Środa w Premier League: remisowy hit na Old Trafford
commons.wikimedia

Środa w Premier League: remisowy hit na Old Trafford

  • Dodał: Szymon Warias
  • Data publikacji: 05.12.2018, 22:59

Dziś druga część 15. kolejki angielskiej ekstraklasy. Najciekawszym meczem było oczywiście spotkanie na Old Trafford, gdzie Czerwone Diabły podejmowały Arsenal Londyn. Hit zapewnił nam wiele emocji, była ostra gra, kiksy, parady bramkarzy, nieuznane gole.

 

Obie drużyny do dzisiejszego meczu podchodziły w jakże odmiennych nastrojach. Na gospodarzy zewsząd spadają głosy krytyki, a najbardziej obrywa się Jose Mourinho. United gra znacznie poniżej oczekiwań i potencjału, wokół klubu krąży nie najlepsza atmosfera, co chwila mówi się o konfliktach na linii piłkarze-menedżer. Do tego trzeba dodać brak zwycięstwa w trzech ostatnich ligowych kolejkach, wobec czego Czerwone Diabły oddalają się nie tylko od TOP6, ale wręcz błąkają się w okolicach środka stawki.

 

Kanonierzy natomiast do Manchesteru przyjechali po kapitalnym meczu na The Emirates, gdzie w świetnym stylu rozprawili się z odwiecznymi rywalami zza miedzy, Tottenhamem. Podopieczni Unaia Emery’ego nie przegrali od 19 spotkań, rekordy strzeleckie pobija Aubameyang, objawieniem sezonu jest Lucas Torreira, a na czołowego bramkarza ligi wyrasta Bernd Leno. Old Trafford jednak nigdy nie był przyjemnym terenem dla Arsenalu i mimo wszystkich sprzyjających okoliczności, do których trzeba doliczyć plagę kontuzji w obozie Czerwonych Diabłów, nie należało oczekiwać lekkiej przeprawy.

 

Pokazał to początek spotkania, kiedy United postawiło twarde warunku. Gospodarze wygrali walkę fizyczną w środku pola, przejmowali sporo piłek, nieustannie naciskali na piłkarzy Emery’ego i to do nich należał pierwszy celny strzał w meczu autorstwa Rashforda, który jednak obronił Leno.

 

Kanonierzy zdołali odzyskać kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami, najpierw neutralizując ataki gospodarzy, a później samemu kreując akcje zaczepne. Dominowała w tym lewa flanka gości, gdzie najbardziej aktywni byli Ramsey i Kolasinac, nękając co chwila Dalota, młodego bocznego defensora United.

 

Po jednej z takich akcji w 26. minucie Arsenal wywalczył rzut rożny, pozycję o główkę po dośrodkowaniu wygrał Mustafi i celnie uderzył na bramkę. De Gea zaliczył niepewną interwencją, futbolówka przeleciała mu między rękawicami i wpadała wprost do bramki. Na linii bramkowej stał Herrera, ale nie zdołał wybić piłki i Kanonierzy objęli prowadzenie.

 

Gospodarze odpowiedzieli kilka minut później. Środkiem pola przedzierał się Martial, który został powstrzymany dopiero faulem przed szesnastką. Rzut wolny świetnie wykonał Rojo, ale w jeszcze lepszym stylu jego strzał sparował do boku Leno. Na jego nieszczęście do piłki dopadł Herrera, posłał piłkę w pole bramkowe, a tam najsprytniejszy był Martial, który doprowadził do wyrównania.

 

W ostatnim kwadransie pierwszej połowy gra się mocno zaostrzyła. Sędzia Marriner pokazał aż 5 żółtych kartek, a każda z nich była w pełni zasłużona. Efektem ostrej gry była kontuzja Roba Holdinga, który został zniesiony na noszach. Do końca pierwszej połowy obie drużyny chciały strzelić jeszcze jednego gola, ale żadnej z tych prób nie można nazwać stuprocentową i ostatecznie do szatni piłkarze zeszli przy wyniku remisowym.

 

Druga połowa była rozgrywana na równie wysokiej intensywności co pierwsza, ale brakowało wyższej temperatury w okolicach pola karnego czy to jednej czy to drugiej drużyny. Gdy jednak coś się zaczęło dziać, to na całego.

 

Najpierw 68. minucie fatalnie zachował się Rojo, który pogubił się i stracił piłkę na własnej połowie. Ta trafiła do Lacazette’a, który odegrał do Mkhitarjana, Ormianin oddał Francuzowi, ten w polu karnym przymierzał się do strzału, ale przeszkodził mu nieszczęśliwie interweniujący Rojo, zaliczający przy okazji gola samobójczego.

 

20 sekund po wznowieniu gry od środka na tablicy wyników widniał znowu remis. Rojo zagrał daleko na Lukaku, Belg użył swojej siły fizycznej i przepchnął się w polu karnym, we wszystko wplątał się Kolasinac, który nie wybił pewnie piłki i jego nieporozumienie z Leno wykorzystał Lingard.

 

Następnie festiwal stuprocentowych sytuacji zapewnił Arsenal, ale wszystkie zostały zmarnowane. Wybornych okazji nie wykorzystywali Aubameyang i Mkhitarjan, swoją szansę miał też Bellerin. Gabończyk próbował też zaskoczyć de Geę z dystansu, ale Hiszpan był na posterunku.

 

To nie był koniec wielkich emocji, bowiem kolejne fajerwerki piłkarze Arsenalu odpalili pod koniec regulaminowego czasu gry. Najpierw kuriozalna sytuacja z udziałem Lacazette’a, gdy ten wytrącił piłkę z rąk de Gei i wpakował ją do siatki, ale sędzia słusznie gola nie uznał. Chwilę później kapitalnym strzałem popisał się Mkhitarjan, ale Ormianin był na spalonym i bramka nie mogła być zaliczona.

 

Mecz kończy się wynikiem 2:2 i wydaje się, że ten wynik może bardziej cieszyć gospodarzy niż gości. Kanonierzy stworzyli sobie więcej dogodnych szans i tylko dzięki nieudolności Aubameyanga i kapitalnej formy de Gei mogą myśleć o straconych dwóch punktach, a United analogicznie może cieszyć się ze zdobycia jednego punkciku. Arsenal traci dystans do Manchesteru City i Liverpoolu, który dziś wygrał swoje spotkanie, spada również za zwycięski dziś Tottenham, ale odrabia oczko do Chelsea, która przegrała na wyjeździe z Wolves.

 

Manchester United 2:2 (1:1) Arsenal Londyn

 

Gole: Martial 30’, Lingard 69’ – Mustafi 26’, Rojo 68’

 

Manchester United: de Gea – Dalot, Bailly, Smalling, Rojo (Fellaini 72’), Darmian – Matić, Herrera – Martial (Lukaku 63’) , Lingard (Pogba 75’), Rashford

 

Arsenal Londyn: Leno – Bellerin, Sokratis, Mustafi, Holding (Lichtsteiner 36’), Kolasinac – Guendouzi, Torreira – Ramsey (Mkhitarjan 46’), Iwobi (Lacazette 64’), Aubameyang

 

Kartki: Rojo, Lingard, Matić – Mustafi, Bellerin, Torreira

 

Sędzia: Andre Marriner

 

***

 

Pozostałe wyniki:

 

Burnley 1:3 Liverpool

Cork 54’ – Milner 62’, Firmino 69’, Shaqiri 90+2

 

Everton 1:1 Newcastle

Richarlison 38’ – Rondon 19’

 

Fulham 1:1 Leicester

Kamara 42’ – Maddison 74’

 

Wolves 2:1 Chelsea

Jimenez 59’, Jota 63’ – Loftus-Cheek 18’

 

Tottenham 3:1 Southampton

Kane 9’, Lucas 52’, Son 56’ – Austin 90+3