PHL: karne w Krakowie, zwycięska seria Katowic trwa
youtube

PHL: karne w Krakowie, zwycięska seria Katowic trwa

  • Dodał: Aleksander Kurcoń
  • Data publikacji: 04.11.2018, 21:05

Do rzutów karnych doszło w Krakowie, gdzie Cracovia pokonała GKS Tychy. Decydującą bramkę zdobył Filip Drzewiecki. W innym hitowym spotkaniu GKS Katowice zdecydowanie wygrały z Podhalem Nowy Targ wynikiem 5:2. Wicemistrz Polski wygrał swój piętnasty mecz z rzędu i pozostaje na czele tabeli PHL.

 

Do klasyka ostatnich lat doszło w Krakowie, gdzie miejscowa Cracovia podejmowała GKS Tychy. Obie drużyny w obecnym sezonie nie grają tak, jak do tego nas przyzwyczaili w ostatnich latach, kiedy to rozgrywali między sobą finały mistrzostw Polski.

 

Pierwsza tercja to kompletna dominacja GKSu Tychy. Przyjezdni niemal bombardowali bramkę Michaela Łuby, nie dając mu odpocząć nawet na minutę. Już w 2. minucie Andrei Mikhnov miał okazję do strzału po indywidualnej akcji, ale trafił tylko w bramkarza. W 8. minucie dobrą akcję rozegrał nierozerwalny duet Cichy-Szczechura. Zawodnicy z polskim paszportem stanęli z krążkiem w sytuacji dwóch na bramkarza, jednak strzał tego drugiego powstrzymał znowu Łuba. W 16. minucie worek z bramkami rozwiązał Michał Kotlorz, który trafił w samo okienko strzelając z niebieskiej. Jeszcze przed przerwą Comarch Cracovia zdołała odpowiedzieć za sprawą Emila Sveca, który otrzymał krążek tuż przed bramką i sprytnym strzałem umieścił go w siatce. Gospodarze wyraźnie się rozluźnili, co dostrzegli goście. GKS Tychy błyskawicznie zareagował na straconą bramkę. Kilka sekund po wznowieniu krążek otrzymał Jakub Witecki, przejechał z nim cały lód i wykorzystał sytuację sam na sam. Pasy jednak po raz kolejny zdołały odpowiedzieć, tym razem za sprawą Stephana Csamango, który odnalazł się z zamieszaniu pod bramką Murraya i wepchnął krążek do bramki. Wynik na tablicy remisy, ale to GKS przez większość czasu dominował na lodzie, a wśród gospodarzy tylko Łuba nie miał sobie nic do zarzucenia.

 

Drugą tercję GKS Tychy rozpoczął z przewagą jednego gracza, z tego powodu zasypali Łubę strzałami. Bramkarz Cracovii jednak bronił jak w transie. W 25. minucie Michał Vahovec zmarnował doskonałą okazję, po tym jak otrzymał krążek z lewej strony i znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Murray wyczuł jego intencje i obronił ciałem strzał. Niewykorzystana sytuacja zemściła się cztery minuty później. Egzekutorem został Michael Cichy, który wykorzystał zamieszanie pod bramką i wepchnął krążek do bramki. Asystę zaliczył oczywiście Szczechura, bo któż inny mógłby pomóc Cichemu zdobyć bramkę? Cracovia w drugiej tercji wykazywała wolę walki i już w 33. minucie doprowadziła po raz trzeci dzisiaj do wyrównania. Autorem bramki został Łukaasz Kamiński, który przebywając w prawym kole wznowień uderzył krążek. Strzał przypominał ten do którego przyzwyczaili nas piłkarscy napastnicy - z ostrego kąta, na dalszy słupek, po ziemi. Krążek wpadł do siatki obok zaskoczonego Murraya. I mimo, że bramkarz GKSu w drugiej tercji radził sobie bardzo dobrze, to ten przepuszczony gol zaważył na tym, że trenere Andrey Gusov zdecydował sie na zmianę bramkarza - na lodowisko wyjechał Kamil Lewartowski. W rezultacie na tablicy widniał remis 3:3.

 

Trzecia tercja bardzo długo się rozkręcała. Przez kilka minut ani jedni ani drudzy nie potrafili wypracować sobie dobrej sytuacji do strzelenia gola. Plany GKSu ułatwił Gajor, który w prostej sytuacji wystrzelił krążek poza boisko i w rezultacie otrzymał dwie minuty kary. W 48. minucie liczebną przewagę wykorzystali goście, którzy założyli zamek. Mateusz Bryk otrzymał krążek na niebieskiej linii, oddał potężny strzał. Przed bramką swoje trzy grosze dołożył jeszcze Adam Bagiński, który kijem zmienił tor lotu gumy, ta odbiła się od poprzeczki i ostatecznie to właśnie Bagiński został strzelcem gola. Cracovia potrzebowała jednego trafienia, aby wyrównać, ale większość akcji spełzała na niczym. Szczęście do gospodarzy uśmiechnęło się na 4 minuty przed końcem, kiedy to Bryk otrzymał dwuminutową karę. Pasy jednak miały duży problem, aby rozegrać prawidłowo przewagę, w ostateczności tylko Paweł Zygmunt mógł oddać w miarę obiecujący strzał, który zatrzymał Lewartowski. Cracovia jednak grała do końca. Drużyna poniesiona okrzykami całej areny doprowadziła do wyrównania na 18 sekund przed końcem. Bohaterem został Maciej Kruczek, który znajdując się na wprost bramki rywala trafił do siatki. Gospodarze wykorzystali grę w przewadze. Tyszanie mogą pluć sobie w brodę, bo otrzymali indywidualną karę za przedłużanie gry. 

 

Na początku dogrywki goście musieli grać przez minutę w osłabieniu, to pokłosie kary w końcówce regulaminowego czasu gry. Doliczone pięć minut nie przyniosło rozstrzygnięcia, zwycięzcę wyłonić musiały dopiero rzuty karne. W nich decydującą bramkę zdobył Filip Drzewiecki i Comarch Cracovia tym samym kończy swoją serię porażek wygrywając z mistrzem Polski.

 

Comarch Cracovia - GKS Tychy 5:4 d. rz.k. (2:2; 1:1; 1:1; 0:0; 3:1)

 

Wszystkie wyniki 19. kolejki:

 

JKH GKS Jastrzębie - Zagłębie Sosnowiec 3:0 (0:0; 2:0; 1:0)

 

PGE Orlik Opole - MH Automatyka Gdańsk 3:2 d. (1:0; 1:2; 0:0; 1:0)

 

KS Unia Oświęcim - KH Energa Toruń 2:4 (1:2; 0:1; 1:1)

 

TatrySki Podhale Nowy Targ - KH Tauron GKS Katowice 2:5 (0:2; 0:1; 2:2)

 

Comarch Cracovia - GKS Tychy 5:4 d. rz.k (2:2; 1:1; 1:1; 0:0; 3:1)

 

TABELA PHL

 

Aleksander Kurcoń

Piłka nożna w każdym wydaniu, a także hokej i koszykówka.