktowej zagrywce Bednorza było 22:18. Przyjmujący się nie zatrzymywał i dołożył kolejne dwa asy i doprowadził do piłek meczowych. I po autowym ataku Bartłomieja Mordyla Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wygrała 25:18 i 3:1 w całym meczu.

 

Asseco Resovia Rzeszów – Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 1:3 (21:25, 25:27, 25:18, 18:25)

Resovia: DeFalco, Kochanowski, Muzaj, Cebulj, Kozamernik, Drzyzga, Zatorski (L) oraz Borges, Bucki, Kędzierski, Mordyl

ZAKSA: Śliwka, Smith, Kaczmarek, Bednorz, Pashytskyy, Janusz, Shoji (L) oraz Kluth, Żaliński, Stępień

MVP: Bartosz Bednorz