Łyżwiarstwo figurowe – MŚ: fenomenalny powrót Polki i rekord świata
© International Skating Union (ISU)

Łyżwiarstwo figurowe – MŚ: fenomenalny powrót Polki i rekord świata

  • Dodał: Emilia Sokolik
  • Data publikacji: 24.03.2024, 18:03

Mistrzostwa świata miały się odbyć w Montrealu już 4 lata temu, ale z powodu epidemii koronawirusa zawody zostały wówczas odwołane. W tym roku miasto ponownie otrzymało szansę na organizację tej imprezy. Wystąpiły łyżwiarskie gwiazdy z całego świata, a wśród nich polska drużyna – pierwszy raz od 15 lat w pełnym składzie! Ostatni raz Polacy mieli reprezentantów w każdej z kategorii na mistrzostwach świata w 2009 r. w Los Angeles.

 

Wśród par tanecznych debiutowali Oliwia Oliver i Filip Bojanowski, którzy rok temu połączyli siły i rozpoczęli treningi w Young Goose Academy we włoskiej miejscowości Egna. W grudniu zdobyli mistrzostwo Polski, a następnie wywalczyli najwyższe miejsce w rankingu polskiej federacji. To dało im upragniony bilet do Montrealu. Na tę okazję przygotowali taniec rytmiczny do innej muzyki niż dotychczas oraz nowe stroje. Zdobyli za niego 54,19 punktu, co dało im 34. miejsce. Co ciekawe, Oliwia Oliver startowała w łyżwach pożyczonych od swojej klubowej koleżanki Anny Simovej, ponieważ nie zdążyła rozjeździć swoich przed zawodami. Dla urodzonej w Polsce, a wychowanej w Kanadzie Oliwii zawody w Montrealu były tym bardziej szczególne: – Wspaniale było występować przed kanadyjską publicznością, która kibicowała zawodnikom w każdego kraju – skomentowała zawodniczka. Para nie awansowała do finału, ale zaprezentowała energetyczny taniec z mocnym podnoszeniem na czwartym poziomie oraz piękne emocje na lodzie. Z pewnością kolejny rok wspólnych treningów przyniesie jeszcze lepsze wyniki.

 

W kategorii tanecznej tytuł mistrzów świata obronili Amerykanie Madison Chock i Evan Bates z notą 222,20. Duże wrażenie na publiczności zrobił taniec dowolny Kanadyjczyków. Piper Gilles i Paul Poirier ponieśli licznie zgromadzonych w Montrealu rodaków dramatycznie wykonanym występem do muzyki z „Wichrowych wzgórz”. Mimo owacji na stojąco i wygrania tego segmentu zawodów musieli jednak zadowolić się ogólnym wynikiem 219,68 punktu i srebrnym medalem. Podium uzupełnili mistrzowie Europy Charlene Guignard i Marco Fabbri z Włoch (216,52 punktu).

 

Debiut na mistrzostwach świata zaliczyli również Julia Szczecinina i Michał Woźniak. To pierwszy od 14 lat występ polskiej pary sportowej w finale mistrzostw świata. Mimo że trenują razem zaledwie od 8 miesięcy, to już w tym sezonie odnieśli spore sukcesy. Zdobyli brąz na zawodach Warsaw Cup z serii Challenger oraz uplasowali się w pierwszej dziesiątce mistrzostw Europy w Kownie. W 2020 r. Julia Szczecinina, jeszcze jako reprezentantka Węgier w parze z Markiem Magyarem, miała wystąpić mistrzostwach świata w Montrealu, które jednak zostały odwołane z powodu koronawirusa. W związku z tym tegoroczny występ był dla niej tym bardziej szczególny: – Nigdy nie powinno się uznawać za pewnik, że się weźmie udział w takim wydarzeniu – przyznała. Z kolei dla Michała Woźniaka były to pierwsze zawody za oceanem: – Jestem szczęśliwy, że mogę być tutaj. Ciężko pracowałem, żeby tu przyjechać i chcę się tym cieszyć – przyznał. Radość obojga zawodników świetnie było widać na lodzie. W programie krótkim zdobyli 56,24 punktu, co jest ich nowym rekordem życiowym. Nie do końca byli zadowoleni z wyrzucanego potrójnego flipa, ale pewnie wykonane pozostałe elementy dały im awans do finału. W programie dowolnym pojawiło się kilka błędów, ale zawodnikom udało się zaprezentować piękne podnoszenia i spiralę śmierci. Z ogólnym wynikiem 155,91 punktów zajęli 19. miejsce. Prosto z Montrealu mają zamiar jechać do Toronto, gdzie choreografię do ich nowego programu krótkiego przygotuje Mark Pillay.

 

Sensacyjne złoto w kategorii par sportowych zdobyła kanadyjska para Deanna Stellato-Dudek i Maxime Deschamps (221,56 punktu). 40-letnia Deanna przyjechała na mistrzostwa jako najstarsza z zawodników, a wyjedzie jako najstarsza mistrzyni świata w łyżwiarstwie figurowym. Co ciekawe, w 2000 r. Deanna została wicemistrzynią świata juniorów jako solistka, jednak ze względu na kontuzje zdecydowała się zakończyć karierę. Następnie przez 16 lat pracowała w branży kosmetycznej, aż zdecydowała się wznowić treningi w konkurencji par sportowych. Jeśli dodać do tego fakt, że jej partner sportowy na co dzień zmaga się z ADHD, to ich droga do zdobycia mistrzostwa świata w Montrealu jest tym bardziej inspirująca.

 

Drugie miejsce zajęli mistrzowie świata z zeszłego roku Riku Miura i Ryuichi Kihara. Japończycy stracili część sezonu przez kontuzję pleców partnera, jednak mimo ograniczonych z tego powodu treningów udało im się w pięknym stylu wywalczyć srebro z wynikiem 217,88 punktu. Podium uzupełniła niemiecka para Minerva Fabienne Hase i Nikita Volodin, którzy trenują w tym samym ośrodku, co nasz polski duet (210,40). Sporo emocji wzbudziła nieobecność Japończyków na ceremonii wręczenia medali. Okazało się, że Ryuichi Kihara miał nagłe problemy oddechowe i wymagał pomocy medycznej. Duet otrzymał medale dopiero w sobotę, kiedy zawodnik poczuł się lepiej.

 

Wśród solistek w polskich barwach wystąpiła Jekatierina Kurakowa. Zawodniczka miała za sobą trudny występ na mistrzostwach Europy w Kownie, gdzie nie zakwalifikowała się do programu dowolnego. – Trudno mi było wrócić po mistrzostwach Europy, tak mentalnie – przyznała zawodniczka. – Zrobiłam sobie wtedy dwa tygodnie wolnego, żeby zastanowić się, czy wciąż chcę to robić, ale zrozumiałam, że bardzo kocham łyżwiarstwo, nawet jeśli czasem jest ciężko. Trudne doświadczenia czasami dają nam więcej, ponieważ z czasem zdajesz sobie sprawę, co poszło nie tak. A to jest pierwszy krok do rozwoju, a potem do sukcesu – dodała Katia.  Odpoczynek, a potem trening w IceLab w Mediolanie i Cricket Club w Toronto dały rezultaty.

 

W programie krótkim Katia zamiast kombinacji dwóch potrójnych skoków zaprezentowała potrójnego lutza z podwójnym toe-loopem. Jednak program wykonany czysto z piruetami na czwartym poziomie i sekwencją kroków na trzecim dał jej pewny awans do finału i nowy rekord sezonu (62,34). W programie dowolnym zawodniczka pokazała swoją flagową kombinację potrójnego lutza z potrójnym flipem. Straciła część punktów przez usterki w trzech elementach skokowych, ale pozostałe wykonała czysto. Tym razem i piruety, i sekwencję kroków oceniono na czwarty poziom. Katia dodała do tego piękne emocje na lodzie i z łączną oceną 184,76 punktu wywalczyła 11. miejsce. To najwyższa pozycja reprezentantki Polski od 1999 r., kiedy to Anna Rechnio zajęła 6. miejsce w Helsinkach. Jest to także najwyższa dotychczas osiągnięta przez zawodniczkę pozycja na mistrzostwach świata.

 

Po programie krótkim w konkurencji solistek prowadziła mistrzyni Europy Loena Hendrickx, jednak przez upadek i błędy w skokach w programie dowolnym spadła na 4. miejsce. Brązowy medal zdobyła Koreanka Chaeyeon Kim, wskakując na podium z 6. pozycji z łączną notą 203,59 punktu. Dwa czyste występy zaliczyła Amerykanka Isabeau Levito, co dało jej srebro z wynikiem 212,16. Obrończyni tytułu Kaori Sakamoto po błędzie w potrójnym lutzu w programie krótkim plasowała się na 4. pozycji, jednak mocny występ w programie dowolnym dał jej zwycięstwo z prawie 11-punktową przewagą, a tym samym trzeci tytuł mistrzyni świata solistek!

 

W kategorii solistów Polskę reprezentował Władimir Samojłow. W dynamicznym programie nawiązał świetny kontakt z publicznością. Wykonał wszystkie zaplanowane elementy łącznie z poczwórnym salchowem i potrójnym axlem, jednak ich jakość była zbyt niska, żeby zakwalifikować się do finału. Zawodnik, który w styczniu zajął sensacyjne 8. miejsce na mistrzostwach Europy, tym razem uplasował się na 31. pozycji. Wygląda na to, że częściowo przyczyniły się do tego nietypowe wymiary lodowiska, które sprawiły też trudność wielu innym zawodnikom. Standardowa tafla ma 30 x 60 m, a ta w Bell Centre w Mediolanie 26 x 61. Istotne było więc dostosowanie prędkości i choreografii, a także odpowiednie umiejscowienie najazdów do skoków.

 

Po programie krótkim prowadził obrońca tytułu Japończyk Shoma Uno, jednak upadek i błędy w skokach sprawiły, że skończył zawody tuż za podium. Na 3. miejsce sensacyjnie wskoczył mistrz Europy Adam Siao Him Fa. A wskoczył aż z miejsca 19., które zajmował po słabym shorcie. Jakby tego było mało, to w programie dowolnym Francuz wykonał niedozwolone salto w tył, za co został najpierw nagrodzony aplauzem publiczności, a następnie ukarany odjęciem 2 punktów. Nie przeszkodziło mu to jednak cieszyć się brązem z wynikiem 284,39 punktu. Drugie miejsce dwoma solidnymi występami i notą 309,65 punktu zapewnił sobie Japończyk Yuma Kagiyama. Tym samym stał się trzykrotnym srebrnym medalistą mistrzostw świata. Upragniony tytuł mistrza świata wywalczył w sensacyjnym stylu Ilia Malinin. W programie dowolnym Amerykanin pokazał 6 poczwórnych skoków, w tym poczwórnego axla, którego skacze jako jedyny na świecie. Wszystkie elementy wykonał czysto, co zaowocowało nowym rekordem świata w programie dowolnym (227,79 punktu) i wygraną z przewagą ponad 24 punktów!

 

Szczegółowe wyniki zawodów można obejrzeć tutaj. Kolejne mistrzostwa świata odbędą się za rok w Bostonie i będą pierwszymi zawodami kwalifikacyjnymi na igrzyska olimpijskie Mediolan-Cortina.

Emilia Sokolik

Dziennikarka i od lat fanka łyżwiarstwa figurowego. Oglądałam tak długo aż sama postanowiłam spróbować.