Wielki powrót do formy Frooma
Filip Bossuyt/wikimedia commons

Wielki powrót do formy Frooma

  • Dodał: Jakub Łosiak
  • Data publikacji: 19.05.2018, 18:10

Oglądaliśmy dziś fantastyczny spektakl. Walka faworytów, na którą czekaliśmy od początku. Zwycięsko z tej batalii wyszedł Chris Froome (Team Sky), triumfując na mitycznym Zoncolanie.

 

Organizatorzy przygotowali piekielnie trudny etap. Na trasie było pięć górskich premii, a na koniec ta najcięższa Monte Zoncolan. Podjazd uważany za jeden z najcięższych w Europie. Jego długość nie rzuca na kolana, jest to zaledwie 10 km, ale nachylenie czyni go prawdziwą drogą przez mękę. Średnio 12%, ale znacznie zaniża to początek podjazdu i nieznaczne "wypłaszczenie" na 2 km przed metą. Bez tego nachylenie wynosi 16%, a maksymalne dochodzi do 22%.

Jednak zanim do akcji wkroczyli faworyci do przodu wyrwała się ucieczka w składzie: Matteo Montaguti (AG2R La Mondiale), Francesco Gavazzi (Androni Sidermec Botecchia), Enrico Barbin (Bardiani-CSF), Laurent Didier (Trek-Segafredo), Mads Pedersen (Trek-Segafredo), Valerio Conti (UAE Team Emirates) i Jacopo Mosca (Wilier Triestina – Selle Italia). Ich przewaga sięgała ponad sześć minut. Podzielili oni między sobą punkty na pierwszych górskich premiach. Na trzech najlepszy był Conti, a jedną wygrał Montaguti.

 

W peletonie pracowało kilka grup. Głównie tempo nadawała drużyna Mitchelton-Scott, wspomagana przez Astanę i Sky. Od początku podjazdu na Zoncolan narzucono bardzo mocne tempo. Ostatnim z uciekinierów wchłoniętym przez peleton był Valerio Conti. Przygoda Włocha zakończyła się 7 km przed metą. Swoich szans próbowali Igor Anton (Dimension Data) i Michael Woods (Team EF Education First-Drapac), ale główni faworyci nie odpuszczali. Kapitalną pracę dla Frooma wykonał Wout Poels. Kiedy Holender skończył, zaatakował Froome. Koła dotrzymali mu tylko Simon Yates (Mitchelton-Scott), Dominico Pozzovivo (Bahrain-Merida) i Miguel Angel Lopez (Astana), jednak chwilę potem już żaden z nich nie wytrzymał. Froome zyskiwał przewagę, ale wtedy odrodził się Yates. Bardzo zbliżył się do swojego rodaka, ale bardziej doświadczony Brytyjczyk nie dał się dogonić i odniósł piękne zwycięstwo. Yates stracił 6 sekund. Trzeci przyjechał Pozzovivo ze stratą 23 sekund.

 

W klasyfikacji generalnej prowadzi Yates, przed Tomem Dumoulinem i Dominico Pozzovivo. Froome awansował na piątą pozycję.