PKO Ekstraklasa: Korona(cja) odłożona
Rafał Kozieł

PKO Ekstraklasa: Korona(cja) odłożona

  • Dodał: Bartosz Szafran
  • Data publikacji: 07.05.2023, 17:24

Bramka z rzutu karnego Łukowskiego dała Koronie bezcenne zwycięstwo z Rakowem. Kielczanie odskoczyli od strefy spadkowej, a częstochowianie świętowanie mistrzostwa Polski muszą odłożyć na później.

 

Raków w przypadku wygranej zapewniał sobie już dziś tytuł mistrzowski, niezależnie od wyniku późniejszego meczu Pogoni z Rakowem. Korona potrzebowała punktów może jeszcze bardziej, jednak jej cel był zupełnie inny - oddalenie widma spadku z PKO Ekstraklasy. Mecz zapowiadał się ciekawie, a faworyta nietrudno było wskazać.

 

Liczna publiczność zebrana na kieleckim stadionie od pierwszych minut przecierała oczy ze zdumienia, bo to gospodarze w pierwszych minutach osiągnęli przewagę i konstruowali zdecydowanie więcej groźnych ataków. Częstochowska obrona miała mnóstwo pracy, w dwóch przypadkach pomogły jej elementy konstrukcyjne bramki - słupek i poprzeczka. Po tej ostatniej jeden z piłkarzy Rakowa zagrał piłkę ręką. Sędzia Tomasz Kwiatkowski potrzebował wsparcia VAR, aby podyktować rzut karny. W 36. minucie na bramkę, pomimo dobrej interwencji Kovacevica, zamienił ją Lukowski. W tym samym niemal momencie zdenerwowany Marek Papszun przeprowadził dwie zmiany. Raków zaczął grać nieco lepiej, osiągnął przewagę, stworzył kilka sytuacji, ale do wyrównania przed przerwą nie doprowadził.

 

W drugiej połowie częstochowianie osiągnęli potężną przewagę, stworzyli mnóstwo okazji. Kielczanie bronili się wszystkimi możliwymi sposobami, wybijali piłkę z linii bramkowej, interweniowali ofiarnie i skutecznie. Bramki powinni zdobyć Piasecki, Kochergin, Gutkovskis i kilku innych zawodników Rakowa. Kielecka bramka pozostawała jak zaczarowana. W ostatniej minucie Tudor powinien dać Rakowowi tytuł, ale spudłował do pustej bramki. To było najlepsze podsumowanie postawy częstochowskiej drużyny w tym meczu.

 

Jeszcze dziś jednak może być święto w Częstochowie, wystarczy, że Legia nie wygra w Szczecinie, a nic już Rakowowi tytułu nie odbierze. Gdyby jednak nie dziś, to za tydzień na własnym stadionie lider podejmie Lecha i jeśli nie przegra, to zostanie mistrzem. Korona odskoczyła od Śląska na sześć punktów i jest bardzo bliska utrzymania.

 

Korona Kielce - Raków Częstochowa 1:0 (1:0)

Bramki: Łukowski 36' (k)
Korona: Zapytowski - Zator, Trojak, Malarczyk, Briceag, Petrov (76 Petrov) - Podgórski (68 Godinho), Takac (67 Szpakowski), Nono, Łukowski (76 Błanik)- Szikawka (86 Kostorz)

Raków: Kovacevic - Rakovitan (38 Długosz), Arsenic, Svarnas - Carlos Silva, Papnikolau, Berggren (38 Lederman), Tudor - Nowak, Kochergin (62 Cebula), Piasecki (62 Gutkovskis)
Żółte kartki: Zator, Takac, Kwiecień - Piasecki, Berggren, Svarnas, Cebula, Arsenic, Papanikolau

Sędziował: Tomasz Kwiatkowski

Bartosz Szafran

Od wielu wielu lat związany ze sportem czynnie jako biegający, zawodowo jako sędzia i medyk oraz hobbystycznie jako piszący wcześniej na ig24, teraz tu. Ponadto wielbiciel dobrych książek, który spróbuje sił w pisaniu o czytaniu.