Koszykówka - MŚ 2023: bez większych niespodzianek w pierwszych spotkaniach
FIBA

Koszykówka - MŚ 2023: bez większych niespodzianek w pierwszych spotkaniach

  • Dodał: Andrzej Kacprzak
  • Data publikacji: 26.08.2023, 18:30

Za nami dwa dni mistrzostw świata w koszykówce co oznacza, że każda z drużyn zagrała już po jednym spotkaniu. Pierwsze starcia wprawdzie nie przyniosły większych niespodzianek, ale kilka występów było godnych zapamiętania.

 

Grupa A

 

Jednym z dwóch spotkań otwierających mistrzostwa było to pomiędzy Włochami a Angolą. Drużyna z Półwyspu Apenińskiego nawet pomimo nieobecności Paolo Banchero, który po wielu miesiącach utrzymywania, że zagra w we włoskiej kadrze ostatecznie zdecydował się na grę dla Stanów Zjednoczonych była faworytem nie tylko starcia z Angolą, ale również rywalizacji w grupie, w której znalazły się jeszcze reprezentacje Dominikany i Filipin. Mecz przez długi czas nie był jednak dla Włochów łatwy. Po trzech kwartach różnica między obiema ekipami wynosiła zaledwie 4 punkty. Końcówka w wykonaniu faworytów była jednak znakomita w defensywie i dzięki wygraniu kwarty 20:10 triumfowali w całym spotkaniu 81:67.

 

W drugim ze spotkań tej grupy Dominikana mierzyła się z reprezentacją Filipin. "Na papierze" faworytami byli gracze z Dominikany, ale Filipińczycy grali przed własną publicznością i na pewno nie zamierzali łatwo odpuścić. To spotkanie było jeszcze bardziej wyrównane niż poprzedzające je starcie Włochów z Angolą. Po pierwszej połowie spotkania mieliśmy remis, a o skromnym zwycięstwie Dominikany zadecydowała druga połowa. Dominikańczycy wygrali ostatecznie 87:81, a mecz uświetniły popisy zawodników z NBA. Karl-Anthony Towns zdobył dla Dominikany 26 punktów i 10 zbiórek, a po drugiej stronie parkietu Jordan Clarkson zanotował 28 "oczek", do których dołożył jeszcze po 7 zbiórek i asyst.

 

Grupa B

 

Najwięcej emocji podczas pierwszej kolejki mieliśmy w grupie B. Co prawda będący w tej grupie Serbowie, pomimo nieobecności Nikoli Jokicia całkowicie rozbili reprezentację Chin 105:63, ale drugie ze spotkań było najbardziej wyrównane spośród wszystkich dotychczasowych starć. Reprezentacja Portoryko mierzyła się z drużyną Sudanu Południowego. Faworytami starcia byli gracze z Portoryko, ale po pierwszej słabej połowie byli oni w trudnej sytuacji. Na drugą część meczu wyszli jednak odmienieni i zdołali zniwelować dwucyfrową stratę, a zarazem doprowadzić do dogrywki. W niej już dość pewnie pokonali rywali i zaczęli mistrzostwa od zwycięstwa 101:96.

 

Grupa C

 

Bez niespodzianek rozpoczęła się rywalizacja w grupie C. Reprezentacja Stanów Zjednoczonych bardzo pewnie pokonała drużynę Nowej Zelandii 99:72. Pewnie triumfowali również Grecy, którzy bez Giannisa Antetokounmpo ograli Jordanię 92:71.

 

Grupa D

 

Podziału na faworytów i outsiderów dość łatwo można było też dokonać w grupie D. Rywalizują w niej reprezentacje Czarnogóry, Litwy, Meksyku oraz Egiptu. "Pewniakami" do wyjścia z grupy wydawali się być gracze z Europy i zrobili w tym kierunku duży krok. Czarnogórcy pokonali Meksyk 91:71, a znakomity występ zanotował Nikola Vucevic. Center Chicago Bulls zanotował double-doouble zdobywając 27 punktów i 10 zbiórek. Jeszcze pewniej triumfowali Litwini, którzy bez indywidualnych popisów pokonali Egipt 93:67. 

 

Grupa E

 

Ciekawie zapowiadała się rywalizacja w grupie E, w której znaleźli się Niemcy, Australijczycy, Finowie oraz Japończycy. Jako pierwsze zaprezentowały się reprezentacje Finlandii i Australii. Faworytami byli Ci drudzy, którzy na poprzednich mistrzostwach zawędrowali aż do półfinału, w którym po dogrywce ulegli Hiszpanii. W skandynawskiej ekipie znajdował się jednak chociażby Lauri Markkanen, w którym fińska kadra upatrywała nadziei na zwycięstwo. Mecz rozpoczął się dobrze dla Skandynawów, którzy po pierwszej kwarcie prowadzili różnicą czterech punktów. Były to jednak dla nich miłe złego początki. Reprezentacja Australii dysponująca całym szeregiem graczy z NBA szybko odrobiła straty i konsekwentnie budowała swoją przewagę do samego końca spotkania. Australia pokonała Finlandię aż 98:72.

 

Swój najmocniejszy skład na mistrzostwa przywieźli Niemcy. W barwach naszych zachodnich sąsiadów zobaczyć można było takich graczy jak Dennis Schroeder, Daniel Theis czy też bracia Frantz i Moritz Wagner. Mając do dyspozycji takich zawodników Niemcy nie dali najmniejszych szans Japończykom i pewnie wygrali 81:63.

 

Grupa F

 

Skoro mowa o popisach indywidualnych to warto zwrócić uwagę na grupę F. W niej oglądać można drużyny z Wenezueli, Gruzji, Wysp Zielonego Przylądka oraz Słowenii. W ostatniej z ekip występuje prawdopodobnie największa gwiazda całego turnieju - Luka Doncic. Lider Dallas Mavericks pokazał klasę już w pierwszym spotkaniu z reprezentacją Wenezueli rzucając aż 37 punktów, do których dołożył 7 zbiórek i 6 asyst. Słoweńcy tylko przez pierwszą kwartę mieli pewne problemy z Wenezuelczykami, którzy znakomicie rzucali wówczas zza łuku. Później drużyna z Europy panowała już niepodzielnie na boisku i triumfowała 100:85.

 

Jeszcze pewniej swój mecz wygrali jednak Gruzini, którzy już po pierwszej połowie meczu mieli 26 punktów przewagi nad Wyspami Zielonego Przylądka. Ekipa z pogranicza Europy i Azji w trzeciej i czwartej kwarcie już zdecydowanie spuściła z tonu i spokojnie dowiozła wysokie prowadzenie do końca triumfując tym samym 85:60. 

 

Grupa G

 

Niezwykle jednostronne spotkania mieliśmy natomiast w grupie G. Brazylijczycy oraz Hiszpanie nie dali swoim rywalom choćby najmniejszych szans nie tylko na odniesienie zwycięstwa, ale również na podjęcie jakiejkolwiek walki. Gracze z Ameryki Południowej rozbili Iran 100:59, a zawodnicy z Półwyspu Iberyjskiego ograli Wybrzeże Kości Słoniowej 94:64.

 

Grupa H

 

Emocji, choć w tym przypadku dość nieoczekiwanie, nie mieliśmy również w grupie H. O ile zwycięstwo Łotwy nad Libanem można było przyjmować jako niemal pewne, o tyle zwycięstwo Kanadyjczyków nad Francją mogło być już kwestią dyskusyjną. Gracze z Kraju Klonowego Liścia na mistrzostwa świata przyjechali w mocnym zestawieniu, ale brakowało w ich składzie prawdopodobnie najważniejszego gracza - Jamala Murraya. We francuskiej ekipie zabrakło natomiast Victora Wembanyamy. Pierwsza połowa spotkania między tymi ekipami mogła jeszcze zwiastować walkę, bo po dwóch kwartach Kanadyjczycy prowadzili różnicą zaledwie 3 punktów. Jednak po zmianie stron gracze z Ameryki Północnej całkowicie rozbili swoich rywali wygrywając trzecią kwartę 25:8. Jak nietrudno się domyślić oznaczało to w zasadzie koniec walki i w konsekwencji zwycięstwo Kanady 95:65.

Andrzej Kacprzak – Poinformowani.pl

Andrzej Kacprzak

Pasjonat sportu i rocka. Piszę głównie o piłce nożnej, koszykówce, tenisie oraz Formule 1.