Siatkówka - ME mężczyzn: zgodnie z planem, ale i nutą niepewności. Polacy postraszeni przez Holendrów
Daria Jańczyk

Siatkówka - ME mężczyzn: zgodnie z planem, ale i nutą niepewności. Polacy postraszeni przez Holendrów

  • Dodał: Aleksandra Suszek
  • Data publikacji: 01.09.2023, 21:57

Nie było niespodzianki w drugim spotkaniu Polaków na mistrzostwach Starego Kontynentu. Wicemistrzowie świata tym razem w Skopje pokonali Holendrów, choć nie bez drobnego "wypadku przy pracy". 

 

Ekipa "Oranje" dla naszej kadry mogła wydawać się najbardziej wymagającą spośród wszystkich współdzielących grupę C. Niemniej jednak, wciąż to Polacy byli faworytami tego spotkania i tak jak wczoraj, oczekiwaliśmy wysokiego zwycięstwa.

 

Holendrzy rozpoczęli lepiej w ataku. Dość zachowawczo weszli w mecz nasi zawodnicy, co udało się wykorzystać przeciwnikom i odskoczyć na 3:1. Swój koncert zainaugurował też ten, który zdecydowanie wyróżniał się w pomarańczowej koszulce - Nimir Abdel-Aziz nie bał się omijać podwójnego bloku. Remis na tablicy pojawił się jednak dość szybko, bo na 6:6. Przez pewien czas zespoły grały punkt za punkt, ale mogłoby to wyglądać zupełnie inaczej gdyby nie błędy serwisowe Polaków. Na półmetku Holendrzy odskoczyli na dwa "oczka", a w biało-czerwonej strefie było widać duże zamieszanie i problemy z przyjęciem. Zawodnicy z Niderlandów na otwarcie meczu postraszyli trochę w końcówce i delikatnie, ale byli w niej lepsi.

 

Nikola Grbić sięgnął po zmianę w przyjęciu w drugiej partii. Już na starcie efektywnie udało się zatrzymać Abdel-Aziza, a po asie serwisowym Kaczmarka było już 3:1. Wreszcie widać było grę środkiem, choć atakujący ZAKSY cały czas świetnie obstawiał skrzydło. Po kilku minutach było już 7:3 dla Polaków, którzy wyglądali już zupełnie inaczej, niż w pierwszej partii. Reprezentanci Holandii na próżno szukali sposobu na czujny blok rywali. Kiedy Semeniuk uderzył wysoko nad rękami Holendrów, różnica punktowa wzrosła do 18:10. Zawodnicy Roberto Piazzy nie mieli żadnych argumentów w tej odsłonie i tym razem to oni przełknęli solidną łyżkę dziegciu. 

 

Holendrzy z mocną ręką w ofensywie weszli w trzeciego seta - 2:2. Biało-Czerwoni utrzymywali jednak swój poziom i chwilę później rozpoczęli budowanie przewagi. Bardzo dobrze wyglądała gra skrzydłowych po polskiej stronie i to głównie oni straszyli przeciwników. "Oranje" cały czas pozostawali z tyłu, ale mając jeszcze szansę na odrobienie wyniku. Znów jednak ostatnie akcje przesądziły o tym, kto technicznie w tym meczu wyglądał znacznie lepiej. Pierwsza piłka setowa dla Polski była przy stanie 24:18, natomiast dopiero przy błędnym serwisie Holendrów padł decydujący punkt.  

 

Nikogo nie dziwiło, że Abdel-Aziz w polu serwisowym może siać postrach. As serwisowy nie wytrącił jednak Polaków z rytmu i z 4:1 momentalnie zrobił się remis. I w zespole Nikoli Grbicia nie brakowało potężnych zagrywek, nie wspominając już o punktowych blokach w tym spotkaniu. W dobrym momencie dla Holendrów przypomniał o sobie Parkinson, dzięki niemu wynik nie był już tak drastyczny - 13:12. Problem pojawiał się natomiast w kwestii utrzymania tej tendencji, bo na to Biało-Czerwoni już nie pozwalali. Mimo, że "Pomarańczowi" deptali wicemistrzom świata po piętach, ci utrzymali dystans i zakończyli to spotkanie z dorobkiem trzech punktów do tabeli. 

 

Polska - Holandia 3:1 (23:25, 25:13, 25:19, 25:22)

 

Polska: Janusz, Kaczmarek, Huber, Kochanowski, Fornal, Leon, Zatorski (L) oraz Semeniuk

 

Holandia: Abdel-Aziz, Tuinstra, Plak, Keemink, Parkinson, Norma, Andringa (L) oraz Jorna, Ter Horst, Garderen, Wiltenburg

Aleksandra Suszek – Poinformowani.pl

Aleksandra Suszek

Można powiedzieć, że piszę o wszystkim po trochu, ale w moim sercu gości głównie siatkówka.